ROZDZIAŁ 44
Przez okrągłe 4 dni codziennie ktoś do mnie przychodził albo dziewczyny, albo Niall, albo rodzice, ale David nie był ani razu, widziałam go tylko parę razy jak przechodził obok mojego domu. Dzisiaj czwartek, ostatni dzień pobytu Davida w Polsce, od rana chodzę niespokojna i podenerwowana. Moje myśli cały czas krążą wokół niego, nie wiem czy zdążymy się pożegnać, czy jeszcze kiedyś się spotkamy.
W
południe zadzwonił dzwonek do drzwi, był to David.
D:
Cze-eść...ym..chciałem się pożegnać i przeprosić cię za tamte
słowa. Jednak chcę żebyś zapamiętała tylko te dobre chwile ze
mną. No to ci Ola, do wiedzenia.
O:
Nie mów 'do widzenia' skoro jest małe prawdopodobieństwo, że się
jeszcze spotkamy.
D:
Jednak mam nadzieję, że się spotkamy. Do widzenia. - przybliżył
się żeby pocałować mnie w policzek. Jednak ja odsunęłam się
krok do tyłu, pokazując mu żeby już szedł.
O: Żegnaj. - zamknęłam za nim drzwi.
O: Żegnaj. - zamknęłam za nim drzwi.
Resztę
dnia spędziłam sama, dzwonił do mnie Niall i dziewczyny, ale ja
nie chciałam z nikim rozmawiać.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 43
Rano, a raczej popołudniu (o 12;30) obudził mnie dzwonek do drzwi. Wieczorem zasnęłam na kanapie i nie zdążyłam nawet zmyć makijażu, więc wyglądałam co najmniej okropnie i na dodatek miałam wory pod oczami od płaczu. Pobiegłam do łazienki i szybko zmyłam pozostałości po wczorajszym makijażu, nie dało to wiele, ale przynajmniej nie było widać, że płakałam, a wory pod oczami mogłam wytłumaczyć nieprzespaną nocą. Miałam na sobie T-shirt i stare dżinsy, których wczoraj nawet nie miałam siły zmieniać na piżamę, więc spokojnie mogłam otworzyć drzwi.
O: Dziewczyny? - lekko mnie zaskoczyły, bo rzadko odwiedzają mnie w niedzielę, a od pewnego czasu wcześniej dzwonią.
M: Tak my, spałaś coś w ogóle?
O: Spałam, ale miałam straszne koszmary i budziłam się co jakiś czas. Stąd te worki pod oczami, nawet nie zdążyłam się umyć.
M: Dobra koniec tej rozmowy jakby nic się nie stało. - O co jej chodziło? Przecież nie mogły wiedzieć o Davidzie, niby skąd? - Jesteśmy przyjaciółkami, zawsze dzwoniłyśmy do siebie w takich sytuacjach i gadałyśmy godzinami.
N: Może ci wytłumaczymy, bo widzę jesteś trochę zaskoczona. Niall nam powiedział o Davidzie, on nie chciał się mieszać, bo wiedział, że to by było niestosowne, więc powiedział nam. Przyjechałybyśmy od razu, ale dowiedziałyśmy się przed chwilą.
O:
No tak mogłam się spodziewać tego po Niall'u. Jak już jesteście
to wchodźcie zrobię kakao jak zawsze.
Usiadłyśmy na kanapie z gorącym kakaem w rękach, ale nadal nie było jak kiedyś. Jeszcze parę miesięcy temu od razu zaczęłabym płakać na którejś ramieniu i opowiedziała o moich uczuciach. Teraz jednak coś mnie blokowało i ciężko mi było się przed nimi otworzyć, coś między nami się zepsuło przez ten czas rozłąki.
M: Możesz nam powiedzieć co czujesz, wiem że wymuszasz uśmiech. Jesteśmy przyjaciółkami 8 lat znamy się lepiej niż ktokolwiek inny.
Wreszcie poczułam się jak kiedyś, teraz już nic mnie nie blokowało, łzy same zaczęły lecieć i teraz już wszystko bez żadnych przekrętów opowiedziałam dziewczynom.
O: Dziewczyny to może zostaniecie na noc?
M: Super pomysł!
N: Obejrzymy sobie ten nowy film.
O: Mam nadzieję, że nie komedia romantyczna? -
N: Komedia, ale o przyjaźni.
O: To może być.
Spędziłyśmy świetny wieczór, wreszcie się uśmiechnęłam i na dłuższą chwilę zapomniałam o Davidzie.
Usiadłyśmy na kanapie z gorącym kakaem w rękach, ale nadal nie było jak kiedyś. Jeszcze parę miesięcy temu od razu zaczęłabym płakać na którejś ramieniu i opowiedziała o moich uczuciach. Teraz jednak coś mnie blokowało i ciężko mi było się przed nimi otworzyć, coś między nami się zepsuło przez ten czas rozłąki.
M: Możesz nam powiedzieć co czujesz, wiem że wymuszasz uśmiech. Jesteśmy przyjaciółkami 8 lat znamy się lepiej niż ktokolwiek inny.
Wreszcie poczułam się jak kiedyś, teraz już nic mnie nie blokowało, łzy same zaczęły lecieć i teraz już wszystko bez żadnych przekrętów opowiedziałam dziewczynom.
O: Dziewczyny to może zostaniecie na noc?
M: Super pomysł!
N: Obejrzymy sobie ten nowy film.
O: Mam nadzieję, że nie komedia romantyczna? -
N: Komedia, ale o przyjaźni.
O: To może być.
Spędziłyśmy świetny wieczór, wreszcie się uśmiechnęłam i na dłuższą chwilę zapomniałam o Davidzie.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 42
Rano obudziłam się wcześnie i nie mogłam już zasnąć, więc wstałam i wzięłam prysznic. Zeszłam na dół miałam wrażenie, że ktoś jest w domu, a na dodatek po całym domu rozchodził się zapach smażonych jajek.
J:David?
Co ty to robisz? Jak wszedłeś?
D:Drzwi z tyłu były otwarte, więc postanowiłem zrobić ci niespodziankę, tak na poprawę humoru. Nie cieszysz się?
J: Jasne, że się cieszę, tylko że mnie zaskoczyłeś...
D: O to chodziło.
J:...A ja raczej wolę się przygotować na czyjeś odwiedziny, tak rano nie wyglądam najlepiej. - wymusiłam słodki uśmieszek żeby moje słowa nie brzmiały zbyt oschle.
D: Ale ty zawsze ślicznie wyglądasz, zresztą jesteśmy parą to normalne, że będę cię widywać w każdej postaci.
J: Dobra, to jak już jesteś to dokończ śniadanie, a ja pójdę się przebrać.
D: Właśnie to chciałem usłyszeć.
„Ughhh...byłam tak zmęczona, że zapomniałam zamknąć drzwi z tyłu. Muszę trochę pohamować nerwy, bo w końcu zależy mi na nim, a ostatnio przestałam to okazywać.” Niechętnie weszłam pod prysznic, potem ubrałam się i lekko umalowałam.
D: No wreszcie jesteś, siadaj póki jedzenie jest ciepłe.
Zawsze dużo rozmawialiśmy, a teraz nastała między nami niezręczna cisza. Żadne z nas nie umiało jej przerwać albo po prostu nie chciało.
D: I jak ci smakowało?
J: Ym..Bardzo dobra.
D: Cieszę się, że ci smakowało.
Pomogłam Davidowi sprzątać po śniadaniu, choć mi zabronił. Potem poszliśmy obejrzeć obejrzeć komedie, która właśnie leciała w telewizji. W połowie filmu niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.
D: Kto to może być?
O: Nie wiem, pójdę otworzyć.
Przed drzwiami stał Niall, czułam że nie będzie to miłe spotkanie, gdyż w salonie siedział David.
O: Cześć, co ty tu robisz?
Ni: Przejeżdżałem niedaleko i pomyślałem, że wpadnę. Po drodze kupiłem twoje ulubione ciastka.
O: Dzięki, ale właśnie..
D: Kochanie kto przyszedł?
Ni: A rozumiem, to ja pójdę.
Niall już wychodził, gdy zniecierpliwiony David przyszedł sam zobaczyć kto przyszedł.
D: O co za miła niespodzianka, już wychodzisz?
Ni: Tak, przyszedłem tylko na chwilę.
D: Dobra, dobra nie ściemniaj...miałeś nadzieję, że Ola będzie sama.
Ni: No cóż przejrzałeś mnie.
Przyglądałam się tej wymianie zdań i byłam pewna, że David zaraz sam wyrzuci Niall'a za drzwi. Jednak on powiedział coś, czego chyba sam się po sobie nie spodziewał.
D: Może jednak zostaniesz?
Niall też się tego nie spodziewał, bo teraz patrzył na mnie i na niego nie wiedząc co powiedzieć.
D:Drzwi z tyłu były otwarte, więc postanowiłem zrobić ci niespodziankę, tak na poprawę humoru. Nie cieszysz się?
J: Jasne, że się cieszę, tylko że mnie zaskoczyłeś...
D: O to chodziło.
J:...A ja raczej wolę się przygotować na czyjeś odwiedziny, tak rano nie wyglądam najlepiej. - wymusiłam słodki uśmieszek żeby moje słowa nie brzmiały zbyt oschle.
D: Ale ty zawsze ślicznie wyglądasz, zresztą jesteśmy parą to normalne, że będę cię widywać w każdej postaci.
J: Dobra, to jak już jesteś to dokończ śniadanie, a ja pójdę się przebrać.
D: Właśnie to chciałem usłyszeć.
„Ughhh...byłam tak zmęczona, że zapomniałam zamknąć drzwi z tyłu. Muszę trochę pohamować nerwy, bo w końcu zależy mi na nim, a ostatnio przestałam to okazywać.” Niechętnie weszłam pod prysznic, potem ubrałam się i lekko umalowałam.
D: No wreszcie jesteś, siadaj póki jedzenie jest ciepłe.
Zawsze dużo rozmawialiśmy, a teraz nastała między nami niezręczna cisza. Żadne z nas nie umiało jej przerwać albo po prostu nie chciało.
D: I jak ci smakowało?
J: Ym..Bardzo dobra.
D: Cieszę się, że ci smakowało.
Pomogłam Davidowi sprzątać po śniadaniu, choć mi zabronił. Potem poszliśmy obejrzeć obejrzeć komedie, która właśnie leciała w telewizji. W połowie filmu niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.
D: Kto to może być?
O: Nie wiem, pójdę otworzyć.
Przed drzwiami stał Niall, czułam że nie będzie to miłe spotkanie, gdyż w salonie siedział David.
O: Cześć, co ty tu robisz?
Ni: Przejeżdżałem niedaleko i pomyślałem, że wpadnę. Po drodze kupiłem twoje ulubione ciastka.
O: Dzięki, ale właśnie..
D: Kochanie kto przyszedł?
Ni: A rozumiem, to ja pójdę.
Niall już wychodził, gdy zniecierpliwiony David przyszedł sam zobaczyć kto przyszedł.
D: O co za miła niespodzianka, już wychodzisz?
Ni: Tak, przyszedłem tylko na chwilę.
D: Dobra, dobra nie ściemniaj...miałeś nadzieję, że Ola będzie sama.
Ni: No cóż przejrzałeś mnie.
Przyglądałam się tej wymianie zdań i byłam pewna, że David zaraz sam wyrzuci Niall'a za drzwi. Jednak on powiedział coś, czego chyba sam się po sobie nie spodziewał.
D: Może jednak zostaniesz?
Niall też się tego nie spodziewał, bo teraz patrzył na mnie i na niego nie wiedząc co powiedzieć.
Ni:
No dobra – w końcu niepewnie odpowiedział.
O: No to wchodź głębiej.
Siedzieliśmy dłuższą chwilę w ciszy, którą w końcu przerwał David.
D: Jak ci się podoba w Polsce? Według mnie jest fantastycznie szkoda, że zostało mi tylko parę...yyy to znaczy....
O: CO?!
Ni: Według też jest fantastycznie i właśnie sobie przypomniałem, że miałem iść zwiedzać... jakiś tam zabytek. To ja będę szedł. To pa. - wyszedł, a ja nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać.
D: Ciekawe co ma zwiedzać, chętnie bym mu pokazał parę miejsc..O może pójdę go zatrzymam i pójdziemy razem?
O: NIE ZMIENIAJ TEMATU! Nie dokończyłeś ile czasu ci zostało w Polsce? Kiedy wyjeżdżasz?
D: Czy to ważne?
O: TAK! - próbowałam się opanować, ale im dłużej on zwlekał z odpowiedzią tym gorzej było opanować słowa, które cisnęły mi się na język.
D: No dobra... parę dni.
O: Ile Dokładnie?! - mówiłam ciszej.
D: 5 dni, w piątek rano wylatuję.
O: CO? - tyle pytań miałam teraz w głowie, tyle chciałam się dowiedzieć, ale wszystkie utknęły w moim gardle, a stać mnie było tylko na to nędzne „CO?”.
D: Ola chciałem ci to inaczej powiedzieć, przepraszam. Chciałem żebyśmy się nacieszyli sobą bez tej wiadomości, wtedy by było ciężej.
O: Hyhyhy...śmieszny jesteś? Może zamierzałeś mi to powiedzieć w czwartek wieczorem? A może lepiej w piątek rano, kiedy będziesz wsiadał do taksówki? Wiesz co daruj sobie te durne tłumaczenia.
D: Przecież wiedziałaś, że nie przyjechałem tu na stałe, nie rozumiem twojej reakcji.
O: Nie rozumiesz? To może ci wytłumaczę. Nie mówiłeś, że zostajesz na zawsze, ale też nie mówiłeś, że wracasz. Nic nie mówiłeś, więc uznałam, że zostajesz na dłuższy czas skoro się ze mną związałeś. Ale jesteś jak każdy, byłeś przy tym jak cierpiałam przez Niall'a, mówiłeś o nim jak o najgorszym, a teraz robisz to samo! ZOSTAWIASZ MNIE! - nie mogłam dalej mówić, łzy same napłynęły mi do oczu.
D: Ola proszę nie płacz. - próbował mnie przytulić.
O: Wypieprzaj z mojego domu, jak dla mnie możesz wyjeżdżać nawet teraz, nie chcę cię widzieć. - odepchnęłam go, a ręką pokazywałam na drzwi. - No idź stąd nie słyszysz?
O: No to wchodź głębiej.
Siedzieliśmy dłuższą chwilę w ciszy, którą w końcu przerwał David.
D: Jak ci się podoba w Polsce? Według mnie jest fantastycznie szkoda, że zostało mi tylko parę...yyy to znaczy....
O: CO?!
Ni: Według też jest fantastycznie i właśnie sobie przypomniałem, że miałem iść zwiedzać... jakiś tam zabytek. To ja będę szedł. To pa. - wyszedł, a ja nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać.
D: Ciekawe co ma zwiedzać, chętnie bym mu pokazał parę miejsc..O może pójdę go zatrzymam i pójdziemy razem?
O: NIE ZMIENIAJ TEMATU! Nie dokończyłeś ile czasu ci zostało w Polsce? Kiedy wyjeżdżasz?
D: Czy to ważne?
O: TAK! - próbowałam się opanować, ale im dłużej on zwlekał z odpowiedzią tym gorzej było opanować słowa, które cisnęły mi się na język.
D: No dobra... parę dni.
O: Ile Dokładnie?! - mówiłam ciszej.
D: 5 dni, w piątek rano wylatuję.
O: CO? - tyle pytań miałam teraz w głowie, tyle chciałam się dowiedzieć, ale wszystkie utknęły w moim gardle, a stać mnie było tylko na to nędzne „CO?”.
D: Ola chciałem ci to inaczej powiedzieć, przepraszam. Chciałem żebyśmy się nacieszyli sobą bez tej wiadomości, wtedy by było ciężej.
O: Hyhyhy...śmieszny jesteś? Może zamierzałeś mi to powiedzieć w czwartek wieczorem? A może lepiej w piątek rano, kiedy będziesz wsiadał do taksówki? Wiesz co daruj sobie te durne tłumaczenia.
D: Przecież wiedziałaś, że nie przyjechałem tu na stałe, nie rozumiem twojej reakcji.
O: Nie rozumiesz? To może ci wytłumaczę. Nie mówiłeś, że zostajesz na zawsze, ale też nie mówiłeś, że wracasz. Nic nie mówiłeś, więc uznałam, że zostajesz na dłuższy czas skoro się ze mną związałeś. Ale jesteś jak każdy, byłeś przy tym jak cierpiałam przez Niall'a, mówiłeś o nim jak o najgorszym, a teraz robisz to samo! ZOSTAWIASZ MNIE! - nie mogłam dalej mówić, łzy same napłynęły mi do oczu.
D: Ola proszę nie płacz. - próbował mnie przytulić.
O: Wypieprzaj z mojego domu, jak dla mnie możesz wyjeżdżać nawet teraz, nie chcę cię widzieć. - odepchnęłam go, a ręką pokazywałam na drzwi. - No idź stąd nie słyszysz?
D:
Ola nie udawaj, przecież tak naprawdę byłem dla ciebie tylko
pocieszeniem po Niall'u.
O: Co?
D: No tak, przecież wyjeżdżając ułatwiam ci sprawę, nie będziesz musiała się mną przejmować i spokojnie wrócisz do Niall'a, będziecie razem szczęśliwi. Szczęścia wam życzę już teraz. - na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek.
O: Wypierd***j ! Nie chcę cię więcej widzieć! - nie wytrzymałam, zranił mnie tymi słowami, bo nigdy bym nie udawała miłości do jakiejkolwiek osoby. To prawda na Niall'u też mi zależało, ale...co ale? Może on miał rację, może w ten sposób ułatwia mi sprawę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam myśleć nad jego słowami i nad tym co teraz zrobię.
O: Co?
D: No tak, przecież wyjeżdżając ułatwiam ci sprawę, nie będziesz musiała się mną przejmować i spokojnie wrócisz do Niall'a, będziecie razem szczęśliwi. Szczęścia wam życzę już teraz. - na jego twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek.
O: Wypierd***j ! Nie chcę cię więcej widzieć! - nie wytrzymałam, zranił mnie tymi słowami, bo nigdy bym nie udawała miłości do jakiejkolwiek osoby. To prawda na Niall'u też mi zależało, ale...co ale? Może on miał rację, może w ten sposób ułatwia mi sprawę. Usiadłam na kanapie i zaczęłam myśleć nad jego słowami i nad tym co teraz zrobię.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 41
Ni:
Mogę usiąść?
O: Jasne.
Ni: Dzięki, nie wiem jak zacząć, szczerze to boję się, ale musimy porozmawiać.
O: Aż taka jestem straszna? Haha.
Ni: Czasem, hahaha.
O: Dobra, ale musimy porozmawiać. Bo wtedy, kiedy powiedziałam ci o ciąży byłam w szoku i mówiłam nieświadoma konsekwencji.
Ni: Nie wiem do czego zmierzasz.
O: Bo ja, tak naprawdę nie jestem w ciąży, okłamałam cię i wiem, że teraz myślisz o mnie same najgorsze rzeczy, ale zrozum mnie..
Ni: Wcale tak nie myślę, tylko jestem w szoku. Dlaczego to zrobiłaś?
O: Bo..bo ja byłam na ciebie wściekła, sama nie wiem co chciałam tym osiągnąć, ale stało się.
Ni: Najważniejsze, że wszystko wyjaśniłaś, teraz musisz powiedzieć to samo im wszystkim.
O: Wiem, nieźle namieszałam.
Ni: No trochę, ale wiesz cieszę się, że nie jesteś w ciąży. Może to zabrzmi głupio, ale to oznacza, że nadal jest jakaś szansa, że mi wybaczysz i może kiedyś będzie jak dawniej.
O: To próbuj, a teraz zejdźmy na dół.
Zeszliśmy do wszystkich, a ja wyjaśniłam całe to nieporozumienie. David trochę był zawiedziony, ale ja nie chcę zostać jeszcze mamą.
M: Dobra będziemy się zbierać. Chodź już Harry- wyszli.
O: Niall lepiej już idź, bo odjadą bez ciebie.
Ni: Masz rację, zobaczymy się jutro?
O: Może.
Ni: No to do zobaczenia – wyszedł.
D: No to zostaliśmy sami – złapał mnie w pasie i mocno przycisnął do siebie.
O: David musimy porozmawiać.
D: Czyli jednak..
O: Co jednak?
D: Wrócił Niall, więc ja już jestem nie ważny.
O: Nie mów tak, po prostu dużo się zmieniło i muszę to przemyśleć.
D: Ola ja nie chcę być twoją zabawką, o której sobie przypominasz, kiedy pokłóciłaś się albo zraniła się ta druga zabawka.
O: Ale wcale nie jesteś, po prostu daj mi czas dobra?
D: Dobrze, nie będę naciskał, zrozumiem jeśli odejdziesz, ale proszę zostańmy chociaż przyjaciółmi.
O: Jesteś dla mnie kimś ważnym i nie chcę stracić kontaktu z tobą.
D: Czyli ok. To będę szedł, pa – przybliżył się, aby mnie pocałować.
O: Pa. - zrobiłam krok w tył, dając mu znak, że nie chce żeby mnie całował.
Wyszedł, a ja znów zostałam sama. Usiadłam na kanapie i włączyłam muzykę na nic więcej nie miałam ochoty. Od razu moją głowę zaatakowały myśli o Niallu i Davidzie. Nie widziałam co mam zrobić, kochałam Davida, ale przy Niallu czułam się bezpiecznie i to z nim mogłam rozmawiać o wszystkim i o niczym.
O: Jasne.
Ni: Dzięki, nie wiem jak zacząć, szczerze to boję się, ale musimy porozmawiać.
O: Aż taka jestem straszna? Haha.
Ni: Czasem, hahaha.
O: Dobra, ale musimy porozmawiać. Bo wtedy, kiedy powiedziałam ci o ciąży byłam w szoku i mówiłam nieświadoma konsekwencji.
Ni: Nie wiem do czego zmierzasz.
O: Bo ja, tak naprawdę nie jestem w ciąży, okłamałam cię i wiem, że teraz myślisz o mnie same najgorsze rzeczy, ale zrozum mnie..
Ni: Wcale tak nie myślę, tylko jestem w szoku. Dlaczego to zrobiłaś?
O: Bo..bo ja byłam na ciebie wściekła, sama nie wiem co chciałam tym osiągnąć, ale stało się.
Ni: Najważniejsze, że wszystko wyjaśniłaś, teraz musisz powiedzieć to samo im wszystkim.
O: Wiem, nieźle namieszałam.
Ni: No trochę, ale wiesz cieszę się, że nie jesteś w ciąży. Może to zabrzmi głupio, ale to oznacza, że nadal jest jakaś szansa, że mi wybaczysz i może kiedyś będzie jak dawniej.
O: To próbuj, a teraz zejdźmy na dół.
Zeszliśmy do wszystkich, a ja wyjaśniłam całe to nieporozumienie. David trochę był zawiedziony, ale ja nie chcę zostać jeszcze mamą.
M: Dobra będziemy się zbierać. Chodź już Harry- wyszli.
O: Niall lepiej już idź, bo odjadą bez ciebie.
Ni: Masz rację, zobaczymy się jutro?
O: Może.
Ni: No to do zobaczenia – wyszedł.
D: No to zostaliśmy sami – złapał mnie w pasie i mocno przycisnął do siebie.
O: David musimy porozmawiać.
D: Czyli jednak..
O: Co jednak?
D: Wrócił Niall, więc ja już jestem nie ważny.
O: Nie mów tak, po prostu dużo się zmieniło i muszę to przemyśleć.
D: Ola ja nie chcę być twoją zabawką, o której sobie przypominasz, kiedy pokłóciłaś się albo zraniła się ta druga zabawka.
O: Ale wcale nie jesteś, po prostu daj mi czas dobra?
D: Dobrze, nie będę naciskał, zrozumiem jeśli odejdziesz, ale proszę zostańmy chociaż przyjaciółmi.
O: Jesteś dla mnie kimś ważnym i nie chcę stracić kontaktu z tobą.
D: Czyli ok. To będę szedł, pa – przybliżył się, aby mnie pocałować.
O: Pa. - zrobiłam krok w tył, dając mu znak, że nie chce żeby mnie całował.
Wyszedł, a ja znów zostałam sama. Usiadłam na kanapie i włączyłam muzykę na nic więcej nie miałam ochoty. Od razu moją głowę zaatakowały myśli o Niallu i Davidzie. Nie widziałam co mam zrobić, kochałam Davida, ale przy Niallu czułam się bezpiecznie i to z nim mogłam rozmawiać o wszystkim i o niczym.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ
40
O: No jesteście!
M: Jak zawsze spóźnieni, ale jesteśmy.
O: Wchodźcie.
Byli wszyscy, oprócz Niall'a, co bardzo mnie zasmuciło miałam nadzieję, że się pojawi.
O: A Niall'a nie będzie?
N: Zapraszaliśmy go, ale on powiedział, że lepiej będzie jak nie przyjdzie.
O: Szkoda, no ale cóż siadajcie.
Spędziliśmy mnóstwo czasu na gadaniu i śmianiu się. Ja zapomniałam już o wczorajszej kłótni, dziewczyny chyba też, wszystko jest w porządku.
Z: Słyszycie te krzyki?
O: No jesteście!
M: Jak zawsze spóźnieni, ale jesteśmy.
O: Wchodźcie.
Byli wszyscy, oprócz Niall'a, co bardzo mnie zasmuciło miałam nadzieję, że się pojawi.
O: A Niall'a nie będzie?
N: Zapraszaliśmy go, ale on powiedział, że lepiej będzie jak nie przyjdzie.
O: Szkoda, no ale cóż siadajcie.
Spędziliśmy mnóstwo czasu na gadaniu i śmianiu się. Ja zapomniałam już o wczorajszej kłótni, dziewczyny chyba też, wszystko jest w porządku.
Z: Słyszycie te krzyki?
O:
To głosy dwóch mężczyzn przed moim domem chyba.
H: Zayn, to głos Niall'a.
Wybiegliśmy wszyscy przed dom, rzeczywiście jeden z mężczyzn to Niall.
H: Niall, uspokój się., zostaw tego faceta.
H: Zayn, to głos Niall'a.
Wybiegliśmy wszyscy przed dom, rzeczywiście jeden z mężczyzn to Niall.
H: Niall, uspokój się., zostaw tego faceta.
D:
Ola, weź tego psychopatę ode mnie!
O: Chłopaki uspokójcie się, w ogóle czemu się bijecie przed moim domem?
D: Szedłem do ciebie, a on rzucił się na mnie i zaczął coś krzyczeć.
H: Niall o co chodzi?
Ni: Nie mogłem patrzeć jak ten idiota tak po prostu zajął moje miejsce i zapłodnił kobietę mojego życia.
D: Widzicie on jest jakiś chory psychicznie, w ogóle nie wiem o co mu chodzi.
Ni: O Olę, idioto!
D: Ale..Ola ty jesteś w ciąży?
M: Nie chwaliłaś się!
Wszyscy teraz patrzyli się na mnie, a ja nie wiedziałam co mam im powiedzieć.
O: Chłopaki uspokójcie się, w ogóle czemu się bijecie przed moim domem?
D: Szedłem do ciebie, a on rzucił się na mnie i zaczął coś krzyczeć.
H: Niall o co chodzi?
Ni: Nie mogłem patrzeć jak ten idiota tak po prostu zajął moje miejsce i zapłodnił kobietę mojego życia.
D: Widzicie on jest jakiś chory psychicznie, w ogóle nie wiem o co mu chodzi.
Ni: O Olę, idioto!
D: Ale..Ola ty jesteś w ciąży?
M: Nie chwaliłaś się!
Wszyscy teraz patrzyli się na mnie, a ja nie wiedziałam co mam im powiedzieć.
O:
Ja..ja..nie wiem! - wbiegłam do domu i zamknęłam się w
pokoju.
Słyszałam jak za drzwiami wszyscy dyskutują o mnie, o mojej 'ciąży' i o tym co powiedzieć żebym wyszła.
D: Dobra cicho, ja spróbuję! Ola, Ola kochanie słyszysz mnie?
Ni: Odejdź idioto, ona nie jest jakąś psychopatką żeby do niej wołać jakby chciała sobie coś zrobić. Proszę was zejdźcie na dół, ja spróbuję.
D: Nie, nie ma mowy, nie zostawię jej.
H: Chodź stary, Niall wie co robi, zaufaj mu ten jeden raz.
D: Dobra, ale jak jej się coś stanie..
Ni: Idź! ..Ola! Nie możesz tam siedzieć cały dzień, musisz wyjść i z nami porozmawiać, musisz nam to wszystko wytłumaczyć.
O: Nie chcę, nie muszę wszystkim opowiadać o moim życiu.
Ni: No to chociaż mi albo Davidowi, on zasługuję na słowo wyjaśnienia.
O: Ale tu nie ma co wyjaśniać.
Ni: Proszę cię, otwórz drzwi.
O: Mogę ci zaufać? Nie zawołasz od razu wszystkich? Porozmawiamy sami na spokojnie?
Ni: Obiecuję.
Otworzyłam po cichu drzwi, a Niall wszedł do środka i znowu je zamknął żeby nikt nam nie przeszkadzał.
Słyszałam jak za drzwiami wszyscy dyskutują o mnie, o mojej 'ciąży' i o tym co powiedzieć żebym wyszła.
D: Dobra cicho, ja spróbuję! Ola, Ola kochanie słyszysz mnie?
Ni: Odejdź idioto, ona nie jest jakąś psychopatką żeby do niej wołać jakby chciała sobie coś zrobić. Proszę was zejdźcie na dół, ja spróbuję.
D: Nie, nie ma mowy, nie zostawię jej.
H: Chodź stary, Niall wie co robi, zaufaj mu ten jeden raz.
D: Dobra, ale jak jej się coś stanie..
Ni: Idź! ..Ola! Nie możesz tam siedzieć cały dzień, musisz wyjść i z nami porozmawiać, musisz nam to wszystko wytłumaczyć.
O: Nie chcę, nie muszę wszystkim opowiadać o moim życiu.
Ni: No to chociaż mi albo Davidowi, on zasługuję na słowo wyjaśnienia.
O: Ale tu nie ma co wyjaśniać.
Ni: Proszę cię, otwórz drzwi.
O: Mogę ci zaufać? Nie zawołasz od razu wszystkich? Porozmawiamy sami na spokojnie?
Ni: Obiecuję.
Otworzyłam po cichu drzwi, a Niall wszedł do środka i znowu je zamknął żeby nikt nam nie przeszkadzał.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 39
Obudził
mnie dzwonek do drzwi, musiałam zasnąć przy radiu. Poszłam
otworzyć drzwi..
N: Ola!
J: Dziewczyny?! Miło was widzieć.
M: Co ty płakałaś?
J: Nie, ja-a-a ..yyy..tylko spałam.
N: W środku dnia?
J: Tak jestem zmęczona, byłam na weselu wczoraj.
M: A i wróciłaś nad ranem.
J: No tak. Wejdźcie dalej, nie będziemy stały w przedpokoju.
N: Trochę się u ciebie pozmieniało..
J: Tak trochę was nie było, nie tylko w moim domu się pozmieniało.
M: Ola, chyba nie jesteś na nas zła za to wszystko?
J: Oczywiście, że nie, jestem przyzwyczajona do tego, że muszę sobie radzić sama i mam zawsze gorzej od innych.
N: Ola!
J: Dziewczyny?! Miło was widzieć.
M: Co ty płakałaś?
J: Nie, ja-a-a ..yyy..tylko spałam.
N: W środku dnia?
J: Tak jestem zmęczona, byłam na weselu wczoraj.
M: A i wróciłaś nad ranem.
J: No tak. Wejdźcie dalej, nie będziemy stały w przedpokoju.
N: Trochę się u ciebie pozmieniało..
J: Tak trochę was nie było, nie tylko w moim domu się pozmieniało.
M: Ola, chyba nie jesteś na nas zła za to wszystko?
J: Oczywiście, że nie, jestem przyzwyczajona do tego, że muszę sobie radzić sama i mam zawsze gorzej od innych.
N:
Wcale tak nie jest.
J: Nie w ogóle. Tylko zauważ, że wam się wszystko udało, pojechałyście do większego, lepszego świata, a ja, ja musiałam wrócić tu sama i odnaleźć się w życiu. Ale sobie poradziłam, zapomniałam o tym wszystkim, o Niall'u, o was, nie było to trudne jak zadzwoniłyście do mnie zaledwie parę razy na początku, a potem wcale. A teraz tak jak gdyby nigdy nic pojawiacie się wszyscy z powrotem i chcecie żeby było jak kiedyś, ale nie będzie!
Czy to miał być koniec naszej przyjaźni? Czy tak miało się zakończyć to co trwało tyle lat, te wszystkie wspomnienia, chwile spędzone z nimi.
N: Ola porozmawiajmy na spokojnie, przecież rozmawiałyśmy o tym przed wyjazdem...
O: Może lepiej będzie jak już pójdziecie, chciałam zostać teraz sama. Spotkamy się innym razem ok?
M i N; Ok, to do zobaczenia. - powiedziały zamykając za sobą drzwi.
Wstydziłam się za swoje zachowanie, ale ja często nie wiedziałam czego chcę, tak jak teraz z jednej strony cieszyłam się z ich widoku, a z drugiej miałam do nich żal, że tyle miesięcy byłam sama. Było już dość późno, więc położyłam się i zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, był to Dawid, jest to ostatnia osoba jaką chciałam dzisiaj widzieć, ale mimo wszystko otworzyłam drzwi.
D: Cześć.
O: Cześć.
D: Idziesz pobiegać?
O: Nie mam siły, dzisiaj sobie odpuszczę.
D: No trudno, to ja idę. A jak tam wczoraj u rodziców?
O: U rodziców? A tak, dobrze.
D: Ola, nie kłam, wiem że nie byłaś wczoraj u rodziców.
O: Skąd wiesz?
D: Nie widziałem żebyś gdzieś wychodziła.
O: Obserwujesz mnie? Nie muszę ci się z wszystkiego tłumaczyć, zresztą miałam gości.
D: To też wiem. Wcale się nie gniewam, nie musisz chcieć spędzać ze mną czasu.
O: To nie tak, ja po prostu byłam bardzo zmęczona i to pierwsze co przyszło mi do głowy, myślałam, że nie zrozumiesz.
D: Mogłaś powiedzieć prawdę, zrozumiałbym. - poszedł.
O: ….Pa.
Byłam okropna, wczoraj nakrzyczałam na dziewczyny, a teraz okłamałam Davida i miałam do niego o to pretensje. Coś się ze mną działo, źle się z tym czułam, więc zadzwoniłam do dziewczyn i zaprosiłam je do siebie dzisiaj żeby wszystko i wytłumaczyć.
J: Nie w ogóle. Tylko zauważ, że wam się wszystko udało, pojechałyście do większego, lepszego świata, a ja, ja musiałam wrócić tu sama i odnaleźć się w życiu. Ale sobie poradziłam, zapomniałam o tym wszystkim, o Niall'u, o was, nie było to trudne jak zadzwoniłyście do mnie zaledwie parę razy na początku, a potem wcale. A teraz tak jak gdyby nigdy nic pojawiacie się wszyscy z powrotem i chcecie żeby było jak kiedyś, ale nie będzie!
Czy to miał być koniec naszej przyjaźni? Czy tak miało się zakończyć to co trwało tyle lat, te wszystkie wspomnienia, chwile spędzone z nimi.
N: Ola porozmawiajmy na spokojnie, przecież rozmawiałyśmy o tym przed wyjazdem...
O: Może lepiej będzie jak już pójdziecie, chciałam zostać teraz sama. Spotkamy się innym razem ok?
M i N; Ok, to do zobaczenia. - powiedziały zamykając za sobą drzwi.
Wstydziłam się za swoje zachowanie, ale ja często nie wiedziałam czego chcę, tak jak teraz z jednej strony cieszyłam się z ich widoku, a z drugiej miałam do nich żal, że tyle miesięcy byłam sama. Było już dość późno, więc położyłam się i zasnęłam.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi, był to Dawid, jest to ostatnia osoba jaką chciałam dzisiaj widzieć, ale mimo wszystko otworzyłam drzwi.
D: Cześć.
O: Cześć.
D: Idziesz pobiegać?
O: Nie mam siły, dzisiaj sobie odpuszczę.
D: No trudno, to ja idę. A jak tam wczoraj u rodziców?
O: U rodziców? A tak, dobrze.
D: Ola, nie kłam, wiem że nie byłaś wczoraj u rodziców.
O: Skąd wiesz?
D: Nie widziałem żebyś gdzieś wychodziła.
O: Obserwujesz mnie? Nie muszę ci się z wszystkiego tłumaczyć, zresztą miałam gości.
D: To też wiem. Wcale się nie gniewam, nie musisz chcieć spędzać ze mną czasu.
O: To nie tak, ja po prostu byłam bardzo zmęczona i to pierwsze co przyszło mi do głowy, myślałam, że nie zrozumiesz.
D: Mogłaś powiedzieć prawdę, zrozumiałbym. - poszedł.
O: ….Pa.
Byłam okropna, wczoraj nakrzyczałam na dziewczyny, a teraz okłamałam Davida i miałam do niego o to pretensje. Coś się ze mną działo, źle się z tym czułam, więc zadzwoniłam do dziewczyn i zaprosiłam je do siebie dzisiaj żeby wszystko i wytłumaczyć.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 38
Stało się, powiedziałam to na głos, już tego nie odwrócę.
Ni: ŻE CO?!
J: No..to..to co słyszałeś!
Ni: Ale...
J: Coś jeszcze?
Ni: Nie. Będę już szedł, pa.
J: No pa.
Właśnie miłość mojego życia wychodzi z mojego domu, a ja nie umiem go zatrzymać. Tak, właśnie, nazwałam go miłością mojego życia, a więc co z Davidem?
Ni: E..y..Ten no, walizki.
J: No tak.... Niall?
Ni: Tak?
Stało się, powiedziałam to na głos, już tego nie odwrócę.
Ni: ŻE CO?!
J: No..to..to co słyszałeś!
Ni: Ale...
J: Coś jeszcze?
Ni: Nie. Będę już szedł, pa.
J: No pa.
Właśnie miłość mojego życia wychodzi z mojego domu, a ja nie umiem go zatrzymać. Tak, właśnie, nazwałam go miłością mojego życia, a więc co z Davidem?
Ni: E..y..Ten no, walizki.
J: No tak.... Niall?
Ni: Tak?
J:
A dziewczyny też wróciły?
Ni: Tak, Zayn i Harry też, tylko Lou i Liam zostali pilnować domu.
J: To fajnie.
Ni: To będę szedł. - skierował się w stronę drzwi, ale ja widziałam, że nie chciał wychodzić. Jego oczy były wypełnione smutkiem, niby cieszyłam się, że poczuł to co ja parę miesięcy temu, ale w głębi chciałam go pocieszyć, tak bardzo mnie bolał jego ból.
D: Cześć. Yyy Ola co on tu robi?
Ni: Tak, Zayn i Harry też, tylko Lou i Liam zostali pilnować domu.
J: To fajnie.
Ni: To będę szedł. - skierował się w stronę drzwi, ale ja widziałam, że nie chciał wychodzić. Jego oczy były wypełnione smutkiem, niby cieszyłam się, że poczuł to co ja parę miesięcy temu, ale w głębi chciałam go pocieszyć, tak bardzo mnie bolał jego ból.
D: Cześć. Yyy Ola co on tu robi?
J:
Nieważne, potem ci powiem.
Ni: To ja idę cześć.
J: No cześć.
D: Ola to był Niall. Co on tu robił?
J: Przyjechał po resztę rzeczy.
D: To on mieszkał u ciebie kiedyś? Mówiłaś, że poznaliście się w Hiszpanii, a potem cię zostawił.
Co ja mam mu powiedzieć, było dokładnie tak jak on mówi, a ja go okłamałam.
J: No t-a-a-k, ale kiedyś tam miał jakąś sprawę w Polsce..a zresztą co ci będę opowiadać.
D: Dobra widzę, że nie chcesz o tym rozmawiać. A tak w ogóle to przyszedłem sprawdzić czy wszystko ok, bo wróciłaś sama, zostawiłaś kartkę, ale i tak się martwiłem.
J: Nie potrzebnie, po prostu wolałam wrócić do domu, mam jeszcze parę spraw do załatwienia dzisiaj, więc przepraszam cię, ale muszę się iść przygotować, może spotkamy się wieczorem?
D: Może cię podwiozę?
J: Nie dzięki, jeszcze mam wstąpić do rodziców.
Tak łatwo przychodziło mi kłamać, tylko by sobie poszedł, to mnie przerażało, chciałam zostać teraz sama.
D: No dobra to lecę, pa.
J: Pa - zamknęłam za nim drzwi.
'Wreszcie sama' – pomyślałam
Włączyłam radio, leciała teraz moja ulubiona piosenka One Direction „Little Things”. Usiadłam na kanapie i przykryłam się kocem, jeszcze będąc nastolatką siadałam przy muzyce i myślałam o sensie życia.
Ni: To ja idę cześć.
J: No cześć.
D: Ola to był Niall. Co on tu robił?
J: Przyjechał po resztę rzeczy.
D: To on mieszkał u ciebie kiedyś? Mówiłaś, że poznaliście się w Hiszpanii, a potem cię zostawił.
Co ja mam mu powiedzieć, było dokładnie tak jak on mówi, a ja go okłamałam.
J: No t-a-a-k, ale kiedyś tam miał jakąś sprawę w Polsce..a zresztą co ci będę opowiadać.
D: Dobra widzę, że nie chcesz o tym rozmawiać. A tak w ogóle to przyszedłem sprawdzić czy wszystko ok, bo wróciłaś sama, zostawiłaś kartkę, ale i tak się martwiłem.
J: Nie potrzebnie, po prostu wolałam wrócić do domu, mam jeszcze parę spraw do załatwienia dzisiaj, więc przepraszam cię, ale muszę się iść przygotować, może spotkamy się wieczorem?
D: Może cię podwiozę?
J: Nie dzięki, jeszcze mam wstąpić do rodziców.
Tak łatwo przychodziło mi kłamać, tylko by sobie poszedł, to mnie przerażało, chciałam zostać teraz sama.
D: No dobra to lecę, pa.
J: Pa - zamknęłam za nim drzwi.
'Wreszcie sama' – pomyślałam
Włączyłam radio, leciała teraz moja ulubiona piosenka One Direction „Little Things”. Usiadłam na kanapie i przykryłam się kocem, jeszcze będąc nastolatką siadałam przy muzyce i myślałam o sensie życia.

______________________________________________________
ROZDZIAŁ
37
No wreszcie oddali mi Davida, miałam dość gadania z jego ciotkami, kuzynkami, babciami i innymi.
J: No jesteś, myślałam już, że znikłeś na zawsze.
D: No co ty, musiałem tylko nadrobić te parę kieliszków.
J: Właśnie czuję.
D: E tam dużo nie wypiłem, ale teraz muszę coś innego nadrobić.
J: Czyli..?
D: Zatańczy Pani ze mną?
J: Jak tak Pan nalega.
Ruszyliśmy na parkiet, gdzie leciała teraz „Baśka”. Potem leciała „Pocałuj mnie mój kochany”, a David był na tyle pijany, żeby wejść na scenę i śpiewać. A na koniec David zszedł z mikrofonem do mnie i jak słowa się skończyły, pocałował mnie namiętnie. Czułam się jak gwiazda jakiegoś programu, stałam na środku, a wszyscy wokół patrzyli się tylko na mnie i Davida. David oddał mikrofon właściwej osobie, a goście zaczęli klaskać, czułam się trochę niezręcznie, ale fajnie.
J: Chodźmy się napić.
Poszliśmy do stołu, ale nie na długo, bo dochodziła 00:00 i zaczynały się oczepiny.
Gościu: Zapraszamy wszystkich na środek sali, rozpoczynamy OCZEPINY ! A teraz zapraszamy do kółeczka wszystkie panny !
D: Idź ! - lekko popchnął mnie w stronę środka.
J: Nie dzięki.
Gościu: Zapraszamy panią !
Teraz już nie było odwrotu. Stałam na środku w kółeczku i razem z innymi pannami kołysałam w rytm muzyki. W końcu muzyka ucichła, a panna młoda miała rzucić welon. Stałam tuż za nią, miałam nadzieję, że któraś obok mnie złapie ten nieszczęsny welon. Niestety żadnej nie spieszyło się do ołtarza, a ja musiałam ratować kawałek materiału.
„Cholera ! Szlak by to trafił !” - przeklinałam się w duchu.
Gościu: No to mamy zwyciężczynie ! Teraz szukamy dla niej partnera.
„Nie, tylko nie on”
Mark: No to co pobujasz się ze mną w rytmie muzyki ?
J: A mam wyjście ?
Byłam zmuszona do przetańczenia z nim całej piosenki „Weselna Cha Cha”. Resztę wieczoru spędziliśmy tańcząc i bawiąc się zresztą gości.
* Rano *
Obudziłam się w hotelowym łóżku, ubrałam i wyszłam tak żeby David się nie obudził. Oczywiście zostawiłam mu karteczkę ze słowami wyjaśnienia. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Na miejscu zastała mnie dość dziwna sytuacja, drzwi były otwarte choć byłam pewna, że je zamknęłam. Weszłam do środka, tam tuż przy kanapie stały dwie walizki, jedna dość duża, czarna, a druga mniejsza, granatowa. Pomyślałam, że może Hubert (mój brat) znowu zrobił niezapowiedzianą wizytę.
J: Hubert! To ty? Skąd masz klucze?
W domu był mężczyzna, ale to nie był mój brat.
Ni: Znalazłem je w doniczce, kiedyś mówiłaś mi, że tam je chowasz.
J: Niall? - mówiąc to w moim głosie słychać było ból, który wraz z Niallem powrócił.
Ni: Tak to ja. Wiem, że nie spodziewałaś się mnie i wiem, że nie jestem mile widzianym gościem w tym domu.
J: Masz rację, a więc po co przyjechałeś? - mówiąc to w oczach miałam łzy.
Ni: Może usiądziemy?
J: Nie! Ty zaraz wychodzisz! - już nie mówiłam, a krzyczałam.
Ni: To przejdę do rzeczy. Minęło trochę czasu, a ja uporządkowałem swoje sprawy i zrozumiałem, że moje życie nie ma sensu. Przyjechałem tu żeby ci powiedzieć, że chcę wszystko naprawić..
J: I co myślisz, że ja nic nie robiłam tylko czekałam jak głupia na ciebie tutaj? Jeśli tak, to się mylisz, bo ułożyłam sobie życie bez ciebie, znalazłam sobie kogoś.. - zawiesiłam głos, bo nie byłam pewna czy powiedzieć na głos to, co teraz miałam na myśli - ...Niall, ja jestem w ciąży!
No wreszcie oddali mi Davida, miałam dość gadania z jego ciotkami, kuzynkami, babciami i innymi.
J: No jesteś, myślałam już, że znikłeś na zawsze.
D: No co ty, musiałem tylko nadrobić te parę kieliszków.
J: Właśnie czuję.
D: E tam dużo nie wypiłem, ale teraz muszę coś innego nadrobić.
J: Czyli..?
D: Zatańczy Pani ze mną?
J: Jak tak Pan nalega.
Ruszyliśmy na parkiet, gdzie leciała teraz „Baśka”. Potem leciała „Pocałuj mnie mój kochany”, a David był na tyle pijany, żeby wejść na scenę i śpiewać. A na koniec David zszedł z mikrofonem do mnie i jak słowa się skończyły, pocałował mnie namiętnie. Czułam się jak gwiazda jakiegoś programu, stałam na środku, a wszyscy wokół patrzyli się tylko na mnie i Davida. David oddał mikrofon właściwej osobie, a goście zaczęli klaskać, czułam się trochę niezręcznie, ale fajnie.
J: Chodźmy się napić.
Poszliśmy do stołu, ale nie na długo, bo dochodziła 00:00 i zaczynały się oczepiny.
Gościu: Zapraszamy wszystkich na środek sali, rozpoczynamy OCZEPINY ! A teraz zapraszamy do kółeczka wszystkie panny !
D: Idź ! - lekko popchnął mnie w stronę środka.
J: Nie dzięki.
Gościu: Zapraszamy panią !
Teraz już nie było odwrotu. Stałam na środku w kółeczku i razem z innymi pannami kołysałam w rytm muzyki. W końcu muzyka ucichła, a panna młoda miała rzucić welon. Stałam tuż za nią, miałam nadzieję, że któraś obok mnie złapie ten nieszczęsny welon. Niestety żadnej nie spieszyło się do ołtarza, a ja musiałam ratować kawałek materiału.
„Cholera ! Szlak by to trafił !” - przeklinałam się w duchu.
Gościu: No to mamy zwyciężczynie ! Teraz szukamy dla niej partnera.
„Nie, tylko nie on”
Mark: No to co pobujasz się ze mną w rytmie muzyki ?
J: A mam wyjście ?
Byłam zmuszona do przetańczenia z nim całej piosenki „Weselna Cha Cha”. Resztę wieczoru spędziliśmy tańcząc i bawiąc się zresztą gości.
* Rano *
Obudziłam się w hotelowym łóżku, ubrałam i wyszłam tak żeby David się nie obudził. Oczywiście zostawiłam mu karteczkę ze słowami wyjaśnienia. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu. Na miejscu zastała mnie dość dziwna sytuacja, drzwi były otwarte choć byłam pewna, że je zamknęłam. Weszłam do środka, tam tuż przy kanapie stały dwie walizki, jedna dość duża, czarna, a druga mniejsza, granatowa. Pomyślałam, że może Hubert (mój brat) znowu zrobił niezapowiedzianą wizytę.
J: Hubert! To ty? Skąd masz klucze?
W domu był mężczyzna, ale to nie był mój brat.
Ni: Znalazłem je w doniczce, kiedyś mówiłaś mi, że tam je chowasz.
J: Niall? - mówiąc to w moim głosie słychać było ból, który wraz z Niallem powrócił.
Ni: Tak to ja. Wiem, że nie spodziewałaś się mnie i wiem, że nie jestem mile widzianym gościem w tym domu.
J: Masz rację, a więc po co przyjechałeś? - mówiąc to w oczach miałam łzy.
Ni: Może usiądziemy?
J: Nie! Ty zaraz wychodzisz! - już nie mówiłam, a krzyczałam.
Ni: To przejdę do rzeczy. Minęło trochę czasu, a ja uporządkowałem swoje sprawy i zrozumiałem, że moje życie nie ma sensu. Przyjechałem tu żeby ci powiedzieć, że chcę wszystko naprawić..
J: I co myślisz, że ja nic nie robiłam tylko czekałam jak głupia na ciebie tutaj? Jeśli tak, to się mylisz, bo ułożyłam sobie życie bez ciebie, znalazłam sobie kogoś.. - zawiesiłam głos, bo nie byłam pewna czy powiedzieć na głos to, co teraz miałam na myśli - ...Niall, ja jestem w ciąży!
[Nasz Niall powrócił :D Wydaję mi się, że to zdjęcie pasuje do sytuacji w rozdziale, bo Niall wydaje się smutny i zaskoczony.]

______________________________________________________
ROZDZIAŁ
36
Wreszcie byliśmy na miejscu. Był to duży budynek, dookoła duży ogród i plac zabaw. Dość przystojny, młody kelner zaprosił nas do środka. Tam było jeszcze cudowniej. Zajęliśmy przeznaczone dla nas miejsca, oczywiście siedzieliśmy obok siebie. Z mojej strony siedziała kuzynka Dawida z narzeczonym, z jego strony siostra z mężem, a naprzeciwko nas siedział Mark i reszta rodziny Davida. Właśnie przyjechała młoda para, a kelnerzy rozdali wszystkim po kieliszku szampana i piliśmy teraz zdrowie młodej pary. Po chwili zaprosili nas na parkiet, aby młodzi zatańczyli pierwszy taniec. Był nim walc wiedeński. Potem niektóre pary włączyły się do tańca, a reszta wróciła do stolika w tym my.
J: Ładnie tańczą. Chodzili na jakieś lekcje przed ?
D: Moja siostra jeszcze w liceum chodziła na takie lekcje, a Tomka posłała na nie dwa tygodnie temu.
J: Szybko się nauczył.
D: Racja. Chodził codziennie po 2-3 h.
J: A ty, umiesz tańczyć ?
D: Może i umiem, ale nie przepadam. A ty ?
J: Rzadko mam okazje otańczyć, choć bardzo lubię.
Mark: No cóż Olu, David się chyba nie ruszy na parkiet, więc ktoś musi go zastąpić. Czy mogę prosić ? - wyciągnął do mnie rękę zapraszająco.
J: Z chęcią.
Ruszyliśmy na parkiet. Zaczęliśmy kołysać się w rytmie muzyki, była to chyba „Drink Wiązanka”. W końcu piosenka się skończyła.
J: Muszę przyznać świetnie tańczysz.
Mark: I ze wzajemnością.
J: Dobra teraz pójdę odpocząć.
Mark: Nalegam na jeszcze jeden taniec.
Przyciągnął mnie do siebie i zaczął kołysać w rytm muzyki. Tym razem był to „Bal”. Przy słowach: „...jutro nie będzie tu nas” jego ręka powędrowała za nisko ku moim pośladkom.
J: Możesz trzymać rękę wyżej ?
Mark: Nie musisz się krępować.
J: Weź ją do góry !
Mark: Spokojnie księżniczko.
D: Nie pozwalaj sobie. Odbijany !
Teraz tańczyłam w obcięciach Davida. On w przeciwieństwie do Marka tańczył spokojnie i delikatnie trzymał ręce na mojej talii.
J:
Myślałam, że się nie doczekam.
D: Nie mogłem znieść tego widoku.
J: Tylko tańczyłam z Markiem.
D: A on ślinił się do twojego dekoltu.
J: Naprawdę ? Nie zauważyłam. - mówiłam zaczepnym tonem, bo sama to zauważyłam.
D: Nie drocz się ze mną.
J: No dobrze, ale podobno nie lubisz tańczyć. - uśmiechnęłam się zaczepnie.
D: Nie mogłem znieść tego widoku.
J: Tylko tańczyłam z Markiem.
D: A on ślinił się do twojego dekoltu.
J: Naprawdę ? Nie zauważyłam. - mówiłam zaczepnym tonem, bo sama to zauważyłam.
D: Nie drocz się ze mną.
J: No dobrze, ale podobno nie lubisz tańczyć. - uśmiechnęłam się zaczepnie.
D:
Dla ciebie się poświęcę.
Przetańczyliśmy z 3 utwory, aż w końcu usiedliśmy, aby odpocząć.
D: Napijesz się czegoś ?
J: Poproszę wino.
D: Białe, czerwone ?
J: Białe.
D: Okey, zaraz przyniosę.
David poszedł i zostawił mnie samą z Markiem, który był już kompletnie nawalony.
Mark: No i jak tam zabawa Maleńka ?
J: Dobrze, nie narzekam.
Mark: A jak tam się Davidek sprawuje ?
J: Też dobrze.
Mark: Dobrze mówisz ? Bo mi się trochę opuścił w wódeczce.
J: Wyjdzie mu to na zdrowie.
D: Okey jestem. O czym tak rozmawiacie ?
Przetańczyliśmy z 3 utwory, aż w końcu usiedliśmy, aby odpocząć.
D: Napijesz się czegoś ?
J: Poproszę wino.
D: Białe, czerwone ?
J: Białe.
D: Okey, zaraz przyniosę.
David poszedł i zostawił mnie samą z Markiem, który był już kompletnie nawalony.
Mark: No i jak tam zabawa Maleńka ?
J: Dobrze, nie narzekam.
Mark: A jak tam się Davidek sprawuje ?
J: Też dobrze.
Mark: Dobrze mówisz ? Bo mi się trochę opuścił w wódeczce.
J: Wyjdzie mu to na zdrowie.
D: Okey jestem. O czym tak rozmawiacie ?
J:
A właśnie o tobie.
D: A to ciekawe.
Mark: My tu gadu gadu, a wódeczka czeka. Choć braciszku na kieliszek.
J: Idź, idź bo ci nie odpuści.
D: A to ciekawe.
Mark: My tu gadu gadu, a wódeczka czeka. Choć braciszku na kieliszek.
J: Idź, idź bo ci nie odpuści.
[ A oto ten cały kuzyn Davida, Mark. ]

______________________________________________________
ROZDZIAŁ 35
Wreszcie nadeszła upragniona Sobota. Była godz. 11 u fryzjera byłam umówiona na 12, więc wzięłam szybki prysznic, ubrałam i pojechałam. Zażyczyłam sobie taką fryzurę. Od fryzjerki wyszłam o 13. W domu byłam już o 13.20 i zaczęłam się szykować bo u sąsiadów miałam być o 15. Ubrałam się w tą sukienkę, te szpilki i do tego taka torebeczka i taka biżuteria.
Wreszcie nadeszła upragniona Sobota. Była godz. 11 u fryzjera byłam umówiona na 12, więc wzięłam szybki prysznic, ubrałam i pojechałam. Zażyczyłam sobie taką fryzurę. Od fryzjerki wyszłam o 13. W domu byłam już o 13.20 i zaczęłam się szykować bo u sąsiadów miałam być o 15. Ubrałam się w tą sukienkę, te szpilki i do tego taka torebeczka i taka biżuteria.
Była
już 14.30, więc powoli szłam do sąsiadów. Tam wszyscy pakowali
potrzebne rzeczy do samochodu i kończyli się szykować.
D: Heeej..Wow..Ola wyglądasz...
Ktoś: Oszałamiająco.
Dokończył nadchodzący w naszą stronę jakiś chłopak. Był może trochę starszy od nas.
Ktoś: A tak w ogóle to jestem Mark.
J: Cześć. Jestem..
Mark: Ola..Tak wiem, David mi dużo o tobie opowiadał.
J: Naprawdę ?
Spojrzałam na Davida, on się trochę zawstydził co znaczyło, że Mark mówi prawdę.
D: Dobra Mark chyba ktoś cię woła.
Mark: Nie słyszę.
David go szturchnął, a on 'usłyszał' wołanie i poszedł.
D: Heeej..Wow..Ola wyglądasz...
Ktoś: Oszałamiająco.
Dokończył nadchodzący w naszą stronę jakiś chłopak. Był może trochę starszy od nas.
Ktoś: A tak w ogóle to jestem Mark.
J: Cześć. Jestem..
Mark: Ola..Tak wiem, David mi dużo o tobie opowiadał.
J: Naprawdę ?
Spojrzałam na Davida, on się trochę zawstydził co znaczyło, że Mark mówi prawdę.
D: Dobra Mark chyba ktoś cię woła.
Mark: Nie słyszę.
David go szturchnął, a on 'usłyszał' wołanie i poszedł.
D:
Przepraszam za niego, lubi mi dokuczać.
J: Nie masz za co. Jest w porządku.
D: Jak dla kogo..hehe.
J: A tak właściwe to jest twój brat, kuzyn..?
D: Kuzyn.
Mark : Dobra słodziaki chodźcie, jedziemy !
David otworzył drzwi samochodu i wpuścił mnie do środka. Do kościoła było niedaleko. Weszliśmy i zajęliśmy miejsce dość blisko. Po chwili zabrzmiał marsz weselny i po czerwonym dywaniku szła już piękna panna młoda z ojcem. W końcu nadeszła najważniejsza chwila. Obydwoje powiedzieli regułkę i dźwięczne 'TAK'. Co zakończyli pełnym miłości pocałunkiem. Wszyscy kierowali się ku wyjściu, więc również i my wyszliśmy. Na zewnątrz czekał na nas już Mark.
Mark: No jesteście. Już myślałem, że wy też zamierzacie wziąć ślub..haha.
D: No dobra. Fajnie, że się dobrze bawisz. Jedziemy ?
Mark: Oczywiście szefuniu.
Teraz czekała nas dość długa droga. Młoda para chciała, żeby wszystko było idealnie i wynajęli uroczą restaurację z salą do tańczenia na obrzeżach miasta.
J: Nie masz za co. Jest w porządku.
D: Jak dla kogo..hehe.
J: A tak właściwe to jest twój brat, kuzyn..?
D: Kuzyn.
Mark : Dobra słodziaki chodźcie, jedziemy !
David otworzył drzwi samochodu i wpuścił mnie do środka. Do kościoła było niedaleko. Weszliśmy i zajęliśmy miejsce dość blisko. Po chwili zabrzmiał marsz weselny i po czerwonym dywaniku szła już piękna panna młoda z ojcem. W końcu nadeszła najważniejsza chwila. Obydwoje powiedzieli regułkę i dźwięczne 'TAK'. Co zakończyli pełnym miłości pocałunkiem. Wszyscy kierowali się ku wyjściu, więc również i my wyszliśmy. Na zewnątrz czekał na nas już Mark.
Mark: No jesteście. Już myślałem, że wy też zamierzacie wziąć ślub..haha.
D: No dobra. Fajnie, że się dobrze bawisz. Jedziemy ?
Mark: Oczywiście szefuniu.
Teraz czekała nas dość długa droga. Młoda para chciała, żeby wszystko było idealnie i wynajęli uroczą restaurację z salą do tańczenia na obrzeżach miasta.
[ Miejsce, w którym odbywało się wesele :> ]

______________________________________________________
ROZDZIAŁ
34
Rano
obudziłam się w ramionach chłopaka. On jeszcze słodko spał,
chciałam wstać, ale byłam naga, a ubrania zostały na dole,
bielizna nawet nie wiem gdzie. Wtuliłam się w chłopaka i zamknęłam
oczy.
D: Śpisz ?
Otworzyłam oczy, znów mogłam się cieszyć widokiem jego uśmiechniętej twarzy.
J: Już nie.
Pochylił się, aby pocałować mnie w czoło.
J: Okey. Wypadałoby już wstać.
D: Gdzie ci się śpieszy ? Mamy całą niedziele dla siebie tak jak i kolejną. Nadal idziesz ze mną na wesele prawda ? Nie rozmyśliłaś się ?
J: Oczywiście, że idę.
D: Cieszę się, że cię mam.
J: Jak bardzo ?
D: Niewyobrażalnie.
Leżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku, gdy nagle ktoś wszedł do domu.
D: Śpisz ?
Otworzyłam oczy, znów mogłam się cieszyć widokiem jego uśmiechniętej twarzy.
J: Już nie.
Pochylił się, aby pocałować mnie w czoło.
J: Okey. Wypadałoby już wstać.
D: Gdzie ci się śpieszy ? Mamy całą niedziele dla siebie tak jak i kolejną. Nadal idziesz ze mną na wesele prawda ? Nie rozmyśliłaś się ?
J: Oczywiście, że idę.
D: Cieszę się, że cię mam.
J: Jak bardzo ?
D: Niewyobrażalnie.
Leżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku, gdy nagle ktoś wszedł do domu.
P:
David ! Jesteś ? Już wróciłam. A co tu taki bałagan ?
J: O nie tam zostały moje ciuchy.
D: Co ona tu robi ? Miała wrócić jutro.
J: To ja idę się ubrać do łazienki.
D: Okey. Weź sobie którąś koszule. Potem przyniosę ci twoje ubranie.
P: David, ale z ciebie bałaganiarz ! Choć tu na dół i pozbieraj to !
D: Już idę !
Jak przypuszczam szybko się ubrał i zszedł na dół. Za ten czas zdążyłam się ubrać i wyszłam z łazienki.
D: Okey jestem. Wow..Do twarzy ci w tej koszuli.
J: Dziękuje. A gdzie jest..?
D: Poszła kupić coś do sklepu, a więc mamy trochę czasu.
J: To ja idę się ubrać w moje ciuszki.
D: Nie, proszę. Ślicznie ci w koszuli.
J: No nie wiem. A jak wróci szybciej ?
J: O nie tam zostały moje ciuchy.
D: Co ona tu robi ? Miała wrócić jutro.
J: To ja idę się ubrać do łazienki.
D: Okey. Weź sobie którąś koszule. Potem przyniosę ci twoje ubranie.
P: David, ale z ciebie bałaganiarz ! Choć tu na dół i pozbieraj to !
D: Już idę !
Jak przypuszczam szybko się ubrał i zszedł na dół. Za ten czas zdążyłam się ubrać i wyszłam z łazienki.
D: Okey jestem. Wow..Do twarzy ci w tej koszuli.
J: Dziękuje. A gdzie jest..?
D: Poszła kupić coś do sklepu, a więc mamy trochę czasu.
J: To ja idę się ubrać w moje ciuszki.
D: Nie, proszę. Ślicznie ci w koszuli.
J: No nie wiem. A jak wróci szybciej ?
D:
Jak chcesz.
Poszłam
się ubrać. Po krótkim czasie wyszłam z łazienki.
J: To ja będę się zbierać do domu. Może wpadniesz potem do mnie ?
D: Tak szybko ? Zostań jeszcze, zaraz zrobię śniadanie.
J: Zjem w domu. Pa.
Odprowadził mnie do drzwi i pocałował na pożegnanie.
J: To o 12 będę czekać na ciebie.
J: To ja będę się zbierać do domu. Może wpadniesz potem do mnie ?
D: Tak szybko ? Zostań jeszcze, zaraz zrobię śniadanie.
J: Zjem w domu. Pa.
Odprowadził mnie do drzwi i pocałował na pożegnanie.
J: To o 12 będę czekać na ciebie.
D:
Okey.
Teraz szłam prosto do domu. Zastanawiałam się co to było ? Przespałam się z Davidem, właśnie złamałam swoją obietnicę, miałam dać sobie spokój z facetami. Trudno stało się, ale co teraz będzie z nami ? Czy to znaczy, że jesteśmy parą ? - Dręczyłam się myślami, leżąc na kanapie w salonie. Cały następny tydzień spędziłam z Davidem. Pomagałam w przygotowaniach do ślubu, który był już w tą Sobotę, biegaliśmy, spędzaliśmy razem wieczory, a nawet noce. W Czwartek wybrałam się z moją dawną znajomą Sarą na zakupy, miałam wybrać suknię i dodatki na Sobotę.
Teraz szłam prosto do domu. Zastanawiałam się co to było ? Przespałam się z Davidem, właśnie złamałam swoją obietnicę, miałam dać sobie spokój z facetami. Trudno stało się, ale co teraz będzie z nami ? Czy to znaczy, że jesteśmy parą ? - Dręczyłam się myślami, leżąc na kanapie w salonie. Cały następny tydzień spędziłam z Davidem. Pomagałam w przygotowaniach do ślubu, który był już w tą Sobotę, biegaliśmy, spędzaliśmy razem wieczory, a nawet noce. W Czwartek wybrałam się z moją dawną znajomą Sarą na zakupy, miałam wybrać suknię i dodatki na Sobotę.
[ Takie tam po przebudzeniu ;3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ 33
J:
W tych butach mam wyjść na tą górę ?
D:
Nie musisz. - podszedł bliżej.
J: Co masz na myśli ?
D: To ja cię wniosę.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, a już trzymał mnie na rękach.
J: Co masz na myśli ?
D: To ja cię wniosę.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, a już trzymał mnie na rękach.
J:
Zwariowałeś ?
D: Tak.
J: Hahaha..
W końcu byliśmy na samej górze.
J: Okey. Możesz mnie postawić na ziemi.
D: Tak.
J: Hahaha..
W końcu byliśmy na samej górze.
J: Okey. Możesz mnie postawić na ziemi.
D:
Ale nie chcę.
J: Co ? Puść mnie.
D: No !
J: To sama zejdę.
D: Nie uda ci się to.
J: Co ? Puść mnie.
D: No !
J: To sama zejdę.
D: Nie uda ci się to.
J:
No to zobaczmy. - zaczęłam się szarpać.
D: I co ?
J: Poczekaj.
Szarpnęłam się mocniej, gdy zawiał wiatr i podwinął mi sukienkę. Właśnie wszyscy, czyli David oglądali moją bieliznę w panterkę.
D: Śliczna bielizna.
Złapałam sukienkę, a David mnie puścił.
J: Haha..poddałeś się, a i dziękuje.
D: No cóż.
J: No dobra co my będziemy tu robić ?
D: I co ?
J: Poczekaj.
Szarpnęłam się mocniej, gdy zawiał wiatr i podwinął mi sukienkę. Właśnie wszyscy, czyli David oglądali moją bieliznę w panterkę.
D: Śliczna bielizna.
Złapałam sukienkę, a David mnie puścił.
J: Haha..poddałeś się, a i dziękuje.
D: No cóż.
J: No dobra co my będziemy tu robić ?
D:
Oglądać gwiazdy.
'Tylko nie to' – pomyślałam. Właśnie na pierwszej randce z Niallem oglądaliśmy gwiazdy. Teraz wspomnienia wróciły. Posmutniałam.
'Tylko nie to' – pomyślałam. Właśnie na pierwszej randce z Niallem oglądaliśmy gwiazdy. Teraz wspomnienia wróciły. Posmutniałam.
D:
Co się stało ? Nie chcesz oglądać to nie musimy.
J: To nie tak. Po prostu na pierwszej randce z Niallem to robiliśmy i wspomnienia wróciły. Przepraszam.
D: Za co ? Rozumiem cię. To ja przepraszam, to był idiotyczny pomysł to co robimy ?
J: To nie tak. Po prostu na pierwszej randce z Niallem to robiliśmy i wspomnienia wróciły. Przepraszam.
D: Za co ? Rozumiem cię. To ja przepraszam, to był idiotyczny pomysł to co robimy ?
J:
Fajny pomysł, ale zostawimy go na kiedy indziej. - mrugnęłam do
niego.
D: No okey.
J: A teraz złap mnie.
Zaczęłam uciekać. David ruszył za mną, ale nie mógł mnie złapać, chyba specjalnie.
D: Uważaj !
D: No okey.
J: A teraz złap mnie.
Zaczęłam uciekać. David ruszył za mną, ale nie mógł mnie złapać, chyba specjalnie.
D: Uważaj !
Nie
wiedziałam o co chodzi. Odwróciłam przede mną stało drzewo. Mało
brakowało bym w nie uderzyła, ale David mnie dogonił i złapał.
Staliśmy teraz w niekomfortowej pozycji. Słyszałam szybkie bicie
jego serca. Oddychał nie spokojnie.
D: Napędziłaś mi strachu.
J: To tylko drzewo.
D: I byś miała tylko rozbitą głowę. - spojrzał na mnie z pod łba i mocno przytulił. Poczułam piękny zapach jego perfum. Lekko odchylił się ode mnie, widziałam teraz jego niebieskie oczy, które patrzyły na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały i już po chwili przykleiliśmy się do siebie w czułym pocałunku. Odsunęłam się.
D: Napędziłaś mi strachu.
J: To tylko drzewo.
D: I byś miała tylko rozbitą głowę. - spojrzał na mnie z pod łba i mocno przytulił. Poczułam piękny zapach jego perfum. Lekko odchylił się ode mnie, widziałam teraz jego niebieskie oczy, które patrzyły na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały i już po chwili przykleiliśmy się do siebie w czułym pocałunku. Odsunęłam się.
J:
Wracamy ?
D: Okey.
Szliśmy prosto do naszej ulicy w ciszy.
D: To idziesz jeszcze do mnie czy wracasz do domu ?
J: Zostawiłam u ciebie torebkę.
D: Okey.
Szliśmy prosto do naszej ulicy w ciszy.
D: To idziesz jeszcze do mnie czy wracasz do domu ?
J: Zostawiłam u ciebie torebkę.
D:
Czyli do mnie. - uśmiechnął się.
Przecież mogę ją odebrać jutro, ale nie ciągnie mnie do niego. Nie wiem czego chcę. Raz chcę odpocząć od facetów, a potem prowokuje sąsiada żeby mnie pocałował. I jeszcze pcham się do jego domu.
D: To zapraszam. - z rozmyślań obudził mnie David.
Weszliśmy.
Przecież mogę ją odebrać jutro, ale nie ciągnie mnie do niego. Nie wiem czego chcę. Raz chcę odpocząć od facetów, a potem prowokuje sąsiada żeby mnie pocałował. I jeszcze pcham się do jego domu.
D: To zapraszam. - z rozmyślań obudził mnie David.
Weszliśmy.
J:
Gdzie ja ją położyłam.
D: Chyba na kanapie.
Poszłam w stronę salonu, wzięłam torebkę i odwróciłam się. Wpadłam na Davida i znowu to spojrzenie. Po głowie chodziło mi tysiąc myśli i wszystkie o Davidzie. O jego oczach, ustach, ramionach, jego pocałunkach, a teraz nawet myślałam o jego sypialni. Teraz nie pragnęłam tylko jego pocałunku, ale czegoś więcej. Rzuciłam się na niego jak dzikie zwierzę. Całowaliśmy się namiętnie, po chwili leżeliśmy w samej bieliźnie na kanapię.
J: Stop.
D: Nie chcesz ? Przepraszam.
J: Chcę, ale myślę, że wygodniej będzie w sypialni.
D: Oh..No jasne. - uśmiechnął się szeroko.
Wziął mnie na ręce i zaprowadził do sypialni, nie przestając całować. Położył mnie delikatnie na materacu, po czym sam na niego wszedł. Leżeliśmy na sobie i czule się całowaliśmy. W końcu byliśmy nadzy i wiecie co się działo dalej...
D: Chyba na kanapie.
Poszłam w stronę salonu, wzięłam torebkę i odwróciłam się. Wpadłam na Davida i znowu to spojrzenie. Po głowie chodziło mi tysiąc myśli i wszystkie o Davidzie. O jego oczach, ustach, ramionach, jego pocałunkach, a teraz nawet myślałam o jego sypialni. Teraz nie pragnęłam tylko jego pocałunku, ale czegoś więcej. Rzuciłam się na niego jak dzikie zwierzę. Całowaliśmy się namiętnie, po chwili leżeliśmy w samej bieliźnie na kanapię.
J: Stop.
D: Nie chcesz ? Przepraszam.
J: Chcę, ale myślę, że wygodniej będzie w sypialni.
D: Oh..No jasne. - uśmiechnął się szeroko.
Wziął mnie na ręce i zaprowadził do sypialni, nie przestając całować. Położył mnie delikatnie na materacu, po czym sam na niego wszedł. Leżeliśmy na sobie i czule się całowaliśmy. W końcu byliśmy nadzy i wiecie co się działo dalej...
[ Słodziaki *.* ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
32
W końcu doczekałam się weekendu, dziś w Sobotę David zaprosił mnie na kolację. Byłam ciekawa z jakiej to okazji i co kombinuję. Powiedział, żebym przyszła o 20, jest już 19, więc poszłam się szykować. Mam wielki problem co włożyć. Myślałam nad tym cały dzień, ale nadal nie wiem. W ogóle czemu mi na tym tak zależy. Ubiorę się normalnie, ale nie wypada to ma być kolacja, a może znowu będzie ich rodzina ? Dobra, weź się garść Ola. Otworzyłam szafę i nagle wpadł mi świetny pomysł na ciuch. Wreszcie byłam gotowa do wyjścia. Miałam na sobie to. Była 19:50, więc dopiero za 5 min. wyszłam. Zapukałam delikatnie do drzwi.
W końcu doczekałam się weekendu, dziś w Sobotę David zaprosił mnie na kolację. Byłam ciekawa z jakiej to okazji i co kombinuję. Powiedział, żebym przyszła o 20, jest już 19, więc poszłam się szykować. Mam wielki problem co włożyć. Myślałam nad tym cały dzień, ale nadal nie wiem. W ogóle czemu mi na tym tak zależy. Ubiorę się normalnie, ale nie wypada to ma być kolacja, a może znowu będzie ich rodzina ? Dobra, weź się garść Ola. Otworzyłam szafę i nagle wpadł mi świetny pomysł na ciuch. Wreszcie byłam gotowa do wyjścia. Miałam na sobie to. Była 19:50, więc dopiero za 5 min. wyszłam. Zapukałam delikatnie do drzwi.
D: O jesteś już. Ślicznie wyglądasz.
J: Dziękuje. A gdzie twoja babcia ?
D: Pojechała odwiedzić siostrę nie ma jej już 3 dni wraca pojutrze.
J: Aha. Czyli będziemy sami ?
J: Dziękuje. A gdzie twoja babcia ?
D: Pojechała odwiedzić siostrę nie ma jej już 3 dni wraca pojutrze.
J: Aha. Czyli będziemy sami ?
D:
Owszem. Cieszysz się?
J: No może trochę.
Poprowadził mnie do stołu. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy małym, kwadratowym stoliku. Danie główne już stało na stole, a do tego białe wino.
J: Sam to przygotowałeś ?
D: Tak. Smakuje ?
J: Na serio ? Ty tak gotujesz ? Bardzo dobre.
D: Mama mnie nauczyła. Cieszę się, że smakuje. - uśmiechnął się. - Może od razu przejdę do rzeczy. Nie bez powodu cię tu zaprosiłem .
J: Tak ?
D: Bo moja ciocia, poznałaś ją Celina.
J: A tak. A więc co ona ?
D: Ona za tydzień bierze ślub, a ja nadal nie mam partnerki, jutro muszę dać jej znać. A więc czy poszłabyś ze mną ?
J: Ja ? No nie wiem.
D: Ale tak jako przyjaciółka oczywiście. To jak ?
J: Hm..Jako przyjaciółka ? No dobra.
D: Na prawdę ? Pójdziesz ?
J: Tak.
D: To fajnie.
J: Jako przyjaciółka.
D: Tak jako przyjaciółka. To super.
Siedzieliśmy teraz w ciszy.
D: To może deser ?
J: Ja już nic nie wcisnę.
D: A ja się najbardziej męczyłem nad deserem.
J: No dobra przynieść go.
Poszedł do kuchni. Wrócił z pucharkami lodów.
J: No może trochę.
Poprowadził mnie do stołu. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie przy małym, kwadratowym stoliku. Danie główne już stało na stole, a do tego białe wino.
J: Sam to przygotowałeś ?
D: Tak. Smakuje ?
J: Na serio ? Ty tak gotujesz ? Bardzo dobre.
D: Mama mnie nauczyła. Cieszę się, że smakuje. - uśmiechnął się. - Może od razu przejdę do rzeczy. Nie bez powodu cię tu zaprosiłem .
J: Tak ?
D: Bo moja ciocia, poznałaś ją Celina.
J: A tak. A więc co ona ?
D: Ona za tydzień bierze ślub, a ja nadal nie mam partnerki, jutro muszę dać jej znać. A więc czy poszłabyś ze mną ?
J: Ja ? No nie wiem.
D: Ale tak jako przyjaciółka oczywiście. To jak ?
J: Hm..Jako przyjaciółka ? No dobra.
D: Na prawdę ? Pójdziesz ?
J: Tak.
D: To fajnie.
J: Jako przyjaciółka.
D: Tak jako przyjaciółka. To super.
Siedzieliśmy teraz w ciszy.
D: To może deser ?
J: Ja już nic nie wcisnę.
D: A ja się najbardziej męczyłem nad deserem.
J: No dobra przynieść go.
Poszedł do kuchni. Wrócił z pucharkami lodów.
D:
Proszę.
J: Tak dużo ?
D: Nie gadaj tylko próbuj.
J: Hm..Pycha.
D: Wiem.
Zaśmialiśmy się po deserze postanowiliśmy pójść na spacer.
J: Tak dużo ?
D: Nie gadaj tylko próbuj.
J: Hm..Pycha.
D: Wiem.
Zaśmialiśmy się po deserze postanowiliśmy pójść na spacer.
[ Kolacja przy świecach..Jeej ;3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
31
Obudziłam się przy włączonym telewizorze w ubraniu.
J: Musiałam usnąć. Która godzina ? 8, wcześnie.
Wstałam, przebrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam lekkie śniadanie. Byłam gotowa wyjść pobiegać, gdy nagle zadzwonił dzwonek.
Obudziłam się przy włączonym telewizorze w ubraniu.
J: Musiałam usnąć. Która godzina ? 8, wcześnie.
Wstałam, przebrałam się i zeszłam na dół. Zjadłam lekkie śniadanie. Byłam gotowa wyjść pobiegać, gdy nagle zadzwonił dzwonek.
D:
Cześć. Gotowa na bieg ?
J: Yyy...
D: Przepraszam za wczoraj, nie chciałem i nie wiedziałem, że tak . Widziałem w twoich oczach, że chcesz, to było silniejsze ode mnie.
J: Okey. To już idę, tylko zamknę drzwi.
Ruszyliśmy truchtem w kierunku górki.
J: Kto pierwszy na szczycie ! - Krzyknęłam, gdy byliśmy już w połowie pagórka.
D: A..ała.
J: Co się stało ? - podbiegłam do leżącego Davida.
D: A coś w kostce.
J: Boli ?
J: Yyy...
D: Przepraszam za wczoraj, nie chciałem i nie wiedziałem, że tak . Widziałem w twoich oczach, że chcesz, to było silniejsze ode mnie.
J: Okey. To już idę, tylko zamknę drzwi.
Ruszyliśmy truchtem w kierunku górki.
J: Kto pierwszy na szczycie ! - Krzyknęłam, gdy byliśmy już w połowie pagórka.
D: A..ała.
J: Co się stało ? - podbiegłam do leżącego Davida.
D: A coś w kostce.
J: Boli ?
D:
Ałaaa.
J: Przepraszam. Spróbuj wstać.
J: Przepraszam. Spróbuj wstać.
Powoli
z moją pomocą chłopak wstał.
D: Okey. To kto pierwszy. - ruszył biegiem na górę.
J: Ej okłamałeś mnie ! To nie fair. - pobiegłam za nim.
D: Pierwszy ! To co wygrałem.
J: Nie. Oszukiwałeś. - odwróciłam się robiąc obrażoną minę dziecka.
D: To było tylko takie małe oszustwo. Nie obrażaj się. - podszedł bliżej.
J: Ładnie przeproś.
D: Przepraszam. - był tuż obok mnie.
Odwróciłam się i go popchnęłam.
J: Haha..Leżysz ! Nie skręciłeś sobie kostki ?
D: Ała..chyba tak. Aj ała tu boli, o tu.
J: Nie oszukuj!
D: Ale mnie naprawdę boli. - wyglądało to na serio, więc pochyliłam się nad jego nogą.
J: Serio ? Gdzie cię boli ? Przepraszam.
D: Haha..żartowałem ! - pociągnął mnie za sobą na ziemie.
J: Ejj ! Ty oszuście. - leżeliśmy i śmialiśmy się na szczycie górki.
J: Okey. Dość długo już tu siedzimy, wracamy ?
D: No racja. Chodźmy. To kto pierwszy na dole ?
J: Nie masz szans. - ruszyłam, ale nie widziałam korzenia przede mną. To w moim stylu, potknęłam się, ale na szczęście David mnie złapał.
J: Dzięki. Uratowałeś mi życie. Jestem ci dłużna.
D: E tam, drobnostka. Zejdźmy lepiej powoli na dół.
J: Racja.
W ciszy szliśmy aż do domu.
J: To pa. Zobaczymy się jutro ?
D: Jasne. Będę po ciebie o 10.
J: Będę czekać. Pa.
D: Pa
D: Okey. To kto pierwszy. - ruszył biegiem na górę.
J: Ej okłamałeś mnie ! To nie fair. - pobiegłam za nim.
D: Pierwszy ! To co wygrałem.
J: Nie. Oszukiwałeś. - odwróciłam się robiąc obrażoną minę dziecka.
D: To było tylko takie małe oszustwo. Nie obrażaj się. - podszedł bliżej.
J: Ładnie przeproś.
D: Przepraszam. - był tuż obok mnie.
Odwróciłam się i go popchnęłam.
J: Haha..Leżysz ! Nie skręciłeś sobie kostki ?
D: Ała..chyba tak. Aj ała tu boli, o tu.
J: Nie oszukuj!
D: Ale mnie naprawdę boli. - wyglądało to na serio, więc pochyliłam się nad jego nogą.
J: Serio ? Gdzie cię boli ? Przepraszam.
D: Haha..żartowałem ! - pociągnął mnie za sobą na ziemie.
J: Ejj ! Ty oszuście. - leżeliśmy i śmialiśmy się na szczycie górki.
J: Okey. Dość długo już tu siedzimy, wracamy ?
D: No racja. Chodźmy. To kto pierwszy na dole ?
J: Nie masz szans. - ruszyłam, ale nie widziałam korzenia przede mną. To w moim stylu, potknęłam się, ale na szczęście David mnie złapał.
J: Dzięki. Uratowałeś mi życie. Jestem ci dłużna.
D: E tam, drobnostka. Zejdźmy lepiej powoli na dół.
J: Racja.
W ciszy szliśmy aż do domu.
J: To pa. Zobaczymy się jutro ?
D: Jasne. Będę po ciebie o 10.
J: Będę czekać. Pa.
D: Pa
Zanim
weszłam do domu jeszcze raz pomachałam na pożegnanie Davidowi. Nie
mogłam uwierzyć w to jak na niego patrze, jak on patrzy na mnie i w
ogóle. Jak tak wieczorem myślałam to nawet bałam się, że
zauroczyłam się, ale nie na pewno nie. Dopiero ledwo zniosłam
rozstanie z Niallem nie chce przeżywać tego znowu. Resztę dnia
spędziłam na kanapie tak jak i resztę tygodnia, no z przerwami na
bieganie z sąsiadem.
[Taki tam odpoczynek na trawce :D ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
30
M: Ola chodź. Zjesz coś.
J: Już idę.
Usiadłam obok taty. Wzięłam sobie kawałek ciasta i nalałam kawy.
M: To jak zostajecie na stałe ?
H: Właśnie tak myślimi czy nie wrócić do Polski.
Mo: To znaczy ja jestem za, ale Huberta jeszcze Ameryka ciągnie.
M: To myślę, że go przekonasz.
Mo: No mam nadzieję.
M: A wy gdzie teraz śpicie ?
J: U mnie.
M: Ola chodź. Zjesz coś.
J: Już idę.
Usiadłam obok taty. Wzięłam sobie kawałek ciasta i nalałam kawy.
M: To jak zostajecie na stałe ?
H: Właśnie tak myślimi czy nie wrócić do Polski.
Mo: To znaczy ja jestem za, ale Huberta jeszcze Ameryka ciągnie.
M: To myślę, że go przekonasz.
Mo: No mam nadzieję.
M: A wy gdzie teraz śpicie ?
J: U mnie.
M:
A może byście przyjechali do nas ? Nacieszyłabym się wami i u
mnie byście mieli od razu obiad ugotowany, bo Ola to nie zawsze ma
czas i ona takie strasznie lekkie te obiady jada.
Spojrzałam na mamę spod łba.
H: To bardzo dobry pomysł. Co ty na to Monika ?
Mo: Bardzo chętnie.
M: No to super. To kiedy przywieziecie rzeczy ?
J: To może za jakąś godzinę pojedziemy do mnie i was przywiozę z rzeczami, a ja wrócę do domu. Mam coś jeszcze do załatwienia.
H: No okey.
Przez całą godzinę opowiadali sobie opowieści, a my z tatą siedzieliśmy i gapiliśmy się w TV.
J: Okey to jedziemy ?
H: No dobra.
M: No to pa Olu. Kiedy do nas przyjedziesz ?
J: Nie wiem. Jutro nie mam czasu, w ogóle ten tydzień mam zabiegany, może w weekend.
Spojrzałam na mamę spod łba.
H: To bardzo dobry pomysł. Co ty na to Monika ?
Mo: Bardzo chętnie.
M: No to super. To kiedy przywieziecie rzeczy ?
J: To może za jakąś godzinę pojedziemy do mnie i was przywiozę z rzeczami, a ja wrócę do domu. Mam coś jeszcze do załatwienia.
H: No okey.
Przez całą godzinę opowiadali sobie opowieści, a my z tatą siedzieliśmy i gapiliśmy się w TV.
J: Okey to jedziemy ?
H: No dobra.
M: No to pa Olu. Kiedy do nas przyjedziesz ?
J: Nie wiem. Jutro nie mam czasu, w ogóle ten tydzień mam zabiegany, może w weekend.
M:
Będziemy czekać.
J: No to do zobaczenia.
M: Pa.
Odjechaliśmy, w domu weszliśmy tylko po rzeczy i z powrotem pojechaliśmy do rodziców.
J: Okey to ja już nie będę wysiadać.
H; Jak chcesz. To pa. Myślę, że się jeszcze zobaczymy.
J: Na pewno. Pa.
Pomachałam im i pojechałam do domu. No i znowu dom był pusty, a w nim ja. Miałam teraz ochotę tylko na obijanie się w moim ogrodzie. Zaparzyłam sobie herbatę i rozłożyłam się na leżaku.
Zaczęłam czytać, gdy nagle zza płotu zleciał na mnie balonik z wodą.
J: Aaa. Co to do cholery ?
D: To tylko ja. Haha..Ale miałaś minę.
J: Śmieszy cię to ? Dawaj ten balonik !
Przeskoczyłam do niego przez płot. Uciekał, więc ruszyłam w pogoń. Rzuciłam się na niego i wyrwałam mu balonik. Rzuciłam go prostu na jego blond włosy.
J: No to do zobaczenia.
M: Pa.
Odjechaliśmy, w domu weszliśmy tylko po rzeczy i z powrotem pojechaliśmy do rodziców.
J: Okey to ja już nie będę wysiadać.
H; Jak chcesz. To pa. Myślę, że się jeszcze zobaczymy.
J: Na pewno. Pa.
Pomachałam im i pojechałam do domu. No i znowu dom był pusty, a w nim ja. Miałam teraz ochotę tylko na obijanie się w moim ogrodzie. Zaparzyłam sobie herbatę i rozłożyłam się na leżaku.
Zaczęłam czytać, gdy nagle zza płotu zleciał na mnie balonik z wodą.
J: Aaa. Co to do cholery ?
D: To tylko ja. Haha..Ale miałaś minę.
J: Śmieszy cię to ? Dawaj ten balonik !
Przeskoczyłam do niego przez płot. Uciekał, więc ruszyłam w pogoń. Rzuciłam się na niego i wyrwałam mu balonik. Rzuciłam go prostu na jego blond włosy.
J:
Haha..Masz za swoje. Wiedz, że ze mną się nie zadziera !
D: Hehe..Niezła jesteś, aż się ciebie boję.
J: No i prawidłowo.
D: Ale nie tak bardzo. - rzucił we mnie czerwonym balonikiem i zaczął uciekać.
Pobiegłam za nim, zobaczyłam koło kranu dwa baloniki. Szybko napełniłam je wodą i znów goniłam Davida. W końcu go dogoniłam i rzuciłam żółtym balonem w jego ramię.
J: Ha..Masz !
D: Tak pogrywasz ?
Zaczęłam uciekać. Dobiegłam do płotu, nie wiedziałam, gdzie alej biec.
D: Haha...Nie masz gdzie uciec. - pokazał mi język, a ja rzuciłam w niego balonem. Trafiłam mu prosto w twarz.
D: Hehe..Niezła jesteś, aż się ciebie boję.
J: No i prawidłowo.
D: Ale nie tak bardzo. - rzucił we mnie czerwonym balonikiem i zaczął uciekać.
Pobiegłam za nim, zobaczyłam koło kranu dwa baloniki. Szybko napełniłam je wodą i znów goniłam Davida. W końcu go dogoniłam i rzuciłam żółtym balonem w jego ramię.
J: Ha..Masz !
D: Tak pogrywasz ?
Zaczęłam uciekać. Dobiegłam do płotu, nie wiedziałam, gdzie alej biec.
D: Haha...Nie masz gdzie uciec. - pokazał mi język, a ja rzuciłam w niego balonem. Trafiłam mu prosto w twarz.
J:
Hahahahahaha..- Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
D:
Tak cię to bawi ?
Podszedł do mnie i wyciągnął nade mną rękę z balonem.
J: Nie proszę.
D: Błagaj o litość bejbee.
J: Nie. - pokazałam mu język.
D: To cię wykąpię.
J: Nie boję się. - zamknęłam oczy, czekając na falę wody.
D: To leci balon.
Poczułam zimną wodę, spływającą po mojej twarzy.
J: Nie pacz na mnie, makijaż mi się rozmazał.
D: To co. Wyglądasz ślicznie.
Złapał mnie za podbródek i przetarł mokre oczy chusteczką. Patrzył się na mnie tymi pięknymi oczami, w których zatonęłam. Po chylił się do mnie, nasze usta złączył pocałunek. Szybko go przerwałam.
J: Przepraszam, muszę iść.
D: Nie zaczekaj !
Podszedł do mnie i wyciągnął nade mną rękę z balonem.
J: Nie proszę.
D: Błagaj o litość bejbee.
J: Nie. - pokazałam mu język.
D: To cię wykąpię.
J: Nie boję się. - zamknęłam oczy, czekając na falę wody.
D: To leci balon.
Poczułam zimną wodę, spływającą po mojej twarzy.
J: Nie pacz na mnie, makijaż mi się rozmazał.
D: To co. Wyglądasz ślicznie.
Złapał mnie za podbródek i przetarł mokre oczy chusteczką. Patrzył się na mnie tymi pięknymi oczami, w których zatonęłam. Po chylił się do mnie, nasze usta złączył pocałunek. Szybko go przerwałam.
J: Przepraszam, muszę iść.
D: Nie zaczekaj !
Przeskoczyłam
przez płot i poszłam do domu. Od razu wytarłam się i założyłam
suche ubrania. 'Pocałowałam go i podobało mi się to. Nie. Miałam
odpocząć od facetów. Przestań o nim myśleć ! ' - karciłam się
w myślach. Było dość późno, poszłam na górę do sypialni i
włączyłam telewizor.
[ Pocałunek :* ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
29
J: Dziękuje. To ja, jeśli pozwolicie ulotnie się na górę.
H: Jasne.
J: Dziękuje. To ja, jeśli pozwolicie ulotnie się na górę.
H: Jasne.
J:
Ale na pewno ? Może posprzątam.
H: Nie. Leć na górę.
J: No skoro tak mówisz. To lecę. Jak będziecie czegoś potrzebować to wołajcie.
H: Okey.
Zamknęłam drzwi, kiedy byłam już w sypialni na górze. Poszłam się wykapać, gdy wyszłam ubrałam się w piżamę. Wzięłam mp4, położyłam się i włączyłam muzykę w słuchawkach. I w takich warunkach myślałam o całym dniu i minionym miesiącu.
Puk,puk ! Obudziło mnie delikatne stukanie o moje drzwi.
J: Proszę.
H: O nie śpisz.
J: Już nie.
H: Chciałem spytać o której jedziemy do rodziców.
J: Po śniadaniu.
H: No to my już zjedliśmy, więc spokojnie poczekamy na ciebie.
J: Okey już wstaję.
H: Nie musisz się spieszyć.
J: Dobra, dobra idę się przebrać.
H: To ja idę na dół. Zrobię ci śniadanie będzie szybciej.
J: Okey. - krzyknęłam zza dużej szafy.
Szybko ubrałam się, umyłam i zeszłam na dół.
J: O co tak apetycznie pachnie ?
H: Twoje śniadanie, siadaj i smakuj.
J: O dziękuje. Jak dobrze mieć takiego brata w domu, może zostaniesz na stałe ? Hehe..
H: Hehe..Z chęcią, ale czeka na mnie USA.
H: Nie. Leć na górę.
J: No skoro tak mówisz. To lecę. Jak będziecie czegoś potrzebować to wołajcie.
H: Okey.
Zamknęłam drzwi, kiedy byłam już w sypialni na górze. Poszłam się wykapać, gdy wyszłam ubrałam się w piżamę. Wzięłam mp4, położyłam się i włączyłam muzykę w słuchawkach. I w takich warunkach myślałam o całym dniu i minionym miesiącu.
Puk,puk ! Obudziło mnie delikatne stukanie o moje drzwi.
J: Proszę.
H: O nie śpisz.
J: Już nie.
H: Chciałem spytać o której jedziemy do rodziców.
J: Po śniadaniu.
H: No to my już zjedliśmy, więc spokojnie poczekamy na ciebie.
J: Okey już wstaję.
H: Nie musisz się spieszyć.
J: Dobra, dobra idę się przebrać.
H: To ja idę na dół. Zrobię ci śniadanie będzie szybciej.
J: Okey. - krzyknęłam zza dużej szafy.
Szybko ubrałam się, umyłam i zeszłam na dół.
J: O co tak apetycznie pachnie ?
H: Twoje śniadanie, siadaj i smakuj.
J: O dziękuje. Jak dobrze mieć takiego brata w domu, może zostaniesz na stałe ? Hehe..
H: Hehe..Z chęcią, ale czeka na mnie USA.
J:
No tak.
H: Dobra zjedz spokojnie, my idziemy przygotować parę rzeczy.
J: Okey.
H: Dobra zjedz spokojnie, my idziemy przygotować parę rzeczy.
J: Okey.
Po
śniadaniu, wyszłam do nich na zewnątrz.
J: Okey ja już jestem gotowa. To wezmę tylko blaszkę dla mamy i możemy jechać.
H: To my czekamy w samochodzie. Ja poprowadzę ok ?
J: Okey ja już jestem gotowa. To wezmę tylko blaszkę dla mamy i możemy jechać.
H: To my czekamy w samochodzie. Ja poprowadzę ok ?
J:
Spoko.
Poszłam do domu, wzięłam blaszkę i torebkę. Wyszłam z powrotem do nich i podałam Hubertowi kluczyki. Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
J: To może ja pójdę pierwsza, a potem dojdziecie ok ?
Mo: Dobrze. - wyprzedziła Huberta, Monika.
Wyszłam z samochodu i szybkim krokiem powędrowałam do drzwi.
J: Dzień Dobry mamo.
Poszłam do domu, wzięłam blaszkę i torebkę. Wyszłam z powrotem do nich i podałam Hubertowi kluczyki. Wsiedliśmy i odjechaliśmy. Po 20 minutach byliśmy na miejscu.
J: To może ja pójdę pierwsza, a potem dojdziecie ok ?
Mo: Dobrze. - wyprzedziła Huberta, Monika.
Wyszłam z samochodu i szybkim krokiem powędrowałam do drzwi.
J: Dzień Dobry mamo.
M:
O Olcia. Wejdź.
J: Mamo, bo ja ten..nie jestem sama.
J: Mamo, bo ja ten..nie jestem sama.
M:
O czyżby jakiś chłopak.
J: W zasadzie to tak, ale nie taki jak myślisz.
M: A jaki ?
J: W zasadzie to tak, ale nie taki jak myślisz.
M: A jaki ?
J:
No on jest ze swoją dziewczyną. I on to mój..
H: Brat.
M: Hubert ? Synek. Co ty tu robisz ? Ile ja cię nie widziałam.
H: Dzień Dobry Mamo.
M: Wejdźcie proszę.
H: A mamo to moja dziewczyna Monika.
H: Brat.
M: Hubert ? Synek. Co ty tu robisz ? Ile ja cię nie widziałam.
H: Dzień Dobry Mamo.
M: Wejdźcie proszę.
H: A mamo to moja dziewczyna Monika.
M:
Witaj Moniko. Miło cię poznać.
Mo:
Dzień Dobry. Mi też miło Panią poznać.
M: Zapraszam. Właśnie gotowałam obiad.
H: Jak pysznie pachnie. Dobrze być znowu w domu.
M: No siadajcie. Zaraz przyniosę coś do picia.
J: Okey to ja idę do ogródka, a wy sobie pogadajcie.
Wyszłam, nie chciało mi się słuchać tych opowieści za tyle lat. Cieszyłam się, że mój brat wrócił i rodzice byli bardzo zadowoleni, a to było dla mnie najważniejsze. W końcu cała rodzina była razem.
M: Zapraszam. Właśnie gotowałam obiad.
H: Jak pysznie pachnie. Dobrze być znowu w domu.
M: No siadajcie. Zaraz przyniosę coś do picia.
J: Okey to ja idę do ogródka, a wy sobie pogadajcie.
Wyszłam, nie chciało mi się słuchać tych opowieści za tyle lat. Cieszyłam się, że mój brat wrócił i rodzice byli bardzo zadowoleni, a to było dla mnie najważniejsze. W końcu cała rodzina była razem.
[ Mama Oli :> ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
28
H: Która to godzina ?
J: Już 15.
H: To już jutro pojedziemy do rodziców.
J: No tak będzie lepiej.
H: A teraz może przejdziemy się po okolicy co Monika ?
Mo: O chętnie zobaczę okolicę. Ola idziesz z nami ?
J: Nie ja zostanę. Muszę jeszcze coś zrobić.
Mo: Aha. No to idziemy sami.
H: Która to godzina ?
J: Już 15.
H: To już jutro pojedziemy do rodziców.
J: No tak będzie lepiej.
H: A teraz może przejdziemy się po okolicy co Monika ?
Mo: O chętnie zobaczę okolicę. Ola idziesz z nami ?
J: Nie ja zostanę. Muszę jeszcze coś zrobić.
Mo: Aha. No to idziemy sami.
H;
No cóż. Opowiem ci historię z dzieciństwa.
Mo: okey..
Znikli za drzwiami, a ja wreszcie miałam cały dom dla siebie. Położyłam się na kanapie i zasnęłam..
Z drzemki obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i podeszłam, aby otworzyć.
J: O David. Co ty tu robisz ?
D: Postanowiłem, że zabiorę cię na spacer.
J: Teraz ?
Mo: okey..
Znikli za drzwiami, a ja wreszcie miałam cały dom dla siebie. Położyłam się na kanapie i zasnęłam..
Z drzemki obudził mnie dzwonek do drzwi. Wstałam i podeszłam, aby otworzyć.
J: O David. Co ty tu robisz ?
D: Postanowiłem, że zabiorę cię na spacer.
J: Teraz ?
D:
No a kiedy ?
J: Może jutro. Brat przyjechał z dziewczyną i mam urwanie głowy. Chciałam odpocząć, ale..
D: No dobra to wpadnę jutro..
J: Nie czekaj. Jutro jadę do rodziców. To wpadnij pojutrze.
D: Okey. Pojutrze ci już nie odpuszczę.
J: Pojutrze będę pełna sił na spacer.
J: Może jutro. Brat przyjechał z dziewczyną i mam urwanie głowy. Chciałam odpocząć, ale..
D: No dobra to wpadnę jutro..
J: Nie czekaj. Jutro jadę do rodziców. To wpadnij pojutrze.
D: Okey. Pojutrze ci już nie odpuszczę.
J: Pojutrze będę pełna sił na spacer.
D:
To świetnie. Do zobaczenia.
J: Pa.
J: Pa.
Zamknęłam
drzwi i wróciłam na kanapę. Zasnąć już nie mogłam, więc
zaczęłam czytać książkę. Do domu wrócili zakochani.
H: Ola jesteśmy. Po drodze kopiliśmy coś na kolację. Dzisiaj to ja ją przygotuje, wreszcie zjesz porządnie.
J: No skoro tak nalegasz. Nie mam dziś siły na nic.
H: Ola jesteśmy. Po drodze kopiliśmy coś na kolację. Dzisiaj to ja ją przygotuje, wreszcie zjesz porządnie.
J: No skoro tak nalegasz. Nie mam dziś siły na nic.
H;
Dobrze, że nie zaprzeczasz.
M: Hehe..pomóc ci ?
H: Nie. Pogadajcie sobie, poznajcie się bliżej czy coś.
Monika usiadła koło mnie na fotelu.
Mo: Co czytasz ?
J: Igrzyska Śmierci, ale już kończę.
Mo: Nie nie przeszkadzaj sobie. Ja pooglądam telewizję.
J: I tak nie mam już ochoty i nie umiem czytać przy tv. Tylko skończę rozdział.
M: Jak chcesz.
J: Okey, skończyłam. Jest coś ciekawego na ekranie ?
Mo: Tak. Fajny film 'Nie kłam kochanie'.
J: O słyszałam o nim. Też lubisz romansidła ?
M: O tak uwielbiam.
J: Widzę, że mamy sporo wspólnego.
M: A masz jakieś ulubione ?
M: Hehe..pomóc ci ?
H: Nie. Pogadajcie sobie, poznajcie się bliżej czy coś.
Monika usiadła koło mnie na fotelu.
Mo: Co czytasz ?
J: Igrzyska Śmierci, ale już kończę.
Mo: Nie nie przeszkadzaj sobie. Ja pooglądam telewizję.
J: I tak nie mam już ochoty i nie umiem czytać przy tv. Tylko skończę rozdział.
M: Jak chcesz.
J: Okey, skończyłam. Jest coś ciekawego na ekranie ?
Mo: Tak. Fajny film 'Nie kłam kochanie'.
J: O słyszałam o nim. Też lubisz romansidła ?
M: O tak uwielbiam.
J: Widzę, że mamy sporo wspólnego.
M: A masz jakieś ulubione ?
J:
Za swoich czasów kochałam sagę zmierzch, jako nastolatka kochałam
się w Edwardzie. Hehe..Stare dobre czasy.
Mo: Też to lubiłam.
H: Pamiętam jak Ola miała cały pokój w plakatach Zmierzchu i 1D.
J: Hihi. Stare dobre czasy.
Mo: Każda nastolatka, kochała się w jakimś tam gwiazdorze. Ja na przykład kochałam się w Johnnym Deppie.
J: O, czyli Piraci z Karaibów.
Mo: No nie tylko. On grał w dużo ciekawych filmach.
J: No racja, ale najbardziej znani Piraci.
M: No fakt.
H: Okey, koniec tych pogaduch zapraszam do stołu.
M: Ale pięknie pachnie.
J: No brat nieźle sobie radzisz w kuchni jak widzę.
H: No nieźle, nieźle. Siadajcie.
Usiedliśmy wszyscy i zaczęliśmy kosztować posiłek.
J; No Hubert muszę cię pochwalić. To jest przepyszne.
H: Dziękuje.
Mo: Też to lubiłam.
H: Pamiętam jak Ola miała cały pokój w plakatach Zmierzchu i 1D.
J: Hihi. Stare dobre czasy.
Mo: Każda nastolatka, kochała się w jakimś tam gwiazdorze. Ja na przykład kochałam się w Johnnym Deppie.
J: O, czyli Piraci z Karaibów.
Mo: No nie tylko. On grał w dużo ciekawych filmach.
J: No racja, ale najbardziej znani Piraci.
M: No fakt.
H: Okey, koniec tych pogaduch zapraszam do stołu.
M: Ale pięknie pachnie.
J: No brat nieźle sobie radzisz w kuchni jak widzę.
H: No nieźle, nieźle. Siadajcie.
Usiedliśmy wszyscy i zaczęliśmy kosztować posiłek.
J; No Hubert muszę cię pochwalić. To jest przepyszne.
H: Dziękuje.
[ Nie ma to jak czytanie książki :] ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
27
Okey, brat z dziewczyną załatwieni. Wreszcie mam czas dla siebie. Położyłam się na łóżku, włączyłam radio i leżałam, myśląc. Myśleć ? Tak, o Niallu. Nie dziwcie się, nie jest łatwo zapomnieć o takim ciachu. Po jakimś czasie przeszłam na teraźniejszość i myślałam o Davidzie. Mógłby być moim przyjacielem, ale nikim więcej, tylko przyjaciel mam dość mężczyzn. Mam nadzieję, że mnie dobrze zrozumiał i nie wyzna mi miłości, bo ja kocham Nialla, a go bardzo lubię i nie chcę stracić fajnej znajomości.
H: Ola, podgrzeje obiad okey ? - z rozmyślań obudził mnie mój brat.
J: Nie, to ja już schodzę. Nigdy nie byłeś najlepszy w kuchni, a tam trzeba jeszcze przyprawić zupę.
Okey, brat z dziewczyną załatwieni. Wreszcie mam czas dla siebie. Położyłam się na łóżku, włączyłam radio i leżałam, myśląc. Myśleć ? Tak, o Niallu. Nie dziwcie się, nie jest łatwo zapomnieć o takim ciachu. Po jakimś czasie przeszłam na teraźniejszość i myślałam o Davidzie. Mógłby być moim przyjacielem, ale nikim więcej, tylko przyjaciel mam dość mężczyzn. Mam nadzieję, że mnie dobrze zrozumiał i nie wyzna mi miłości, bo ja kocham Nialla, a go bardzo lubię i nie chcę stracić fajnej znajomości.
H: Ola, podgrzeje obiad okey ? - z rozmyślań obudził mnie mój brat.
J: Nie, to ja już schodzę. Nigdy nie byłeś najlepszy w kuchni, a tam trzeba jeszcze przyprawić zupę.
H:
Aha. No to może ci pomogę ?
J: Nie trzeba.
Zeszliśmy na dół, Monika oglądała TV, Hubert przysiadł się do niej, a ja poszłam do kuchni.
J: Kochani, bo ja mam taki trochę słaby obiad. Ja na ogół dużo nie jem. Przyrządzić wam coś większego ?
J: Nie trzeba.
Zeszliśmy na dół, Monika oglądała TV, Hubert przysiadł się do niej, a ja poszłam do kuchni.
J: Kochani, bo ja mam taki trochę słaby obiad. Ja na ogół dużo nie jem. Przyrządzić wam coś większego ?
H:
Na diecie ?
J: Nie, po prostu nie lubię się obżerać.
H: Widać po twojej sylwetce. Musisz przytyć.
J: O co to to nie.
H: Jak tam chcesz. Nie martw się nami, ja coś dla nas przyrządzę.
J: Na pewno ?
H: Jasne.
Mo: Ale ja chętnie zjem ten słabszy obiad.
J: Okey. To ja dla nas podgrzewam,a ty sobie tam gotuj.
H: Dobra.
J: Monika to kładę na stół.
Mo: Już idę.
Usiadłyśmy przy stole i w ciszy zjadłyśmy zupę.
J: Nie, po prostu nie lubię się obżerać.
H: Widać po twojej sylwetce. Musisz przytyć.
J: O co to to nie.
H: Jak tam chcesz. Nie martw się nami, ja coś dla nas przyrządzę.
J: Na pewno ?
H: Jasne.
Mo: Ale ja chętnie zjem ten słabszy obiad.
J: Okey. To ja dla nas podgrzewam,a ty sobie tam gotuj.
H: Dobra.
J: Monika to kładę na stół.
Mo: Już idę.
Usiadłyśmy przy stole i w ciszy zjadłyśmy zupę.
J:
To ja przyniosę drugie.
Mo: Pomogę ci.
J: Dziękuje, ale nie trzeba było.
Mo: trzeba, trzeba.
J; Okey. Smacznego.
Mo: Nawzajem.
Po obiedzie usiadłyśmy na kanapie przed TV, a Hubert nadal męczył się w kuchni.
J; Na pewno sobie dasz radę ?
H: No pewnie.
Mo: Nie martw się, nauczyłam go gotować. U nas w domu często to on robi obiad.
J: O, naprawdę ?
H: Tak, a wy mi tak zawsze mówiliście, że będę słaby w kuchni.
J: Jednak dobra ręka nad tobą podziałała.
Mo: Był zmuszony, kiedy ja później wracałam.
J; A to dobrze. Przynajmniej nie będziesz tak przemęczona.
Mo; No właśnie o to mi chodzi.
J: A ty co studiujesz ?
Mo: Ja to samo co Hubert, medycynę.
J: o to będziemy mieć dwóch lekarzy w rodzinie.
H; No a mama ?
J; No o trzech. A o jakim kierunku myślisz ?
Mo: Pomogę ci.
J: Dziękuje, ale nie trzeba było.
Mo: trzeba, trzeba.
J; Okey. Smacznego.
Mo: Nawzajem.
Po obiedzie usiadłyśmy na kanapie przed TV, a Hubert nadal męczył się w kuchni.
J; Na pewno sobie dasz radę ?
H: No pewnie.
Mo: Nie martw się, nauczyłam go gotować. U nas w domu często to on robi obiad.
J: O, naprawdę ?
H: Tak, a wy mi tak zawsze mówiliście, że będę słaby w kuchni.
J: Jednak dobra ręka nad tobą podziałała.
Mo: Był zmuszony, kiedy ja później wracałam.
J; A to dobrze. Przynajmniej nie będziesz tak przemęczona.
Mo; No właśnie o to mi chodzi.
J: A ty co studiujesz ?
Mo: Ja to samo co Hubert, medycynę.
J: o to będziemy mieć dwóch lekarzy w rodzinie.
H; No a mama ?
J; No o trzech. A o jakim kierunku myślisz ?
Mo:
Jak na razie ciekawi mnie dentysta, ale też myślałam o
okuliście.
J: To ciekawe zawody.
Mo: No tak. A ty studiujesz ?
J: Nie, ja na razie jeszcze w liceum.
Mo: A bo ty masz dopiero 18 lat tak ?
J: Zgadza się.
Mo: A to jeszcze trochę czasu przed tobą.
J: Racja, ale już mniej więcej wiem w jakim kierunku chcę iść.
Mo: O, ja w twoim wieku to nie miałam czasu na myślenie o tym. Dopiero w 3 klasie liceum wybrałam te studia.
J: To ciekawie. Właściwie to ja teraz idę do 3 klasy.
Mo: No tak. A w końcu nie spytam, a jaki to kierunek ?
J: Myślałam o farmacji.
J: To ciekawe zawody.
Mo: No tak. A ty studiujesz ?
J: Nie, ja na razie jeszcze w liceum.
Mo: A bo ty masz dopiero 18 lat tak ?
J: Zgadza się.
Mo: A to jeszcze trochę czasu przed tobą.
J: Racja, ale już mniej więcej wiem w jakim kierunku chcę iść.
Mo: O, ja w twoim wieku to nie miałam czasu na myślenie o tym. Dopiero w 3 klasie liceum wybrałam te studia.
J: To ciekawie. Właściwie to ja teraz idę do 3 klasy.
Mo: No tak. A w końcu nie spytam, a jaki to kierunek ?
J: Myślałam o farmacji.
Mo:
o to też ciekawie, a masz jakiś drugi zawód na zastępstwo jakby
się nie udało ?
J:
Właśnie najbardziej mnie to ciekawi i nie mam na razie innych
pomysłów. Palnuję, że się uda. Hehe..
Mo:
Grunt to dobre myśli.
J: No właśnie. Za swoich czasów myślałam o zawodzie nauczyciela.
Mo: A w jakiej szkole i przedmiot ?
J: Myślałam o angielskim. Jestem niezła i chciałam dorabiać po szkole jako korepetytor. A najprzyjemniejsza młodzież to jest chyba w liceum i technikum.
Mo: No chyba tak.
J: Ale jak na razie na pierwszym planie jest farmacja.
Mo:To trzeba się też dobrze ustawić prawda ?
J: No tak żeby tą aptekę wybudować. Chciałabym być bardziej jakimś szefem, a nie za ladą stać prawda ? No, ale trzeba zacząć od zera.
Mo: No, ale w tym świecie teraz liczą się znajomości.
J: No niestety.
Mo: Ale bądźmy dobrej myśli.
J: To jest najważniejsze. A ty planujesz na stałe zostać w USA, czy wracasz do Polski.
Mo: W tej chwili to nie wiem. Najważniejsze to być z Hubertem i tę decyzję podejmiemy razem. Ja chyba wolałabym wrócić do Polski, do rodziny.
J: No tak. Przepraszam, że tak wypytuje, ale skąd pochodzisz ?
J: No właśnie. Za swoich czasów myślałam o zawodzie nauczyciela.
Mo: A w jakiej szkole i przedmiot ?
J: Myślałam o angielskim. Jestem niezła i chciałam dorabiać po szkole jako korepetytor. A najprzyjemniejsza młodzież to jest chyba w liceum i technikum.
Mo: No chyba tak.
J: Ale jak na razie na pierwszym planie jest farmacja.
Mo:To trzeba się też dobrze ustawić prawda ?
J: No tak żeby tą aptekę wybudować. Chciałabym być bardziej jakimś szefem, a nie za ladą stać prawda ? No, ale trzeba zacząć od zera.
Mo: No, ale w tym świecie teraz liczą się znajomości.
J: No niestety.
Mo: Ale bądźmy dobrej myśli.
J: To jest najważniejsze. A ty planujesz na stałe zostać w USA, czy wracasz do Polski.
Mo: W tej chwili to nie wiem. Najważniejsze to być z Hubertem i tę decyzję podejmiemy razem. Ja chyba wolałabym wrócić do Polski, do rodziny.
J: No tak. Przepraszam, że tak wypytuje, ale skąd pochodzisz ?
Mo:
Też z obrzeży Warszawy.
J: O to fajnie. To myślcie o tym, żeby wrócić. Ja tu będę na was czekać.
Mo: Nawet jeśli tam zostaniemy, to na pewno o tobie nie zapomnimy.
H: Racja, racja. Nie można zapomnieć o siostrze, która tyle dla mnie zrobiła.
J: Już nie przesadzaj. Zresztą ty też zawsze pomogłeś i nawet mi brakuje tego twojego wsparcia.
H: No nie spodziewałem się.
J: A więc myślcie bardziej o powrocie niż o USA.
J: O to fajnie. To myślcie o tym, żeby wrócić. Ja tu będę na was czekać.
Mo: Nawet jeśli tam zostaniemy, to na pewno o tobie nie zapomnimy.
H: Racja, racja. Nie można zapomnieć o siostrze, która tyle dla mnie zrobiła.
J: Już nie przesadzaj. Zresztą ty też zawsze pomogłeś i nawet mi brakuje tego twojego wsparcia.
H: No nie spodziewałem się.
J: A więc myślcie bardziej o powrocie niż o USA.
H:
Na pewno rozpatrzymy twoje słowa.
Mo: Na pewno.
J: Ale rozumiem, że dobrze się wam tam żyję ?
H: Dla mnie super.
Mo: Na pewno.
J: Ale rozumiem, że dobrze się wam tam żyję ?
H: Dla mnie super.
Mo:
Ja mam czasem problem z dogadaniem się. Nie umiem perfekcyjnie
angielskiego i z czystym Amerykaninem ciężko dobrać słowa i ten
akcent jest jednak inny.
J: No tak. A więc macie jeden powód, aby wrócić do Polski.
Mo: Jak mówię, ja jestem bardziej za Polską. Tylko no Hubert ma wątpliwości.
H: Siostra, przecież wiesz, że od dawna sobie budowałem przyszłość w USA, ale teraz, gdy poznałem Monikę jestem gotów pojechać za nią nawet do murzynów.
J: Aż tak ? No to to naprawdę miłość.
J: No tak. A więc macie jeden powód, aby wrócić do Polski.
Mo: Jak mówię, ja jestem bardziej za Polską. Tylko no Hubert ma wątpliwości.
H: Siostra, przecież wiesz, że od dawna sobie budowałem przyszłość w USA, ale teraz, gdy poznałem Monikę jestem gotów pojechać za nią nawet do murzynów.
J: Aż tak ? No to to naprawdę miłość.
[ Hubert i Monika...Jak oni ślicznie razem wyglądają :3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
26
Wyszłam
do ogrodu za bratem. Na huśtawce siedziała ciemna piękność. Była
wysoka i szczupła o brązowych, długich włosach i zielonych
oczach. Niemożliwe, że mój brat wyrwał taka laskę. Chociaż on
zawsze miał szczęście do dziewczyn, ale z żadną nie chciał się
łączyć na dłużej.
H: Monika to właśnie moja siostra Ola.
J: Cześć.
Mo: Witaj. Hubert cię świetnie opisał.
J: Tak ? A jak ? Chętnie dowiem się co o mnie sądzi.
Mo: Wysoka, piękna i mądra.
J: O miło to słyszeć. Ale takie pytanie serio wyrwałeś taką laskę ?
H: Nie wierzysz ? Aż tak beznadziejny jestem ?
J: Zawsze miałeś szczęście u kobiet, co ja się dziwie.
Mo: O ciekawych rzeczy się dowiaduje.
H: Tak kotku byłem królem w tym mieście.
Mo: Hehe...Trudno nie jest uwierzyć, taki przystojniak..
J: Tak, tak koniec tych czułych słówek.
H: Serio ? Co się z tobą dzieję ? Pamiętam jak kiedyś mogłaś tego wysłuchiwać dniami i nocami. Z natury jesteś romantyczką, czy ktoś cię zranił ?
J: E nieważne.
H: Ważne, od zawsze ci powtarzam, że jak ktoś ci coś zrobi wal śmiało.
J: Tak pamiętam. Kiedyś chciałeś pobić tego z osiedla obok, bo mi dokuczał.
H: A tak. Stare dobre czasy. A więc wracając do teraźniejszości...
J: Okey, ale nie uwierzysz. Byłam na wakacjach w Hiszpanii z dziewczynami i tam spotkałyśmy nasz ulubiony zespół One Direction pamiętasz ?
H: Jak mógłbym zapomnieć ? Cały pokój miałaś w ich plakatach, zdjęciach, płytach, artykułach z gazet i tak dalej..
J: No właśnie. I jeden z nich, mój idol wyznał mi miłość. I tu wygrywam nasz zakład z dzieciństwa. Pamiętasz mówiłeś, że nigdy ich nie poznam i żaden z nich nie zwróci na mnie uwagi. I proszę, zwrócił, ale teraz tego żałuję.
H: To on cię skrzywdził ?
J: Tak.
H: Mówiłem, że to pedały.
H: Monika to właśnie moja siostra Ola.
J: Cześć.
Mo: Witaj. Hubert cię świetnie opisał.
J: Tak ? A jak ? Chętnie dowiem się co o mnie sądzi.
Mo: Wysoka, piękna i mądra.
J: O miło to słyszeć. Ale takie pytanie serio wyrwałeś taką laskę ?
H: Nie wierzysz ? Aż tak beznadziejny jestem ?
J: Zawsze miałeś szczęście u kobiet, co ja się dziwie.
Mo: O ciekawych rzeczy się dowiaduje.
H: Tak kotku byłem królem w tym mieście.
Mo: Hehe...Trudno nie jest uwierzyć, taki przystojniak..
J: Tak, tak koniec tych czułych słówek.
H: Serio ? Co się z tobą dzieję ? Pamiętam jak kiedyś mogłaś tego wysłuchiwać dniami i nocami. Z natury jesteś romantyczką, czy ktoś cię zranił ?
J: E nieważne.
H: Ważne, od zawsze ci powtarzam, że jak ktoś ci coś zrobi wal śmiało.
J: Tak pamiętam. Kiedyś chciałeś pobić tego z osiedla obok, bo mi dokuczał.
H: A tak. Stare dobre czasy. A więc wracając do teraźniejszości...
J: Okey, ale nie uwierzysz. Byłam na wakacjach w Hiszpanii z dziewczynami i tam spotkałyśmy nasz ulubiony zespół One Direction pamiętasz ?
H: Jak mógłbym zapomnieć ? Cały pokój miałaś w ich plakatach, zdjęciach, płytach, artykułach z gazet i tak dalej..
J: No właśnie. I jeden z nich, mój idol wyznał mi miłość. I tu wygrywam nasz zakład z dzieciństwa. Pamiętasz mówiłeś, że nigdy ich nie poznam i żaden z nich nie zwróci na mnie uwagi. I proszę, zwrócił, ale teraz tego żałuję.
H: To on cię skrzywdził ?
J: Tak.
H: Mówiłem, że to pedały.
J:
Nie prawda. Wyznał mi miłość, czyli woli dziewczyny, ale musiał
wrócić do Londynu i nie mógł mnie zabrać ze sobą.
H; A jak z dziewczynami ?
J: One pojechały ze swoimi idolami do Londynu.
H; A jak z dziewczynami ?
J: One pojechały ze swoimi idolami do Londynu.
H:
One też ich wyrwały ?
J: Taak.
H: Niemożliwe.
J: Wiesz jakie z nich są teraz laski ?
H: Możliwe. Ale jednak to są te same co wcześniej.
J: A widzisz.
H: To się wam super trawiło..to znaczy bardzo mi przykro.
J: Okey nie umiesz pocieszać. Chodźmy do środka. Rozumiem, że zostajecie u mnie na noc ?
H: Nie nie będziemy się narzucać.
J: A gdzie pójdziecie ? Do rodziców, chyba za wcześnie na spotkanie. A po hotelach nie będziecie się włóczyć. Mam jeden wolny pokój, akurat podwójne łóżko.
H: Dzięki siostra. Zawsze mogłem na tobie polegać.
J: Spoko. W końcu jesteśmy rodzeństwem. Chodźcie na górę pokaże wam wszystko.
J: Taak.
H: Niemożliwe.
J: Wiesz jakie z nich są teraz laski ?
H: Możliwe. Ale jednak to są te same co wcześniej.
J: A widzisz.
H: To się wam super trawiło..to znaczy bardzo mi przykro.
J: Okey nie umiesz pocieszać. Chodźmy do środka. Rozumiem, że zostajecie u mnie na noc ?
H: Nie nie będziemy się narzucać.
J: A gdzie pójdziecie ? Do rodziców, chyba za wcześnie na spotkanie. A po hotelach nie będziecie się włóczyć. Mam jeden wolny pokój, akurat podwójne łóżko.
H: Dzięki siostra. Zawsze mogłem na tobie polegać.
J: Spoko. W końcu jesteśmy rodzeństwem. Chodźcie na górę pokaże wam wszystko.
[Monika..dziewczyna Huberta :> ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
25
J:
Hubert ! Co ty tu robisz ?
H: Już nie można odwiedzić swojej siostry ?
J: No pewnie, że można, nawet trzeba. Ale skąd ty się tu wziąłeś ?
H: Jak to skąd ? Przyleciałem sobie samolotem.
J: Choć niech cię wyściskam. Jak ja cię dawno nie widziałam.
H: Ja ciebie siora też.
J: Ale czemu wróciłeś ? Nie podobają ci się już Stany ?
H: Po prostu zatęskniłem za Polską. A Stany mi się bardzo podobają, a zwłaszcza damska część.
H: Już nie można odwiedzić swojej siostry ?
J: No pewnie, że można, nawet trzeba. Ale skąd ty się tu wziąłeś ?
H: Jak to skąd ? Przyleciałem sobie samolotem.
J: Choć niech cię wyściskam. Jak ja cię dawno nie widziałam.
H: Ja ciebie siora też.
J: Ale czemu wróciłeś ? Nie podobają ci się już Stany ?
H: Po prostu zatęskniłem za Polską. A Stany mi się bardzo podobają, a zwłaszcza damska część.
J:
Hehe..Nie wiesz jak się cieszę.
H: Hehe. Miałem nadzieję, że się ucieszysz. A ten chłopak, to coś poważnego ?
J: David, nie. To wnuk sąsiadki. Właściwie to go dopiero dwa dni temu poznałam.
H: Oh..wyglądało, że znacie się od dawna.
H: Hehe. Miałem nadzieję, że się ucieszysz. A ten chłopak, to coś poważnego ?
J: David, nie. To wnuk sąsiadki. Właściwie to go dopiero dwa dni temu poznałam.
H: Oh..wyglądało, że znacie się od dawna.
J:
Pozory mylą. Jest bardzo miły, ale on nie z Polski.
H: A skąd ?
J: Z Londynu.
H: O, kawałek.
J: No. Siadaj, chcesz coś pić lub jeść ?
H: Chętnie napije się wody.
J: Okey już ci daje. W ogóle co u ciebie ? Opowiadaj.
H: Tak jak wcześniej. Studia, dom i znajomi.
J: A poznałeś tam kogoś ?
H: Właśnie tak i mam do ciebie prośbę.
J: Tak ?
H: Bo nie przyleciałem sam.
J: O...
H: Jest ze mną Monika.
J: A gdzie ona jest ?
H: W ogrodzie siedzi.
J: O. Tu u mnie ?
H: Tak. Przeszkadza ci ?
J: Nie, oczywiście, że nie. Chętnie ją poznam.
H: To zaraz ją zawołam.
J: A ona mówi po polsku ?
H: Tak to rodowita Polka. Wyjechała tak samo jak ja na studia do USA.
J: O to ciekawie. A ile ma lat ?
H: Jest z mojego rocznika.
J: Zawsze wybierałeś dziewczyny z twojego poziomu.
H: No ba. Ale słuchaj, jeśli chodzi o moją prośbę to..
J: Tak ?
H: Bo ja czuję, że to ta jedyna i chciałbym ją poznać z rodzicami. Ale to nie koniec, chciałbym się jej oświadczyć. Co ty o tym myślisz ?
J: To cudownie. Rodzice się ucieszą, że kogoś znalazłeś. Nie bój się jesteś dorosły, nie mają nic do gadania.
H: Fajnie, że tak myślisz.
J: Nie ma to jak wsparcie młodszej siostry i spoko przygotuje starszych na to.
H: Będę ci dłużny do końca życia.
J: Nie przesadzajmy. A teraz pokaż mi tą swoją piękność.
H: Okey. Choć.
H: A skąd ?
J: Z Londynu.
H: O, kawałek.
J: No. Siadaj, chcesz coś pić lub jeść ?
H: Chętnie napije się wody.
J: Okey już ci daje. W ogóle co u ciebie ? Opowiadaj.
H: Tak jak wcześniej. Studia, dom i znajomi.
J: A poznałeś tam kogoś ?
H: Właśnie tak i mam do ciebie prośbę.
J: Tak ?
H: Bo nie przyleciałem sam.
J: O...
H: Jest ze mną Monika.
J: A gdzie ona jest ?
H: W ogrodzie siedzi.
J: O. Tu u mnie ?
H: Tak. Przeszkadza ci ?
J: Nie, oczywiście, że nie. Chętnie ją poznam.
H: To zaraz ją zawołam.
J: A ona mówi po polsku ?
H: Tak to rodowita Polka. Wyjechała tak samo jak ja na studia do USA.
J: O to ciekawie. A ile ma lat ?
H: Jest z mojego rocznika.
J: Zawsze wybierałeś dziewczyny z twojego poziomu.
H: No ba. Ale słuchaj, jeśli chodzi o moją prośbę to..
J: Tak ?
H: Bo ja czuję, że to ta jedyna i chciałbym ją poznać z rodzicami. Ale to nie koniec, chciałbym się jej oświadczyć. Co ty o tym myślisz ?
J: To cudownie. Rodzice się ucieszą, że kogoś znalazłeś. Nie bój się jesteś dorosły, nie mają nic do gadania.
H: Fajnie, że tak myślisz.
J: Nie ma to jak wsparcie młodszej siostry i spoko przygotuje starszych na to.
H: Będę ci dłużny do końca życia.
J: Nie przesadzajmy. A teraz pokaż mi tą swoją piękność.
H: Okey. Choć.
[ Brat Oli..Przystojniak nie ? Hehe :D ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
24
Obudziłam się na kanapie, a z wieczoru pamiętam tylko jak weszłam do domu i oglądałam TV. No cóż byłam bardzo zmęczona, a telewizor zawsze tak na mnie działał. Która to już godzina ?
J: 9:50 ? Co ? Nie ! O 10 David ma przyjść, muszę się pospieszyć !
Pobiegłam do sypialni, szybko umyłam się i ubrałam mój ulubiony dres. Zeszłam na dół było pięć po dziesiątej. Gdyby nie to, że zaspałam wkurzyłabym się, że się spóźnia. Zdąrzyłam jeszcze zjeść kanapkę i wreszcie dzwonek do drzwi zadzwonił.
J: O David wreszcie jesteś.
D: Przepraszam, zaspałem i musiałem babci pomóc.
J: Nie ma sprawy. Szczerze to ja też zaspałam.
D: O jak dobrze. Hehe..
J: O ty ! Chodźmy już.
D: Od razu ostrzegam, że mam słabą kondycję.
J: Nie może być aż tak źle.
Ruszyliśmy, naszym celem była strażnica na pobliskiej górce. Miałam nadzieję, że chłopak da radę.
D: A więc codziennie biegasz ?
J: Staram się, ale nie zawsze mogę.
D: To może nauczę się od ciebie przez ten czas spędzony w Polsce.
J: A właściwie to na ile przyjechałeś ?
D: Planuje zacząć tu studia, ale nie jestem pewny.
Obudziłam się na kanapie, a z wieczoru pamiętam tylko jak weszłam do domu i oglądałam TV. No cóż byłam bardzo zmęczona, a telewizor zawsze tak na mnie działał. Która to już godzina ?
J: 9:50 ? Co ? Nie ! O 10 David ma przyjść, muszę się pospieszyć !
Pobiegłam do sypialni, szybko umyłam się i ubrałam mój ulubiony dres. Zeszłam na dół było pięć po dziesiątej. Gdyby nie to, że zaspałam wkurzyłabym się, że się spóźnia. Zdąrzyłam jeszcze zjeść kanapkę i wreszcie dzwonek do drzwi zadzwonił.
J: O David wreszcie jesteś.
D: Przepraszam, zaspałem i musiałem babci pomóc.
J: Nie ma sprawy. Szczerze to ja też zaspałam.
D: O jak dobrze. Hehe..
J: O ty ! Chodźmy już.
D: Od razu ostrzegam, że mam słabą kondycję.
J: Nie może być aż tak źle.
Ruszyliśmy, naszym celem była strażnica na pobliskiej górce. Miałam nadzieję, że chłopak da radę.
D: A więc codziennie biegasz ?
J: Staram się, ale nie zawsze mogę.
D: To może nauczę się od ciebie przez ten czas spędzony w Polsce.
J: A właściwie to na ile przyjechałeś ?
D: Planuje zacząć tu studia, ale nie jestem pewny.
J:
O, rozumiem, że uczyłeś się w Hiszpanii.
D: Hehe..o nie. Tak w zasadzie to mieszkam w Londynie. W Hiszpanii byłem przejazdem. No a teraz postanowiłem odwiedzić rodzinę w Polsce i tak pomyślałem o studiach tutaj. Mama od zawsze wychwalała tutejsze uczelnie.
J: A czyli to twoja mama pochodzi z Polski tak ?
D: Owszem jest czystą Polką, natomiast tata jest mieszanym Polakiem i Anglikiem.
J; Oh..to ciekawie.
D: No. Od zawsze się zastanawiałem jako dziecko kim ja jestem, ale przecież oczywiste, że tak jak tata.
J: Hihi..
D: No cóż byłem młody i głupi. Choć jakby popatrzeć nie wyrosłem z tego. Hehe..
J: E ja tak nie sądzę. - uśmiechnęłam się uroczo.
D; To się cieszę.
Właśnie wbiegliśmy na sam szczyt górki.
D: Piękne stąd widoki.
J: Racja. To jeden powód, dlaczego uwielbiam tu przychodzić.
D: A jaka wygodna ziemia.
J: Hehe. Zmęczyłeś się ?
D: przyznam, że tak. Dawno nie biegałem.
J: I tak sobie poradziłeś dobrze, jak na długą przerwę.
D: Tak sądzisz ?
J: Tak.
D: To dobrze.
Znowu się tak słodko uśmiechnął. Mogłabym się zakochać w tym uśmiechu, w tych oczach, gdyby nie przypominały mi tak bardzo Nialla. Właściwie to przy nim zapominałam o gwiazdorze, ale to było trudne.
D: Hehe..o nie. Tak w zasadzie to mieszkam w Londynie. W Hiszpanii byłem przejazdem. No a teraz postanowiłem odwiedzić rodzinę w Polsce i tak pomyślałem o studiach tutaj. Mama od zawsze wychwalała tutejsze uczelnie.
J: A czyli to twoja mama pochodzi z Polski tak ?
D: Owszem jest czystą Polką, natomiast tata jest mieszanym Polakiem i Anglikiem.
J; Oh..to ciekawie.
D: No. Od zawsze się zastanawiałem jako dziecko kim ja jestem, ale przecież oczywiste, że tak jak tata.
J: Hihi..
D: No cóż byłem młody i głupi. Choć jakby popatrzeć nie wyrosłem z tego. Hehe..
J: E ja tak nie sądzę. - uśmiechnęłam się uroczo.
D; To się cieszę.
Właśnie wbiegliśmy na sam szczyt górki.
D: Piękne stąd widoki.
J: Racja. To jeden powód, dlaczego uwielbiam tu przychodzić.
D: A jaka wygodna ziemia.
J: Hehe. Zmęczyłeś się ?
D: przyznam, że tak. Dawno nie biegałem.
J: I tak sobie poradziłeś dobrze, jak na długą przerwę.
D: Tak sądzisz ?
J: Tak.
D: To dobrze.
Znowu się tak słodko uśmiechnął. Mogłabym się zakochać w tym uśmiechu, w tych oczach, gdyby nie przypominały mi tak bardzo Nialla. Właściwie to przy nim zapominałam o gwiazdorze, ale to było trudne.
D:
O czym myślisz ?
J: A nic, nic. Tak się zastanawiałam co robią moje przyjaciółki.
D: Te co wyjechały do Londynu ?
J: Tak.
D: Nie smuć się, na pewno ma bardzo małe mieszkanie. Zobaczysz jeszcze przyjedzie i stanie przed tobą z bukietem kwiatów.
J: Wiesz, że wcale bym nie chciała. Jak na razie mam dość mężczyzn, oczywiście nie obraź się, wiesz co mam na myśli.
D: Tak, oczywiście. Z czasem zapomnisz, znajdziesz tego jedynego. - znowu ten uśmiech. Tym razem do tego mnie objął. Rozpływałam się pod jego ciepłem.
J: Okey. To wracamy ?
D: O tak.
Pobiegliśmy do domu krótszą drogą.
J: Dziękuje, że mi towarzyszyłeś.
J: A nic, nic. Tak się zastanawiałam co robią moje przyjaciółki.
D: Te co wyjechały do Londynu ?
J: Tak.
D: Nie smuć się, na pewno ma bardzo małe mieszkanie. Zobaczysz jeszcze przyjedzie i stanie przed tobą z bukietem kwiatów.
J: Wiesz, że wcale bym nie chciała. Jak na razie mam dość mężczyzn, oczywiście nie obraź się, wiesz co mam na myśli.
D: Tak, oczywiście. Z czasem zapomnisz, znajdziesz tego jedynego. - znowu ten uśmiech. Tym razem do tego mnie objął. Rozpływałam się pod jego ciepłem.
J: Okey. To wracamy ?
D: O tak.
Pobiegliśmy do domu krótszą drogą.
J: Dziękuje, że mi towarzyszyłeś.
D:
To dla mnie przyjemność. Jeśli się zgodzisz będę ci towarzyszył
codziennie.
J: Z przyjemnością.
J: Z przyjemnością.
D:
To do zobaczenia jutro.
J:
Do zobaczenia.
Weszłam do domu, a tam czekał na mnie...
Weszłam do domu, a tam czekał na mnie...
[ Ola (Ja) i David w trakcie biegu pod górę :D ]

______________________________________________________
ROZDZIAŁ
23
Nie mogłam uwierzyć albo mi się zdawało albo przede mną stał przystojny David z samolotu.
J: Hej. Pani Pochocka mnie zaprosiła na kolację.
D: Tak wiem. Wejdź. A jednak to ty. No nieźle. Wow.
J: No też nie wierzę. Czyli moja sąsiadka to twoja babcia ?
D: Tak.
P: O jest już Ola. No to poznajcie się.
D: Babciu, ale my..
J: ..się już znamy.
P: Jak to ?
J: Siedzieliśmy obok siebie w samolocie.
D: I jakoś tak się poznaliśmy.
P: Aha. To nawet lepiej, może będziecie się mnie krępować.
D: Ślicznie wyglądasz.
J: Dziękuje.
P: No chodźcie już. Kolacja nie będzie czekać, wszyscy jesteśmy głodni.
David poprowadził mnie do ogródka, gdzie czekała cała rodzina mojej sąsiadki. Wskazał mi miejsce obok niego. Usiadłam.
P: Olu poznaj moją rodzinę. To jest moja córka Jola, jej mąż Marek i dwójka dzieci Kinga i Damian. Obok mój syn Piotr z żoną Anną i trojgiem dzieci: Amelia, Mateusz i Szymon. Następni to moja córka Celina z narzeczonym Tomaszem. No i na koniec mój wnuk, którego już poznałaś David. Niestety jego rodzice nie dotarli do nas, ale być może niedługo ich poznasz.
J: Dzień Dobry wszystkim. Bardzo mi miło poznać rodzinę mojej ulubionej sąsiadki.
P: Tak, Ola bardzo mi pomaga i ja zawsze staram się pomóc jej, choć niewiele mogę.
J: Ale ja zawsze to doceniam.
P: I właśnie, dlatego tu dzisiaj jesteś. - uśmiechnęła się do mnie. Po czym wskazała, abyśmy się wszyscy poczęstowali posiłkiem. Nałożyłam sobie trochę sałatki greckiej, na nic więcej nie miałam ochoty.
D: Co ty tak mało ? Na diecie jesteś ?
J: Nie. Po prostu nie mam ochoty, może potem skosztuje coś więcej.
D: Ja o to zadbam. Jesteś za chuda.
J: Dziękuje, ale mnie nie namówisz.
D: Mimo wszystko będę próbować.
J: No to powodzenia.
D: Dziękuje.
J: Hihihi..
D: Z czego się śmiejesz ?
J: Ubrudziłeś się sosem.
D: Gdzie ?
Nie mogłam uwierzyć albo mi się zdawało albo przede mną stał przystojny David z samolotu.
J: Hej. Pani Pochocka mnie zaprosiła na kolację.
D: Tak wiem. Wejdź. A jednak to ty. No nieźle. Wow.
J: No też nie wierzę. Czyli moja sąsiadka to twoja babcia ?
D: Tak.
P: O jest już Ola. No to poznajcie się.
D: Babciu, ale my..
J: ..się już znamy.
P: Jak to ?
J: Siedzieliśmy obok siebie w samolocie.
D: I jakoś tak się poznaliśmy.
P: Aha. To nawet lepiej, może będziecie się mnie krępować.
D: Ślicznie wyglądasz.
J: Dziękuje.
P: No chodźcie już. Kolacja nie będzie czekać, wszyscy jesteśmy głodni.
David poprowadził mnie do ogródka, gdzie czekała cała rodzina mojej sąsiadki. Wskazał mi miejsce obok niego. Usiadłam.
P: Olu poznaj moją rodzinę. To jest moja córka Jola, jej mąż Marek i dwójka dzieci Kinga i Damian. Obok mój syn Piotr z żoną Anną i trojgiem dzieci: Amelia, Mateusz i Szymon. Następni to moja córka Celina z narzeczonym Tomaszem. No i na koniec mój wnuk, którego już poznałaś David. Niestety jego rodzice nie dotarli do nas, ale być może niedługo ich poznasz.
J: Dzień Dobry wszystkim. Bardzo mi miło poznać rodzinę mojej ulubionej sąsiadki.
P: Tak, Ola bardzo mi pomaga i ja zawsze staram się pomóc jej, choć niewiele mogę.
J: Ale ja zawsze to doceniam.
P: I właśnie, dlatego tu dzisiaj jesteś. - uśmiechnęła się do mnie. Po czym wskazała, abyśmy się wszyscy poczęstowali posiłkiem. Nałożyłam sobie trochę sałatki greckiej, na nic więcej nie miałam ochoty.
D: Co ty tak mało ? Na diecie jesteś ?
J: Nie. Po prostu nie mam ochoty, może potem skosztuje coś więcej.
D: Ja o to zadbam. Jesteś za chuda.
J: Dziękuje, ale mnie nie namówisz.
D: Mimo wszystko będę próbować.
J: No to powodzenia.
D: Dziękuje.
J: Hihihi..
D: Z czego się śmiejesz ?
J: Ubrudziłeś się sosem.
D: Gdzie ?
J:
O tu na czubku nosa. Hihi..
D: Pomożesz ? - podał mi serwetkę.
J: Daj. - delikatnie wytarłam kroplę sosu.
D: Dziękuje. - przybliżył się.
P: Widzę, że młodzież już się rozkręciła.
D: Pomożesz ? - podał mi serwetkę.
J: Daj. - delikatnie wytarłam kroplę sosu.
D: Dziękuje. - przybliżył się.
P: Widzę, że młodzież już się rozkręciła.
Gwałtownie
odsunęłam się od Davida i skierowałam wzrok na panią Pochocką.
J: Ymm...Ja tylko..
D: Pomogła mi wytrzeć sos z nosa...
P: Dobrze, dobrze nie przeszkadzajcie sobie. Ja chciałam tylko spytać Olę jak było w Hiszpanii ?
J: Bardzo fajnie. Są tam śliczne widoki i mili mieszkańcy, do tego świetna pogoda. Polecam. - Uśmiechnęłam się uroczo do gości.
Celina : A byłaś tam sama ?
J: Nie, byłam razem z moimi dwiema przyjaciółkami.
Celina: A z przyjaciółkami, to super. Też byłam w twoim wieku ze znajomymi w Hiszpanii. I potwierdzam, bardzo fajne miejsce.
Tomek : To może wybierzemy się tam ? - Zwrócił się do swojej narzeczonej.
Celina : Oczywiście kochanie. Niedługo trzeba wybrać podróż poślubną, a więc..O właśnie przypomniałam sobie. Poczekajcie, zaraz wrócę. - pobiegła do salonu.- Davidzie za 2 tygodnie odbędzie się nasz ślub, tu masz zaproszenie, liczymy że pojawisz się. Zaproszenie jest oczywiście dla 2 osób, a więc fajnie by było gdybyś wciągu tygodnia wiedział z kim przyjdziesz. Rozumiesz musimy mieć pełną listę gości.
D: Tak oczywiście.
Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmawianiu o 'życiu'. W końcu wszyscy się rozeszli i przyszła pora też na mnie.
J: To ja też będę się zbierać.
P: Bardzo nam było miło, że pojawiłaś się. Davidzie odprowadź Olę.
J: Nie to obok, sama pójdę.
D: Ale to dla mnie żaden problem, a wręcz przyjemność. - uśmiechnął się tak słodko, że nie mogłam odmówić.
J: Ymm...Ja tylko..
D: Pomogła mi wytrzeć sos z nosa...
P: Dobrze, dobrze nie przeszkadzajcie sobie. Ja chciałam tylko spytać Olę jak było w Hiszpanii ?
J: Bardzo fajnie. Są tam śliczne widoki i mili mieszkańcy, do tego świetna pogoda. Polecam. - Uśmiechnęłam się uroczo do gości.
Celina : A byłaś tam sama ?
J: Nie, byłam razem z moimi dwiema przyjaciółkami.
Celina: A z przyjaciółkami, to super. Też byłam w twoim wieku ze znajomymi w Hiszpanii. I potwierdzam, bardzo fajne miejsce.
Tomek : To może wybierzemy się tam ? - Zwrócił się do swojej narzeczonej.
Celina : Oczywiście kochanie. Niedługo trzeba wybrać podróż poślubną, a więc..O właśnie przypomniałam sobie. Poczekajcie, zaraz wrócę. - pobiegła do salonu.- Davidzie za 2 tygodnie odbędzie się nasz ślub, tu masz zaproszenie, liczymy że pojawisz się. Zaproszenie jest oczywiście dla 2 osób, a więc fajnie by było gdybyś wciągu tygodnia wiedział z kim przyjdziesz. Rozumiesz musimy mieć pełną listę gości.
D: Tak oczywiście.
Resztę wieczoru spędziliśmy na rozmawianiu o 'życiu'. W końcu wszyscy się rozeszli i przyszła pora też na mnie.
J: To ja też będę się zbierać.
P: Bardzo nam było miło, że pojawiłaś się. Davidzie odprowadź Olę.
J: Nie to obok, sama pójdę.
D: Ale to dla mnie żaden problem, a wręcz przyjemność. - uśmiechnął się tak słodko, że nie mogłam odmówić.
J:
No to chodźmy.
D: Fajnie, że wpadłaś. - zaczął, kiedy jego babcia nie mogła nas już usłyszeć. - Bez ciebie to bym się tu zanudził. Sami 'starsi', nawet Celina już weszła w ich tok rozmowy.
J: Hihihi..uratowałam cię. To teraz jesteś mi coś winien.
D: No masz rację. Masz jakieś życzenie.
J: Nie, ja żartowałam.
D: Ale ja mówię poważnie.
J: No to nie mam...albo nie czekaj mam. Co robisz jutro o 8 ?
D: Śpię.
J: Hehe...To o 10 ?
D: No może już wstanę.
J: Okey. To przyjdź o 10 punktualnie do mnie.
D: Okeeey. A zdradzisz co będziemy robić ?
J: Dowiesz się jutro. A i ubierz się na sportowo.
D: No okey.
J: No to do jutra.
D: Do jutra.
D: Fajnie, że wpadłaś. - zaczął, kiedy jego babcia nie mogła nas już usłyszeć. - Bez ciebie to bym się tu zanudził. Sami 'starsi', nawet Celina już weszła w ich tok rozmowy.
J: Hihihi..uratowałam cię. To teraz jesteś mi coś winien.
D: No masz rację. Masz jakieś życzenie.
J: Nie, ja żartowałam.
D: Ale ja mówię poważnie.
J: No to nie mam...albo nie czekaj mam. Co robisz jutro o 8 ?
D: Śpię.
J: Hehe...To o 10 ?
D: No może już wstanę.
J: Okey. To przyjdź o 10 punktualnie do mnie.
D: Okeeey. A zdradzisz co będziemy robić ?
J: Dowiesz się jutro. A i ubierz się na sportowo.
D: No okey.
J: No to do jutra.
D: Do jutra.
[ David..mega przystojniak z samolotu :3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
22
J:
Kto by pomyślał, że spotkam tylu znajomych dzisiaj. - mówiłam do
siebie, wchodząc do domu. - Aśka, Anka, Kasia, Marcin i Krystian.
Co oni wszyscy tu dzisiaj robili o tej godzinie ? Widocznie mam
szczęście do odnawiania znajomości.
Usiadłam przed telewizorem . W środku filmu ekran zgasł.
J: Co do cholery ?
Poszłam sprawdzić co się stało, okazało się, że korki wysiadły. Zadzwoniłam po elektryka, miał przyjechać za godzinę.
J: No po prostu mam pecha !
Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać książkę. W końcu przyjechał elektryk i naprawił co trzeba. Teraz mogłam w spokoju oglądać TV. Siedziałam tak do 13. O 13:30 pojechałam do rodziców.
J: Cześć mamo. Gdzie tata ?
M: A robi coś w garażu. Masz zdjęcia.
J: Tak przywiozłam aparat. To podłącze do telewizora.
M: Dobrze. Wiesz jak tak ?
J: Tak. To wam zostawię to sobie tata potem obejrzy czy coś.
M: A może ci potrzebne.
J: Nie, na razie nikomu nie będę pokazywać.
M: To dobrze. To poczekaj przyniosę picię.
Usiadłam przed telewizorem . W środku filmu ekran zgasł.
J: Co do cholery ?
Poszłam sprawdzić co się stało, okazało się, że korki wysiadły. Zadzwoniłam po elektryka, miał przyjechać za godzinę.
J: No po prostu mam pecha !
Usiadłam na kanapie i zaczęłam czytać książkę. W końcu przyjechał elektryk i naprawił co trzeba. Teraz mogłam w spokoju oglądać TV. Siedziałam tak do 13. O 13:30 pojechałam do rodziców.
J: Cześć mamo. Gdzie tata ?
M: A robi coś w garażu. Masz zdjęcia.
J: Tak przywiozłam aparat. To podłącze do telewizora.
M: Dobrze. Wiesz jak tak ?
J: Tak. To wam zostawię to sobie tata potem obejrzy czy coś.
M: A może ci potrzebne.
J: Nie, na razie nikomu nie będę pokazywać.
M: To dobrze. To poczekaj przyniosę picię.
J:
Nie siadaj oglądaj. Ja pójdę.
M: Jak chcesz.
J: A co chcesz do picia.
M: Mi wodę jak zawsze.
J: okey. - poszłam po napój. - Jestem. Proszę mamo masz szklankę.
M: Dziękuje.
Siedziałyśmy i oglądałyśmy fotki. Co jakiś czas mama wtrącała komentarz typu : 'Ślicznie'. 'A gdzie to ? ', ' A kto to ?'... W końcu pokaz dobiegł końca.
J: Okey mamuś będę się zbierać.
M: Już ? Dopiero 15:40.
J: No tak, ale umówiłam się.
M: Z kim ?
J: Sąsiadka mnie zaprosiła na kolację. Chce mnie poznać z jej wnukiem.
M: O to fajnie. No to leć już. Pa. Wpadnij do nas niedługo.
J: okey. Pa Pa.
Wsiadłam do auta i odjechałam. W końcu nadszedł czas się przyszykować na kolację. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego. Zdecydowałam się na kremową sukienkę po kolano. Równo o 17 wyszłam z domu. Zapukałam do drzwi. Po dłuższym czasie ktoś nacisnął klamkę. Odwróciłam się, aby zobaczyć kto to..
M: Jak chcesz.
J: A co chcesz do picia.
M: Mi wodę jak zawsze.
J: okey. - poszłam po napój. - Jestem. Proszę mamo masz szklankę.
M: Dziękuje.
Siedziałyśmy i oglądałyśmy fotki. Co jakiś czas mama wtrącała komentarz typu : 'Ślicznie'. 'A gdzie to ? ', ' A kto to ?'... W końcu pokaz dobiegł końca.
J: Okey mamuś będę się zbierać.
M: Już ? Dopiero 15:40.
J: No tak, ale umówiłam się.
M: Z kim ?
J: Sąsiadka mnie zaprosiła na kolację. Chce mnie poznać z jej wnukiem.
M: O to fajnie. No to leć już. Pa. Wpadnij do nas niedługo.
J: okey. Pa Pa.
Wsiadłam do auta i odjechałam. W końcu nadszedł czas się przyszykować na kolację. Otworzyłam szafę i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego. Zdecydowałam się na kremową sukienkę po kolano. Równo o 17 wyszłam z domu. Zapukałam do drzwi. Po dłuższym czasie ktoś nacisnął klamkę. Odwróciłam się, aby zobaczyć kto to..
[ Wejście do sąsiadki ;) ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
21
J: Tata !
T: Cześć córeczko. Myślałem, że się nie doczekam.
J: Moja walizka chyba była ostatnia..hihi.
T: Tak myślałem. Wsiadaj do auta.
Ruszyliśmy
T: Pojedziesz do nas na obiad. Potem odwiozę cię do domu.
J: Okey. W domu nie mam nic, chętnie zjem pyszny obiad mamy.
T: A jak tam było w Hiszpanii ? Czemu wcześniej wróciłyście ?
J: W Hiszpanii było super. A tak właściwie to sama wróciłam, dziewczyny odleciały wczoraj do Londynu.
T: Do Londynu ? A po co tam ?
J: Będą teraz tam studiować.
T: Aaa. To pojechały tam za chłopakami pewnie co ?
J: Tata !
T: Cześć córeczko. Myślałem, że się nie doczekam.
J: Moja walizka chyba była ostatnia..hihi.
T: Tak myślałem. Wsiadaj do auta.
Ruszyliśmy
T: Pojedziesz do nas na obiad. Potem odwiozę cię do domu.
J: Okey. W domu nie mam nic, chętnie zjem pyszny obiad mamy.
T: A jak tam było w Hiszpanii ? Czemu wcześniej wróciłyście ?
J: W Hiszpanii było super. A tak właściwie to sama wróciłam, dziewczyny odleciały wczoraj do Londynu.
T: Do Londynu ? A po co tam ?
J: Będą teraz tam studiować.
T: Aaa. To pojechały tam za chłopakami pewnie co ?
J:
No.
Resztę podróży spędziliśmy w ciszy. Gdy podjechaliśmy mama wyleciała przed dom, aby mnie przywitać.
M: Olcia ! Witaj w Polsce. - wyściskała mnie.
J: Witaj Mamo.
M: Wchodź do środka.
Weszłam za mamą do domu. Z 1 km pachniało obiadem.
J: Mhm. Jak pysznie pachnie. Jak dobrze być w domu.
M: A jak smakuje..haha. Siadaj do stołu, zaraz podaje.
Usiadłam obok taty. Mama przyniosła gorący rosół.
M: No nalewajcie sobie.
Pochyliłam się po łyżkę. Nalałam sobie i rodzicom. Po zupie, mama przyniosła pysznego kurczaka, ziemniaki i buraki. Po tym obiedzie będę musiała sporo przebiec. - pomyślałam. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać.
M: I jak tam było ? Poznałaś kogoś ?
J: Super. Piękne widoki, ludzie bardzo mili i w ogóle miałyśmy świetny dom. - Nie chciałam mamie mówić o Niallu i reszcie.
M: To się cieszę. A dziewczyny jak wróciły ?
Resztę podróży spędziliśmy w ciszy. Gdy podjechaliśmy mama wyleciała przed dom, aby mnie przywitać.
M: Olcia ! Witaj w Polsce. - wyściskała mnie.
J: Witaj Mamo.
M: Wchodź do środka.
Weszłam za mamą do domu. Z 1 km pachniało obiadem.
J: Mhm. Jak pysznie pachnie. Jak dobrze być w domu.
M: A jak smakuje..haha. Siadaj do stołu, zaraz podaje.
Usiadłam obok taty. Mama przyniosła gorący rosół.
M: No nalewajcie sobie.
Pochyliłam się po łyżkę. Nalałam sobie i rodzicom. Po zupie, mama przyniosła pysznego kurczaka, ziemniaki i buraki. Po tym obiedzie będę musiała sporo przebiec. - pomyślałam. Po obiedzie pomogłam mamie posprzątać.
M: I jak tam było ? Poznałaś kogoś ?
J: Super. Piękne widoki, ludzie bardzo mili i w ogóle miałyśmy świetny dom. - Nie chciałam mamie mówić o Niallu i reszcie.
M: To się cieszę. A dziewczyny jak wróciły ?
J: One wczoraj poleciały do Londynu.
M: O a po co ?
J: Będą teraz tam studiować.
M: Ale wrócą do Polski ?
J: Na pewno.
M: To dobrze. Ale ich mamy się zgodziły ?
J: One są dorosłe.
M: No tak. Okey możesz już iść odpocząć poradzę sobie.
J: Okey, ale ja się już będę zbierać zmęczona jestem podróżą. Może jutro do was wpadnę.
M: Musisz koniecznie. Pokażesz nam zdjęcia.
J: No są super. Zobaczycie zakochacie się i sami tam polecicie. Tato to odwieziesz mnie ?
T: Tak, już idę.
J: To pa mamo.
M: Pa córeczko.
'Wreszcie sama.' Pomyślałam wchodząc do domu. Od razu poszłam się wykąpać do łazienki, po czym od razu wskoczyłam do łóżka. Była dopiero 21, ale byłam strasznie zmęczona po całym dniu.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam, stała tam moja sąsiadka, Pani Pochocka. Nie przepadałam za nią, była już po siedemdziesiątce,ale trzymała się dobrze. Jest miłą sąsiadką, ale czasem za dużo chce wiedzieć.
J: Dzień Dobry. W czym mogę Pani pomóc ?
P: Dzień Dobry. Myślałam, że wrócisz pojutrze.
J: Bo miałam, ale lot mi się przyspieszył.
P: Aha. A masz moje dziecko dziś czas ?
J: Jeszcze nie wiem. A o co chodzi ?
P: Chciałabym cię zaprosić na kolację, poznasz mojego wnuka. To jak ?
J: Bardzo chętnie przyjdę. A jak mam się ubrać ? - Wolalam spytać, Pani Pochocka zwracała na strój.
P: Załóż jakąś sukienkę.
J: Oczywiście proszę pani.
P: To do widzenia.
J: Do widzenia.
Zamknęłam drzwi.
J: Poznasz mojego wnuka. - przedrzeźniałam moją sąsiadkę.- załóż sukienkę. Do jasnej cholery tylko którą?
Pobiegłam na górę, ubrała sportowy strój i wróciłam na dół. Zjadłam lekkie śniadanie i poszłam pobiegać.
M: O a po co ?
J: Będą teraz tam studiować.
M: Ale wrócą do Polski ?
J: Na pewno.
M: To dobrze. Ale ich mamy się zgodziły ?
J: One są dorosłe.
M: No tak. Okey możesz już iść odpocząć poradzę sobie.
J: Okey, ale ja się już będę zbierać zmęczona jestem podróżą. Może jutro do was wpadnę.
M: Musisz koniecznie. Pokażesz nam zdjęcia.
J: No są super. Zobaczycie zakochacie się i sami tam polecicie. Tato to odwieziesz mnie ?
T: Tak, już idę.
J: To pa mamo.
M: Pa córeczko.
'Wreszcie sama.' Pomyślałam wchodząc do domu. Od razu poszłam się wykąpać do łazienki, po czym od razu wskoczyłam do łóżka. Była dopiero 21, ale byłam strasznie zmęczona po całym dniu.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam, stała tam moja sąsiadka, Pani Pochocka. Nie przepadałam za nią, była już po siedemdziesiątce,ale trzymała się dobrze. Jest miłą sąsiadką, ale czasem za dużo chce wiedzieć.
J: Dzień Dobry. W czym mogę Pani pomóc ?
P: Dzień Dobry. Myślałam, że wrócisz pojutrze.
J: Bo miałam, ale lot mi się przyspieszył.
P: Aha. A masz moje dziecko dziś czas ?
J: Jeszcze nie wiem. A o co chodzi ?
P: Chciałabym cię zaprosić na kolację, poznasz mojego wnuka. To jak ?
J: Bardzo chętnie przyjdę. A jak mam się ubrać ? - Wolalam spytać, Pani Pochocka zwracała na strój.
P: Załóż jakąś sukienkę.
J: Oczywiście proszę pani.
P: To do widzenia.
J: Do widzenia.
Zamknęłam drzwi.
J: Poznasz mojego wnuka. - przedrzeźniałam moją sąsiadkę.- załóż sukienkę. Do jasnej cholery tylko którą?
Pobiegłam na górę, ubrała sportowy strój i wróciłam na dół. Zjadłam lekkie śniadanie i poszłam pobiegać.
[Sąsiadka Oli :P]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ 20
D: Ola lądujemy.
Obudził mnie słodki głos Davida.
J: O zasnęłam, jak zwykle.
D: No.
J: Co masz taką minę ?
D: Nie udało się znaleźć fal ze smokiem.
J: Mogłeś mnie obudzić.
D: E nie chciałem, tak słodko leżałaś na moim ramieniu.
J: Na two-o-im ramieniu ?
D: Tak.
J: Przepraszam, nie wiem co robię pod czas snu.
D: Nie ma sprawy, przyjemne to było. Przynajmniej nie chrapałaś mi do ucha.
J: A chrapałam w ogóle.
D: Nie słyszałem. Nawet jeśli zagłuszyła cię smoczyca.
J: Hahaha..Jednak są korzyści.
D: Hehe..
J: A jej nie obudzimy ?
D: Próbowałem.
J: Proszę pani..Postukaj ją w ramię.
D: Okey.
Ona : Co się dzieję ?
J: Lądujemy proszę pani.
Ona: Aha. To już się budzę.
D: Wow. Udało ci się.
J: Widzisz trzeba mieć talent.
D: No trzeba.
Schowałam książkę i oparłam się. Chciałam położyć rękę na oparciu, ale David pomyślał o tym samym i nasze ręce się dotknęły. Szybko cofnęłam dłoń i położyłam na kolanach. David zrobił to samo. Odwróciłam wzrok w kierunku widokowi z okna. Byliśmy coraz bliżej ziemi.
D: A ty gdzie mieszasz ?
______________________________________________________
ROZDZIAŁ 20
D: Ola lądujemy.
Obudził mnie słodki głos Davida.
J: O zasnęłam, jak zwykle.
D: No.
J: Co masz taką minę ?
D: Nie udało się znaleźć fal ze smokiem.
J: Mogłeś mnie obudzić.
D: E nie chciałem, tak słodko leżałaś na moim ramieniu.
J: Na two-o-im ramieniu ?
D: Tak.
J: Przepraszam, nie wiem co robię pod czas snu.
D: Nie ma sprawy, przyjemne to było. Przynajmniej nie chrapałaś mi do ucha.
J: A chrapałam w ogóle.
D: Nie słyszałem. Nawet jeśli zagłuszyła cię smoczyca.
J: Hahaha..Jednak są korzyści.
D: Hehe..
J: A jej nie obudzimy ?
D: Próbowałem.
J: Proszę pani..Postukaj ją w ramię.
D: Okey.
Ona : Co się dzieję ?
J: Lądujemy proszę pani.
Ona: Aha. To już się budzę.
D: Wow. Udało ci się.
J: Widzisz trzeba mieć talent.
D: No trzeba.
Schowałam książkę i oparłam się. Chciałam położyć rękę na oparciu, ale David pomyślał o tym samym i nasze ręce się dotknęły. Szybko cofnęłam dłoń i położyłam na kolanach. David zrobił to samo. Odwróciłam wzrok w kierunku widokowi z okna. Byliśmy coraz bliżej ziemi.
D: A ty gdzie mieszasz ?
J:
Ja..mam mały domek na obrzeżach miasta.
D: Aha.
Samolot gwałtownie się obniżył. W głośnikach zabrzmiał głos, który informował, że za 5 min, wylądujemy. Nie lubiłam lądowania, automatycznie mocno uchwyciłam oparcie. David położył swoją na mojej. Nie zwracałam teraz na to uwagi, musiałam kontrolować mój żołądek i oddech.
D: Ty też źle znosisz lądowanie ?
J: Tak. Bardzo źle.
Wreszcie koła samolotu zetknęły się z asfaltem na pasie. Teraz tylko ostre hamowanie. Stoimy. Ludzie zaczynają poruszać się w kierunku wyjścia. Ja siedzę, muszę ustabilizować oddech i żołądek.
D: A ty zostajesz ?
J: Nie, nie już wychodzę.
Wstałam i wyciągnęłam ręce po torbę podróżną, w tej samej chwili zachwiałam się i upadłam na Davida. Leżeliśmy teraz na sobie na siedzeniu obok. Na szczęście pasażerowie, którzy tam siedzieli dawno już wyszli. Chłopak pomógł mi wstać, po czym sam stanął na nogach. Wzięłam torbę i skierowałam się do wyjścia. Okey, teraz szłam tylko po bagaż i do domu. Stanęłam najbliżej jak mogłam.
D: O tu jesteś.
J: Tak. Odbieram bagaż.
D: Tak samo jak ja.
Potem staliśmy już w ciszy i czekaliśmy na bagaż.
J: O mój bagaż.
Pochyliłam się, aby go pochwycić, ale byłam zbyt słaba, na szczęście obok mnie stał silny facet, który był gotów mi pomóc.
J: Dzięki.
D: Nie ma sprawy. Cała przyjemność po mojej stronie.
J: Taa...No to cześć.
D: Cześć. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - mrugnął, po czym odwróciła się i poszłam do wyjścia. Na zewnątrz tata już czekał.
D: Aha.
Samolot gwałtownie się obniżył. W głośnikach zabrzmiał głos, który informował, że za 5 min, wylądujemy. Nie lubiłam lądowania, automatycznie mocno uchwyciłam oparcie. David położył swoją na mojej. Nie zwracałam teraz na to uwagi, musiałam kontrolować mój żołądek i oddech.
D: Ty też źle znosisz lądowanie ?
J: Tak. Bardzo źle.
Wreszcie koła samolotu zetknęły się z asfaltem na pasie. Teraz tylko ostre hamowanie. Stoimy. Ludzie zaczynają poruszać się w kierunku wyjścia. Ja siedzę, muszę ustabilizować oddech i żołądek.
D: A ty zostajesz ?
J: Nie, nie już wychodzę.
Wstałam i wyciągnęłam ręce po torbę podróżną, w tej samej chwili zachwiałam się i upadłam na Davida. Leżeliśmy teraz na sobie na siedzeniu obok. Na szczęście pasażerowie, którzy tam siedzieli dawno już wyszli. Chłopak pomógł mi wstać, po czym sam stanął na nogach. Wzięłam torbę i skierowałam się do wyjścia. Okey, teraz szłam tylko po bagaż i do domu. Stanęłam najbliżej jak mogłam.
D: O tu jesteś.
J: Tak. Odbieram bagaż.
D: Tak samo jak ja.
Potem staliśmy już w ciszy i czekaliśmy na bagaż.
J: O mój bagaż.
Pochyliłam się, aby go pochwycić, ale byłam zbyt słaba, na szczęście obok mnie stał silny facet, który był gotów mi pomóc.
J: Dzięki.
D: Nie ma sprawy. Cała przyjemność po mojej stronie.
J: Taa...No to cześć.
D: Cześć. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. - mrugnął, po czym odwróciła się i poszłam do wyjścia. Na zewnątrz tata już czekał.
[tata Oli :D ]
Ps.On jest najbardziej podobny do mojego taty z tych wszytkich co znam xDD
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
19
N: Ola. Obudź się.
J: Co się stało ?
N: O nareszcie. Już 9, a my będziemy się zbierać. Chciałyśmy się pożegnać.
J: A no tak. No to paa.
Podeszłam do nich i mocno przytuliłyśmy się.
J: Ale obiecajcie, że będziecie dzwonić.
M: Przyrzekamy.
J: Chodźcie tu do mnie, będę tęsknić.
N: My też.
J: Ale się jeszcze zobaczymy prawda ?
N: No jasne.
M: Okey chodźmy, chłopaki podjechali. Do zobaczenia.
Wyszły i wsiadły do samochodu. Zobaczyłam w środku Nialla, był bardzo smutny. Odjechali, zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Nagle ktoś puka do drzwi. Otwieram, to Niall.
N: Ola. Obudź się.
J: Co się stało ?
N: O nareszcie. Już 9, a my będziemy się zbierać. Chciałyśmy się pożegnać.
J: A no tak. No to paa.
Podeszłam do nich i mocno przytuliłyśmy się.
J: Ale obiecajcie, że będziecie dzwonić.
M: Przyrzekamy.
J: Chodźcie tu do mnie, będę tęsknić.
N: My też.
J: Ale się jeszcze zobaczymy prawda ?
N: No jasne.
M: Okey chodźmy, chłopaki podjechali. Do zobaczenia.
Wyszły i wsiadły do samochodu. Zobaczyłam w środku Nialla, był bardzo smutny. Odjechali, zamknęłam drzwi i poszłam do salonu. Nagle ktoś puka do drzwi. Otwieram, to Niall.
Ni:
Ola przepraszam. Musiałem się jeszcze raz pożegnać.
J: Proszę idź już. Wolę już o tobie zapomnieć niż cię spotykać tuż przed wyjazdem.
Ni: Do widzenia Olu.
J: Nie mów 'Do widzenia', kiedy mamy się już nigdy nie zobaczyć.
Ni: Ale przecież się zobaczymy..musimy..
J: Żegnaj.
Wyszedł, a ja zamknęłam drzwi.
J: Proszę idź już. Wolę już o tobie zapomnieć niż cię spotykać tuż przed wyjazdem.
Ni: Do widzenia Olu.
J: Nie mów 'Do widzenia', kiedy mamy się już nigdy nie zobaczyć.
Ni: Ale przecież się zobaczymy..musimy..
J: Żegnaj.
Wyszedł, a ja zamknęłam drzwi.
J:
Po co on tu przyszedł do cholery ? Wolałabym żeby już zniknął.
- mówiłam do siebie i jednocześnie płakałam jak małe dziecko o
cukierek. Tylko, że cukierek był słodkim blondynem o niebieskich
oczach. Siedziałam sama w czterech ścianach, na wyjście do clubu
nie miałam ochoty. A może by tak przyspieszyć lot do Polski.
Poszłam po telefon i zadzwoniłam na lotnisko.
J: No chociaż to mi się udało. - uśmiechnęłam się do siebie. Zmieniłam bilet na jutrzejszy lot. Super, dwa dni krócej w tym pustym domu. Poszłam się pakować, tyle mi to zajęło, że zanim się obejrzałam była już 17. Zniosłam walizki na dół. Siadłam przed TV i zaczęłam oglądać komedie..
J: Która godzina ? - Popatrzyłam na zegarek. - Dopiero 8 rano. Musiałam usnąć przed telewizorem. Poszłam się przebrać i spakować ostatnie rzeczy. Lot miałam o 14 czyli na lotnisku miałam być o 12. Miałam jeszcze sporo czasu dla siebie. Postanowiłam wyjść na godzinę do miasta. Chciałam sobie kupić jakąś pamiątkę i mi się udało. Kupiłam sobie słodki strój kąpielowy w groszki i kolczyki – długie, czarne i błyszczące. Wróciłam do domu, zeszło mi trochę dłużej niż planowałam, bo była już 10. Zjadłam śniadanie. Siadłam i wlepiałam gałki w telewizor. W końcu wybiła 11. Podjechała taksówką, a więc wyszłam przed dom. Poprosiłam kierowce o pomoc z bagażem. Był bardzo miły, więc bez problemu mi pomógł. Wsiadłam do środka i powiedziałam dokąd jedziemy. Jechaliśmy 70 km/h wąską uliczką. Wreszcie dojechaliśmy, zapłaciłam ile trzeba, a on pomógł mi wyjąć torbę z bagażnika. Ruszyłam w stronę wyznaczonego miejsca. Dostałam bilet i numer sali odpraw. Po odprawie mogłam usiądź sobie spokojnie w barze. Wypiłam kawę, po czym wybiła 13:30 i musiałam się kierować w stronę samolotu. Wreszcie mogłam usiąść w samolocie. Miałam miejsce od okna. Obok mnie siedział mega przystojny student, a obok niego jakaś pani po pięćdziesiątce. Samolot ruszył, wzbiliśmy się w powietrze. Wyjęłam z torebki książkę pt. 'Igrzyska Śmierci' i zaczęłam czytać. Nagle chłopak obok mnie odezwał się.
On : Ciekawy tytuł.
J: No. W środku też ciekawa. - Co ja palnęłam. Masakra. 'W środku też ciekawa' skąd ja to wzięłam. - zadręczałam się.
On: A tak w ogóle to jestem David.
J: Miło mi, Ola.
D: Babcia mi mówiła o jakieś Oli w Polsce..Hehe. Może to ty. - słodko się uśmiechnął.
J: Haha..może. A gdzie skąd ta Ola ?
D: Bo ja lecę do rodziny, gdzieś na obrzeżach Warszawy, a Ola to sąsiadka moich dziadków i rodziców. Moja babcia koniecznie chcę mnie z kimś zeswatać i pomyślała o niej. To trochę głupie wiem, ale babcia to babcia. Hehe..
J: Hehe..Znam to. Pamiętam jak babcia mi szukała chłopaka.
D: I jak jej się udało ?
J: To była masakra. Znaleźć go jej się udało, ale po roku czasu mnie zdradził.
D: O to przykre.
J: Ja już zapomniałam. Teraz mam na sercu innego.
D: Przepraszam, że pytam. Kto to ?
J: Znasz ten brytyjsko-irlandzki zespół One Direction ?
D: Kojarzę.
J: To w te wakacje, ich poznałam i to głupie, ale jeden z nich wyznał mi miłość. A dwóch innych moim przyjaciółką, które właśnie są z nimi w Londynie.
D: A to ty jesteś tą dziewczyną z okładki, wiedziałem, że cię skądś kojarzę. To masz życie jak w bajce, ale nie rozumiem czemu ty z nimi nie jesteś.
J: Bo widzisz mój książę nie zaprosił mnie do nich.
D: Oh to przykre. Takie są gwiazdy, dlatego ja stawiam na mądre szatynki.
J: Hihi..- czułam jak się rumienie. Przez chwilę myślałam, że mnie ma na myśli, ale to niemożliwe, taki boski facet i ja.
D: Okey nie przeszkadzam ci, pewnie chcesz dokończyć rozdział.
J: Szczerze to nie lubię kończyć w połowie. Ale nie obrazisz się ?
D: Może uda mi się nawiązać kontakt ze smokiem..hehe. - miał na myśli kobietę obok, która chrapała jak smok.
J: No chociaż to mi się udało. - uśmiechnęłam się do siebie. Zmieniłam bilet na jutrzejszy lot. Super, dwa dni krócej w tym pustym domu. Poszłam się pakować, tyle mi to zajęło, że zanim się obejrzałam była już 17. Zniosłam walizki na dół. Siadłam przed TV i zaczęłam oglądać komedie..
J: Która godzina ? - Popatrzyłam na zegarek. - Dopiero 8 rano. Musiałam usnąć przed telewizorem. Poszłam się przebrać i spakować ostatnie rzeczy. Lot miałam o 14 czyli na lotnisku miałam być o 12. Miałam jeszcze sporo czasu dla siebie. Postanowiłam wyjść na godzinę do miasta. Chciałam sobie kupić jakąś pamiątkę i mi się udało. Kupiłam sobie słodki strój kąpielowy w groszki i kolczyki – długie, czarne i błyszczące. Wróciłam do domu, zeszło mi trochę dłużej niż planowałam, bo była już 10. Zjadłam śniadanie. Siadłam i wlepiałam gałki w telewizor. W końcu wybiła 11. Podjechała taksówką, a więc wyszłam przed dom. Poprosiłam kierowce o pomoc z bagażem. Był bardzo miły, więc bez problemu mi pomógł. Wsiadłam do środka i powiedziałam dokąd jedziemy. Jechaliśmy 70 km/h wąską uliczką. Wreszcie dojechaliśmy, zapłaciłam ile trzeba, a on pomógł mi wyjąć torbę z bagażnika. Ruszyłam w stronę wyznaczonego miejsca. Dostałam bilet i numer sali odpraw. Po odprawie mogłam usiądź sobie spokojnie w barze. Wypiłam kawę, po czym wybiła 13:30 i musiałam się kierować w stronę samolotu. Wreszcie mogłam usiąść w samolocie. Miałam miejsce od okna. Obok mnie siedział mega przystojny student, a obok niego jakaś pani po pięćdziesiątce. Samolot ruszył, wzbiliśmy się w powietrze. Wyjęłam z torebki książkę pt. 'Igrzyska Śmierci' i zaczęłam czytać. Nagle chłopak obok mnie odezwał się.
On : Ciekawy tytuł.
J: No. W środku też ciekawa. - Co ja palnęłam. Masakra. 'W środku też ciekawa' skąd ja to wzięłam. - zadręczałam się.
On: A tak w ogóle to jestem David.
J: Miło mi, Ola.
D: Babcia mi mówiła o jakieś Oli w Polsce..Hehe. Może to ty. - słodko się uśmiechnął.
J: Haha..może. A gdzie skąd ta Ola ?
D: Bo ja lecę do rodziny, gdzieś na obrzeżach Warszawy, a Ola to sąsiadka moich dziadków i rodziców. Moja babcia koniecznie chcę mnie z kimś zeswatać i pomyślała o niej. To trochę głupie wiem, ale babcia to babcia. Hehe..
J: Hehe..Znam to. Pamiętam jak babcia mi szukała chłopaka.
D: I jak jej się udało ?
J: To była masakra. Znaleźć go jej się udało, ale po roku czasu mnie zdradził.
D: O to przykre.
J: Ja już zapomniałam. Teraz mam na sercu innego.
D: Przepraszam, że pytam. Kto to ?
J: Znasz ten brytyjsko-irlandzki zespół One Direction ?
D: Kojarzę.
J: To w te wakacje, ich poznałam i to głupie, ale jeden z nich wyznał mi miłość. A dwóch innych moim przyjaciółką, które właśnie są z nimi w Londynie.
D: A to ty jesteś tą dziewczyną z okładki, wiedziałem, że cię skądś kojarzę. To masz życie jak w bajce, ale nie rozumiem czemu ty z nimi nie jesteś.
J: Bo widzisz mój książę nie zaprosił mnie do nich.
D: Oh to przykre. Takie są gwiazdy, dlatego ja stawiam na mądre szatynki.
J: Hihi..- czułam jak się rumienie. Przez chwilę myślałam, że mnie ma na myśli, ale to niemożliwe, taki boski facet i ja.
D: Okey nie przeszkadzam ci, pewnie chcesz dokończyć rozdział.
J: Szczerze to nie lubię kończyć w połowie. Ale nie obrazisz się ?
D: Może uda mi się nawiązać kontakt ze smokiem..hehe. - miał na myśli kobietę obok, która chrapała jak smok.
[ Ola i David w samolocie ;) ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
18
J: Dziewczyny ! Już jestem !
N: No wreszcie.
J: A gdzie Madzia ?
N: Wyszła gdzieś z Harrym.
J: Aha. Okey. A Zayn już poszedł ?
N: Co ?
J: Wiem, że był.
N: No okey, był. Poszedł jakąś godzinę temu.
J: Aha. A ty siedzisz sama ?
N: No jak widać.
J: Przepraszam. Nie mogłam wcześniej.
N: Nie no spk. Cieszę się, że udała wam się randka.
J: No. Niall jest romantykiem. Rozłożył piknik pośród skał na plaży, a dookoła poukładał świece. Gdy przyszliśmy wszystkie się świeciły. To było cudne.
N: O jak romantycznie. My z Zaynem oglądaliśmy film. A potem zasnęliśmy na kanapie. Natomiast Madzia z Harrym cały czas spędzili w sypialni. Nie wiem co oni tam robili. Hahaha..
J: No nie znasz jej ? Hahaha..
N: No tak.
J: Dziewczyny ! Już jestem !
N: No wreszcie.
J: A gdzie Madzia ?
N: Wyszła gdzieś z Harrym.
J: Aha. Okey. A Zayn już poszedł ?
N: Co ?
J: Wiem, że był.
N: No okey, był. Poszedł jakąś godzinę temu.
J: Aha. A ty siedzisz sama ?
N: No jak widać.
J: Przepraszam. Nie mogłam wcześniej.
N: Nie no spk. Cieszę się, że udała wam się randka.
J: No. Niall jest romantykiem. Rozłożył piknik pośród skał na plaży, a dookoła poukładał świece. Gdy przyszliśmy wszystkie się świeciły. To było cudne.
N: O jak romantycznie. My z Zaynem oglądaliśmy film. A potem zasnęliśmy na kanapie. Natomiast Madzia z Harrym cały czas spędzili w sypialni. Nie wiem co oni tam robili. Hahaha..
J: No nie znasz jej ? Hahaha..
N: No tak.
J:
Ostatnio zaczęłam myśleć co będzie dalej ?
N: Jak to dalej ?
J: No wiesz. Za parę dni wracamy do Polski. I co będzie z nami ? Ze mną i Niallem, Madzią i Harrym i tobą oraz Zaynem.
N: No..
J: Co masz taką minę ?
N: No, bo jaa...
J: Bo ty ?
N: Jak to dalej ?
J: No wiesz. Za parę dni wracamy do Polski. I co będzie z nami ? Ze mną i Niallem, Madzią i Harrym i tobą oraz Zaynem.
N: No..
J: Co masz taką minę ?
N: No, bo jaa...
J: Bo ty ?
N:
No bo gadałam o tym z Zaynem. I obydwoje stwierdziliśmy, że nie
chcemy się rozstawać. A on zaproponował mi żebym pojechała z nim
do Londynu i zamieszkała z nim. Tam skończę szkołę i znajdę
pracę. Oczywiście będę przyjeżdżać do Polski.
J: Oh. To super. Ale poradzisz sobie w tamtejszej szkole ?
N: Dam radę.
J: To trzymam kciuki.
N: Dzięki. Przepraszam, wiem że ci przykro, bo zostawiam was same. Ale chce spróbować, czuję że nam się uda.
J: Nami się nie przejmuj, damy radę.
J: Oh. To super. Ale poradzisz sobie w tamtejszej szkole ?
N: Dam radę.
J: To trzymam kciuki.
N: Dzięki. Przepraszam, wiem że ci przykro, bo zostawiam was same. Ale chce spróbować, czuję że nam się uda.
J: Nami się nie przejmuj, damy radę.
Przytuliłyśmy
się.
N: Ale pewnie Niall też cię nie zostawi.
J: Właśnie nie jestem tego taka pewna. A Harry i Magda, na pewno też już mają plany. Ja z Niallem nawet nie rozmawiałam o tym, a do wyjazdu zostały 3 dni.
N: Zobaczysz, jeszcze się wszystko ułoży.
N: Ale pewnie Niall też cię nie zostawi.
J: Właśnie nie jestem tego taka pewna. A Harry i Magda, na pewno też już mają plany. Ja z Niallem nawet nie rozmawiałam o tym, a do wyjazdu zostały 3 dni.
N: Zobaczysz, jeszcze się wszystko ułoży.
Do domu weszła podniecona Madzia.
M: Hej. Nie uwierzycie mi.
J i N: Co ? Gadaj !
M: Jadę z Harrym do Londynu !
N: Wow. To super. Bo wiesz, ja z Zaynem też.
M: Na serio ? To super.
Zaczęły skakać uradowane po pokoju. Natomiast ja, usiadłam na kanapie. Teraz zostało mi marzyć żeby Niall miał taki pomysł jak chłopaki. Inaczej sama wracam do Polski, do pustego domu.
M: Ola. Co z tobą ? Nie cieszysz się ?
J: Jasne, że się cieszę. Trzymam kciuki żeby wam się udało.
M: Kurde. Nie wierzę. Lecę do Londynu. Juhuu. Idę się pakować.
J: Jak to ? To kiedy ty lecisz ?
M: Jutro o 12.
J: Już jutro ?
M: No tak. Przecież Natalia też i chłopaki.
J: Aha. To idźcie się pakować.
Poleciały na górę. No to to koniec. Zostało parę godzin. Niall na pewno już nie przyjdzie. Nie zaproponuje mi wyjazdu. O właśnie mieli przyjść na seans filmowy, a nie chce mi się dzonić, pewnie i tak się pakują. Ciekawe czy w ogóle się ze mną pożegna ? I nie dość, że wracam do pustego domu w Polsce, to zostaję 2 dni sama w Hiszpanii. Super !
N: Ola ! Nad czym myślisz ?
J: A nad niczym.
N: Nie bój się, na pewno zaproponuje.
J: Wątpię.
N: A jak nie to zostanę z tobą.
J: Nie. Co to to nie. Nie zepsuję ci marzeń.
N: Oj tam oj tam. Jak kocha to zaczeka.
J: Lecisz do Londynu ! Koniec kropka !
N: Hehe...Ale będzie ci przykro.
J: Przeżyję. Idź dokończ się pakować, bo masz mało czasu.
N: Okey.
Pobiegła z powrotem na górę. Usłyszałam dzwonek do drzwi., poszłam otworzyć, był to Niall.
Ni: Cześć.
J: Cześć.
Ni: Mogę wejść ?
J: Tak, oczywiście.
Ni: Musimy porozmawiać.
J: Tak, o czym ?
Ni: Pewnie już wiesz, że jutro wracam do Londynu.
J: Tak wiem.
Ni: I dziewczyny lecą z nami.
J: Owszem.
Ni: Przykro mi to mówić, ale ja nie mogę cię zabrać ze sobą. Mam bardzo małe mieszkanie...
J: Nie tłumacz się, rozumiem. Czyli widzimy się ostatni raz ?
Ni: To znaczy, może nie.
J: Czyli tak. No to żegnaj Niall.
Ni: Żegnaj Olu.
Przybliżył się, aby mnie pocałować, lecz ja nie chciałam, uciekłam. Otworzyłam mu drzwi, pokazując, aby wyszedł. Odjechał. Cała we łzach usiadłam na kanapie.
N: Kto to był ?
J: Niall.
N: Czemu płaczesz ?
J: A jak myślisz ?
N: Rozumiem, że to nie łzy szczęścia. Tak mi przykro.
J: Nic się nie stało. Po prostu tak jak mówiłam, wakacyjna przygoda. Przyzwyczaiłam się.
N: Nie płacz. Widocznie nie wszystko złoto, co się świeci.
J: Dziękuje ci, że mnie pocieszasz, ale nie potrzebnie.
N: Czemu ?
J; Jutro zapomnę. Wrócę do Polski i znajdę sobie kogoś na moim poziomie. Jeśli istnieje ktoś taki.
N:
Nie przesadzaj.
J: No tak dużo jest takich głąbów.
N: Nie prawda. Ty jesteś śliczna i mądra.
J: Haha..na pewno.
N: Jesteś !
J: Mogę zostać sama ?
N: Oczywiście. Idę dokończyć się pakować.
Wreszcie wiedziałam na czym stoję. Tylko po co on mi powtarzał, że mnie tak kocha ? Mówiłam mu, żeby mnie zostawił, bo to tylko dla niego przygoda, ale on twardo zaprzeczał. I po co ? Jak to była prawda. A ja go pokochałam. Myślałam, że będziemy szczęśliwi, po ostatnim razie tak bardzo w to wierzyłam, a tu koniec.
J: No tak dużo jest takich głąbów.
N: Nie prawda. Ty jesteś śliczna i mądra.
J: Haha..na pewno.
N: Jesteś !
J: Mogę zostać sama ?
N: Oczywiście. Idę dokończyć się pakować.
Wreszcie wiedziałam na czym stoję. Tylko po co on mi powtarzał, że mnie tak kocha ? Mówiłam mu, żeby mnie zostawił, bo to tylko dla niego przygoda, ale on twardo zaprzeczał. I po co ? Jak to była prawda. A ja go pokochałam. Myślałam, że będziemy szczęśliwi, po ostatnim razie tak bardzo w to wierzyłam, a tu koniec.
[ Ola na kanapie po wizycie Niall'a ;< ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
17
Obudziłam
się. Niall jeszcze słodko spał. Wstałam i poszłam do kuchni. Na
kanapie spał Liam. Gdy wracałam na górę obudził się.
Li: O cześć Ola.
J: Cześć. Przepraszam, że cię obudziłam. Czemu nie śpisz u siebie ?
Li: E nie przepraszaj. A śpię tu, bo jakoś tak wyszło.
J: Aha. Myślałam, że zostaniesz z Dan.
Li: Też tak myślałem..
J: Co się stało ?
Li: A trochę się pokłóciliśmy.
J: Oh przykro mi. Może mogę jakoś pomóc ?
Li: Nie raczej nie. Po prostu muszę coś wymyślić i przeprosić.
J: Aha okey. Ja wracam na górę.
Li: Okey, jasne.
Wróciłąm po cichu na górę. Nie chciałam obudzić jeszcze Nialla, a może reszta zespołu też wróciła. Nie Harry na pewno został z Magdą, ale kto wie. Weszłam do pokoju. Nie udało się, Niall już nie spał.
Ni: No jesteś. Przestraszyłem się. Myślałem, że już uciekłaś.
J: Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.
Usiadłam obok niego na łóżku. Nagle on pociągnął mnie do tyłu. Leżałam teraz obok niego.
Ni: Tak o wiele lepiej.
Uśmiechnął się, po czym namiętnie mnie pocałował.
J: No dobra koniec tego leżenia, pewnie jesteś głodny.
Ni: Jestem głodny ciebie.
J: Hihi..musisz nacieszyć się kanapką.
Ni: Ale ona nie jest tak seksowna jak ty.
J: Hihihi...No cóż, musisz zaakceptować jej krągłości.
Ni: Haha..no cóż. Nie są tak podniecające, ale za to jak smakują.
Zeszliśmy do kuchni. Liama nie było, musiał pojechać tak jak planował przeprosić Dan. Trzymałam kciuki, żeby mu wybaczyła. Według mnie idealnie do siebie pasują. Otworzyłam lodówkę. Wzięłam do ręki masło i parę produktów.
Ni: O nie kochana. To ja w tym domu gotuję, ty jesteś gościem. - zabrał mi wszystkie rzeczy z rąk.
J: Ale ty przygotowałeś cały wczorajszy wieczór. Teraz moja kolej.
Ni: Nie.
Niall zabrał się do robienia śniadania, a mi kazał usiąść i czekać na gotowe. No cóż nie miałam dużo do gadania, usiadłam i czekałam. W końcu mój chłopak postawił przede mną kanapki, jak on je nazwał 'Kanapki a'la Niall'.
J: Przepyszne.
Ni: Bo w końcu robione przez specjaliste.
J: Hihi..Jaki masz jeszcze ukryte talenty ?
Ni: Oj dużo.
J: Oo..czyli tak grasz na gitarze, śpiewasz, świetnie gotujesz, jesteś romantykiem, i zapewne jesteś niezłym sportowcem..
Ni: No nie ukrywam..
J: A i tańczysz jak zawodowiec.
Ni: Hehe..jeszcze jedno zapomniałaś.
J: Hm..niech pomyśle.
Ni: No myśl, myśl ja idę po sól.
J: Okey.
Ni: I co wymyśliłaś ?
J: Jakoś nie mogę sobie przypomnieć. Może mnie olśnisz ?
Li: O cześć Ola.
J: Cześć. Przepraszam, że cię obudziłam. Czemu nie śpisz u siebie ?
Li: E nie przepraszaj. A śpię tu, bo jakoś tak wyszło.
J: Aha. Myślałam, że zostaniesz z Dan.
Li: Też tak myślałem..
J: Co się stało ?
Li: A trochę się pokłóciliśmy.
J: Oh przykro mi. Może mogę jakoś pomóc ?
Li: Nie raczej nie. Po prostu muszę coś wymyślić i przeprosić.
J: Aha okey. Ja wracam na górę.
Li: Okey, jasne.
Wróciłąm po cichu na górę. Nie chciałam obudzić jeszcze Nialla, a może reszta zespołu też wróciła. Nie Harry na pewno został z Magdą, ale kto wie. Weszłam do pokoju. Nie udało się, Niall już nie spał.
Ni: No jesteś. Przestraszyłem się. Myślałem, że już uciekłaś.
J: Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.
Usiadłam obok niego na łóżku. Nagle on pociągnął mnie do tyłu. Leżałam teraz obok niego.
Ni: Tak o wiele lepiej.
Uśmiechnął się, po czym namiętnie mnie pocałował.
J: No dobra koniec tego leżenia, pewnie jesteś głodny.
Ni: Jestem głodny ciebie.
J: Hihi..musisz nacieszyć się kanapką.
Ni: Ale ona nie jest tak seksowna jak ty.
J: Hihihi...No cóż, musisz zaakceptować jej krągłości.
Ni: Haha..no cóż. Nie są tak podniecające, ale za to jak smakują.
Zeszliśmy do kuchni. Liama nie było, musiał pojechać tak jak planował przeprosić Dan. Trzymałam kciuki, żeby mu wybaczyła. Według mnie idealnie do siebie pasują. Otworzyłam lodówkę. Wzięłam do ręki masło i parę produktów.
Ni: O nie kochana. To ja w tym domu gotuję, ty jesteś gościem. - zabrał mi wszystkie rzeczy z rąk.
J: Ale ty przygotowałeś cały wczorajszy wieczór. Teraz moja kolej.
Ni: Nie.
Niall zabrał się do robienia śniadania, a mi kazał usiąść i czekać na gotowe. No cóż nie miałam dużo do gadania, usiadłam i czekałam. W końcu mój chłopak postawił przede mną kanapki, jak on je nazwał 'Kanapki a'la Niall'.
J: Przepyszne.
Ni: Bo w końcu robione przez specjaliste.
J: Hihi..Jaki masz jeszcze ukryte talenty ?
Ni: Oj dużo.
J: Oo..czyli tak grasz na gitarze, śpiewasz, świetnie gotujesz, jesteś romantykiem, i zapewne jesteś niezłym sportowcem..
Ni: No nie ukrywam..
J: A i tańczysz jak zawodowiec.
Ni: Hehe..jeszcze jedno zapomniałaś.
J: Hm..niech pomyśle.
Ni: No myśl, myśl ja idę po sól.
J: Okey.
Ni: I co wymyśliłaś ?
J: Jakoś nie mogę sobie przypomnieć. Może mnie olśnisz ?
Ni:
No cóż.
J: Czyli jesteś..hm...
Ni: Bogiem w łóżku. - uśmiechnął się łobuzersko.
J: Hahaha..a no tak. Właśnie to miałam na myśli.
Ni: To wszystkie moje talenty.
J: Hihi..po drodze się przekonamy.
Ni: A może teraz twoje ?
J: Nie jest ich za wiele.
Ni: Skromność..Pff..hehe.
J: Hihihih...
Ni: A więc tak. Na pewno jesteś świetną sportsmenką.
J: No powiedzmy.
Ni: No to strzelam dalej. Śpiewasz ?
J: Amatorsko.
Ni: Grasz na czymś ?
J: Nie.
Ni: Tańczysz ?
J: No kiedyś. Teraz to tylko dla zabawy.
Ni: Ale talent masz. - uśmiechnął się. - Widziałem w clubie.
J: No cóż nie ukryję.
Ni: I ty mówisz, że jest ich niewiele. Ja się zgubiłem w liczeniu.
J: Hahaha...Matematyka to nie twoja bajka prawda ?
Ni: Nie ukrywam. A jak u ciebie ?
J: Nie najgorzej.
Ni: No cóż. Przeciwieństwa się przyciągają. Przynajmniej nikt mnie nie oszuka przy takiej dziewczynie.
J: Hihi..Nie pozwolę na to.
Ni: Okey. To co robimy ?
J: Ja będę się zbierać do domu.
Ni: Ołł. Szkoda. - posmutniał.
J: To może wpadniecie z chłopakami do nas na seans filmowy ?
Ni: Z wielką chęcią. To o której ?
J: To ja ustalę z dziewczynami i wyślę ci SMS.
Wsiedliśmy do samochodu i Niall odwiózł mnie.
J: Czyli jesteś..hm...
Ni: Bogiem w łóżku. - uśmiechnął się łobuzersko.
J: Hahaha..a no tak. Właśnie to miałam na myśli.
Ni: To wszystkie moje talenty.
J: Hihi..po drodze się przekonamy.
Ni: A może teraz twoje ?
J: Nie jest ich za wiele.
Ni: Skromność..Pff..hehe.
J: Hihihih...
Ni: A więc tak. Na pewno jesteś świetną sportsmenką.
J: No powiedzmy.
Ni: No to strzelam dalej. Śpiewasz ?
J: Amatorsko.
Ni: Grasz na czymś ?
J: Nie.
Ni: Tańczysz ?
J: No kiedyś. Teraz to tylko dla zabawy.
Ni: Ale talent masz. - uśmiechnął się. - Widziałem w clubie.
J: No cóż nie ukryję.
Ni: I ty mówisz, że jest ich niewiele. Ja się zgubiłem w liczeniu.
J: Hahaha...Matematyka to nie twoja bajka prawda ?
Ni: Nie ukrywam. A jak u ciebie ?
J: Nie najgorzej.
Ni: No cóż. Przeciwieństwa się przyciągają. Przynajmniej nikt mnie nie oszuka przy takiej dziewczynie.
J: Hihi..Nie pozwolę na to.
Ni: Okey. To co robimy ?
J: Ja będę się zbierać do domu.
Ni: Ołł. Szkoda. - posmutniał.
J: To może wpadniecie z chłopakami do nas na seans filmowy ?
Ni: Z wielką chęcią. To o której ?
J: To ja ustalę z dziewczynami i wyślę ci SMS.
Wsiedliśmy do samochodu i Niall odwiózł mnie.
[ Mniam. Kanapki a'la Niall ;3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ 16
Siedzieliśmy
na kocu patrząc się na gwiazdy. Nagle na niebie zobaczyłam
spadającą gwiazdę.
J:
Niall ! Patrz szybko !
Ni: Gdzie ?
J: O tam patrz. Spadająca gwiazda.
Ni: Pomyśl życzenie.
Ni: Gdzie ?
J: O tam patrz. Spadająca gwiazda.
Ni: Pomyśl życzenie.
J:
Już pomyślałam – uśmiechnęłam się.
Ni: Jakie miałaś życzenie ?
J: Nie powiem.
Ni: No weź. - uśmiechnął się uroczo.
J: Ale wtedy się nie spełni.
Ni: A no tak. Ja pomyślałem, żeby ten wieczór się nigdy nie skończył. Żebyś na zawsze była moja. - delikatnie musnął moje usta. - Mam nadzieje, że się spełni.
J: Ja miałam podobne. - mrugnęłam.
Nic nie odpowiedział. Przybliżył się i mocno mnie przytulił.
J: Niall..
Ni: Jakie miałaś życzenie ?
J: Nie powiem.
Ni: No weź. - uśmiechnął się uroczo.
J: Ale wtedy się nie spełni.
Ni: A no tak. Ja pomyślałem, żeby ten wieczór się nigdy nie skończył. Żebyś na zawsze była moja. - delikatnie musnął moje usta. - Mam nadzieje, że się spełni.
J: Ja miałam podobne. - mrugnęłam.
Nic nie odpowiedział. Przybliżył się i mocno mnie przytulił.
J: Niall..
Ni:
Taak kotku ?
J:
Czemu to robisz ?
Ni: Ale co ?
J: Jesteś tu. Starasz się. W jaki sposób ma ci to pomóc w karierze ?
Ni: Ale o czym ty mówisz ?
J: No po co mi to wszystko mówisz ? Jak bardzo mnie kochasz itp. Przecież ja jestem nikim..nie pomogę ci w zdobyciu Hollywood.
Nie wiem co mnie napadło. Nagle poczułam, że to nie jest prawdziwe. Bałam się znowu zawieść. Rozpłakałam się.
Ni: Nie płacz. Przecież ja cię naprawdę kocham. Ja sam nie wiem czemu. Po prostu czuję, że jesteś tą jedyną. Nawet jeśli bym chciał, nie mogę o tobie zapomnieć. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Rozumiesz ? - widział, że ja nadal płacze. Zaczął śpiewać. - Kocham cię do szaleństwa i choćbym chciał to nie mogę przestać...
Miał taki piękny głos. Tak mi było wstyd za to co powiedziałam. On cały czas się dla mnie stara, a ja robię takie cyrki. Ale to przecież nie moja wina, że boję się znowu cierpieć. Po policzkach leciały mi łzy. Wtuliłam się w jego ramiona. Jego dźwięczny śpiew ucichł.
Ni: Ola. Proszę zaufaj mi. Nie skrzywdzę cię. Obie...
J: Nie ! Tylko nie obiecuj, bo kiedyś możesz jej nie dotrzymać.
Ni: Ale proszę zrozum, że cię kocham.
J: Dobrze. Wiem o tym. Przepraszam, ale ja...ja boję się, że kiedyś to się skończy i cię stracę.
Ni: Obiecuję, że postaram się, aby to nigdy nie nastąpiło.
Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Usłyszałam jak głośno bije jego serce. Zobaczył, że wsłuchuję się w jego rytm.
Ni: Ono bije dla ciebie.
Pochylił się do moich ust. Poczułam ciepło jego warg na moich. Teraz rozumiem jak bardzo mu na mnie zależy. Postanowiłam, że będę się pilnować, aby znowu tak nie wybuchnąć. Kocham go całym sercem i chyba on mnie też.
J: Która godzina ? Chłodno już.
Ni: 23. Chłodno ? Może cię ogrzeje ? - uśmiechnął się łobuzersko.
J: Chętnie skorzystam.
Posadził mnie na swoich kolanach i mocno przytulił. Od razu zrobiło mi się cieplej.
Ni: I jak ?
J: Od razu lepiej, ale nie przestawaj.
Zamknęłam oczy. Siedzieliśmy tak patrząc w niebo i rozmawiając. Zanim się obejrzeliśmy było już po północy.
J: Już trochę późno. Chyba muszę wracać.
Ni: Ale ja zaplanowałem dla nas całą noc. - zrobił maślane oczka.
J: Ale dziewczyny.
Ni: Nimi bym się nie przejmował. Harry i Zayn pojechali do nich. Liam z Danielle, a Louis z El. Mamy cały dom dla siebie. Tak, miałem coś z tym wspólnego. A więc skusisz się ?
J: Jak mogłabym odmówić ?
Ni: Mam nadzieję, że nie potrafisz.
J: Boję się, że masz rację.
Ni: A więc zapraszam do samochodu.
J: Jedziemy do domu ? A ja myślałam, że mamy zjeść to co przygotowałeś.
Ni: E tam..nie zmarnuję się.
J: Nie wierzę, że słyszę to z twoich ust.
Ni: Widzisz. Dzisiaj zaczniemy od deseru.
Ni: Ale co ?
J: Jesteś tu. Starasz się. W jaki sposób ma ci to pomóc w karierze ?
Ni: Ale o czym ty mówisz ?
J: No po co mi to wszystko mówisz ? Jak bardzo mnie kochasz itp. Przecież ja jestem nikim..nie pomogę ci w zdobyciu Hollywood.
Nie wiem co mnie napadło. Nagle poczułam, że to nie jest prawdziwe. Bałam się znowu zawieść. Rozpłakałam się.
Ni: Nie płacz. Przecież ja cię naprawdę kocham. Ja sam nie wiem czemu. Po prostu czuję, że jesteś tą jedyną. Nawet jeśli bym chciał, nie mogę o tobie zapomnieć. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Rozumiesz ? - widział, że ja nadal płacze. Zaczął śpiewać. - Kocham cię do szaleństwa i choćbym chciał to nie mogę przestać...
Miał taki piękny głos. Tak mi było wstyd za to co powiedziałam. On cały czas się dla mnie stara, a ja robię takie cyrki. Ale to przecież nie moja wina, że boję się znowu cierpieć. Po policzkach leciały mi łzy. Wtuliłam się w jego ramiona. Jego dźwięczny śpiew ucichł.
Ni: Ola. Proszę zaufaj mi. Nie skrzywdzę cię. Obie...
J: Nie ! Tylko nie obiecuj, bo kiedyś możesz jej nie dotrzymać.
Ni: Ale proszę zrozum, że cię kocham.
J: Dobrze. Wiem o tym. Przepraszam, ale ja...ja boję się, że kiedyś to się skończy i cię stracę.
Ni: Obiecuję, że postaram się, aby to nigdy nie nastąpiło.
Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej. Usłyszałam jak głośno bije jego serce. Zobaczył, że wsłuchuję się w jego rytm.
Ni: Ono bije dla ciebie.
Pochylił się do moich ust. Poczułam ciepło jego warg na moich. Teraz rozumiem jak bardzo mu na mnie zależy. Postanowiłam, że będę się pilnować, aby znowu tak nie wybuchnąć. Kocham go całym sercem i chyba on mnie też.
J: Która godzina ? Chłodno już.
Ni: 23. Chłodno ? Może cię ogrzeje ? - uśmiechnął się łobuzersko.
J: Chętnie skorzystam.
Posadził mnie na swoich kolanach i mocno przytulił. Od razu zrobiło mi się cieplej.
Ni: I jak ?
J: Od razu lepiej, ale nie przestawaj.
Zamknęłam oczy. Siedzieliśmy tak patrząc w niebo i rozmawiając. Zanim się obejrzeliśmy było już po północy.
J: Już trochę późno. Chyba muszę wracać.
Ni: Ale ja zaplanowałem dla nas całą noc. - zrobił maślane oczka.
J: Ale dziewczyny.
Ni: Nimi bym się nie przejmował. Harry i Zayn pojechali do nich. Liam z Danielle, a Louis z El. Mamy cały dom dla siebie. Tak, miałem coś z tym wspólnego. A więc skusisz się ?
J: Jak mogłabym odmówić ?
Ni: Mam nadzieję, że nie potrafisz.
J: Boję się, że masz rację.
Ni: A więc zapraszam do samochodu.
J: Jedziemy do domu ? A ja myślałam, że mamy zjeść to co przygotowałeś.
Ni: E tam..nie zmarnuję się.
J: Nie wierzę, że słyszę to z twoich ust.
Ni: Widzisz. Dzisiaj zaczniemy od deseru.
Wziął
mnie na ręce i zaniósł do samochodu. Pojechaliśmy najkrótszą
drogą do domu chłopaków. Niall oczywiście nie pozwolił mi się
zmęczyć i sam zaniósł mnie do sypialni. A potem pozostał nam
ostatni punkt z listy Nialla. ' deser'. Wiecie co kryje się za tym
słowem...
[ Spadająca gwiazda :3 ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
15
J :Która godzina ?
M: 19.
J: To ja idę się szykować.
M: okey. Musisz wyglądać perfekcyjnie. - zaśmiała się.
Nie miałam teraz czasu żeby jej jakoś fajnie odpowiedzieć. Pobiegłam na górę. Wyjęłam cały strój. Ubrałam się. Cały komplet wyglądał tak . Teraz makijaż. Usta pomalowałam szminką w odcieniu pomarańczy. Oczy zrobiłam na złoto. Lekko przypudrowałam nos i policzki. Jeszcze tylko rzęsy i jestem gotowa. Zeszłam na dół. Byłam gotowa już o 19:40. Usiadłam jeszcze na chwilę z dziewczynami.
J :Która godzina ?
M: 19.
J: To ja idę się szykować.
M: okey. Musisz wyglądać perfekcyjnie. - zaśmiała się.
Nie miałam teraz czasu żeby jej jakoś fajnie odpowiedzieć. Pobiegłam na górę. Wyjęłam cały strój. Ubrałam się. Cały komplet wyglądał tak . Teraz makijaż. Usta pomalowałam szminką w odcieniu pomarańczy. Oczy zrobiłam na złoto. Lekko przypudrowałam nos i policzki. Jeszcze tylko rzęsy i jestem gotowa. Zeszłam na dół. Byłam gotowa już o 19:40. Usiadłam jeszcze na chwilę z dziewczynami.
N:
Wow. Wyglądasz bosko.
M:
Zajebiście się mówi.
Zaśmiałyśmy się. Uciszył nas dzwonek do drzwi.
J: okey to idę paa.
M i N: paa.
Otworzyłam drzwi.
Ni: Wow. Ślicznie wyglądasz.
J: Dzięki. To jedziemy ?
Ni: Tak, tak. - zaprosił mnie do auta.
Odjechaliśmy. Jechaliśmy teraz w stronę plaży. Samochód zatrzymał się na parkingu przy plaży. ' Po co do licha idziemy na plażę ? - myślałam.
Ni: No to chodźmy.
Zaśmiałyśmy się. Uciszył nas dzwonek do drzwi.
J: okey to idę paa.
M i N: paa.
Otworzyłam drzwi.
Ni: Wow. Ślicznie wyglądasz.
J: Dzięki. To jedziemy ?
Ni: Tak, tak. - zaprosił mnie do auta.
Odjechaliśmy. Jechaliśmy teraz w stronę plaży. Samochód zatrzymał się na parkingu przy plaży. ' Po co do licha idziemy na plażę ? - myślałam.
Ni: No to chodźmy.
Prowadził
mnie wzdłuż plaży.
J: Gdzie idziemy.
Ni: Zobaczysz. Jesteśmy już niedaleko.
Zobaczyłam rozłożony koc, a wokół niego świeciły świece. Niall prowadził mnie właśnie tam.
Ni: No to jesteśmy na miejscu.
J: Wow. Ale tu pięknie.
Ni: Dzięki Sam wybierałem to miejsce i sam je przystroiłem.
J :Kocham cię.
Ni: Ja ciebie też. - pocałował mnie w czoło. - Proszę usiądź.
Usiadłam na kocu, a chłopak obok mnie.
Ni: Pamiętasz miejsce, gdzie cię zaprowadziłem pierwszy raz ?
J: Tak.
Ni: A pamiętasz jako co mi ono służyło.
J: Jako twój zakątek, gdzie idziesz, kiedy chcesz pobyć sam. I żadna fanka cię tam nie znalazła.
Ni: No właśnie. Do tamtego czasu. Pamiętasz znalazły nas.
J: A tak.
Ni: No i teraz mam nową miejscówkę. To właśnie tu.
J: Ooo. Świetne miejsce.
Mieściło się to między skałami. Były z stamtąd piękne widoki.
Ni: Może chcesz coś pić, jeść.
J: Nie dziękuje.
Ni: Musisz coś zjeść. Przygotowałem to z myślą o tobie. Musisz coś przytyć. - przybliżył się do mnie i zaczął mnie gilgotać.
J: Nie..proszę..haha...przestań...haha..
Ni: Przestanę jak obiecasz, że coś zjesz.
J: Okey..hahah..Obie-haha-cuję.
Ni: Ale teraz na moich oczach.?
J:Ta-a-ak.
Ni: Okey. - Odsunął ręce. Wykorzystał to, że leże. Delikatnie chwycił moją twarz w dłonie, przybliżył się i złożył na ustach czuły pocałunek. - Przepraszam. - odsunął się.
J: Za co ? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
Ni: Sam kazałem ci coś zjeść. A teraz zamiast ci pozwolić spełnić obietnicę to ci przeszkadzam.
J: Hihi...Mi to bardzo odpowiada. - pociągnęłam go to pozycji wcześniejszej i zaczęłam całować.
Ni: A jedzenie się zmarnuje ?
J: Przy tobie nigdy.
Zaśmialiśmy się, po czym wróciliśmy do całowania. Jego ręce błądziły po moim ciele. Podobało mi się to. Przy nim zapominałam o problemach, o świecie, a czasem nawet o oddychaniu...
J: Gdzie idziemy.
Ni: Zobaczysz. Jesteśmy już niedaleko.
Zobaczyłam rozłożony koc, a wokół niego świeciły świece. Niall prowadził mnie właśnie tam.
Ni: No to jesteśmy na miejscu.
J: Wow. Ale tu pięknie.
Ni: Dzięki Sam wybierałem to miejsce i sam je przystroiłem.
J :Kocham cię.
Ni: Ja ciebie też. - pocałował mnie w czoło. - Proszę usiądź.
Usiadłam na kocu, a chłopak obok mnie.
Ni: Pamiętasz miejsce, gdzie cię zaprowadziłem pierwszy raz ?
J: Tak.
Ni: A pamiętasz jako co mi ono służyło.
J: Jako twój zakątek, gdzie idziesz, kiedy chcesz pobyć sam. I żadna fanka cię tam nie znalazła.
Ni: No właśnie. Do tamtego czasu. Pamiętasz znalazły nas.
J: A tak.
Ni: No i teraz mam nową miejscówkę. To właśnie tu.
J: Ooo. Świetne miejsce.
Mieściło się to między skałami. Były z stamtąd piękne widoki.
Ni: Może chcesz coś pić, jeść.
J: Nie dziękuje.
Ni: Musisz coś zjeść. Przygotowałem to z myślą o tobie. Musisz coś przytyć. - przybliżył się do mnie i zaczął mnie gilgotać.
J: Nie..proszę..haha...przestań...haha..
Ni: Przestanę jak obiecasz, że coś zjesz.
J: Okey..hahah..Obie-haha-cuję.
Ni: Ale teraz na moich oczach.?
J:Ta-a-ak.
Ni: Okey. - Odsunął ręce. Wykorzystał to, że leże. Delikatnie chwycił moją twarz w dłonie, przybliżył się i złożył na ustach czuły pocałunek. - Przepraszam. - odsunął się.
J: Za co ? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
Ni: Sam kazałem ci coś zjeść. A teraz zamiast ci pozwolić spełnić obietnicę to ci przeszkadzam.
J: Hihi...Mi to bardzo odpowiada. - pociągnęłam go to pozycji wcześniejszej i zaczęłam całować.
Ni: A jedzenie się zmarnuje ?
J: Przy tobie nigdy.
Zaśmialiśmy się, po czym wróciliśmy do całowania. Jego ręce błądziły po moim ciele. Podobało mi się to. Przy nim zapominałam o problemach, o świecie, a czasem nawet o oddychaniu...
[ Na plaży wśród świec *o* ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
14
J: Znowu przepraszam za nią. Ona tak zawsze. No cóż nigdy nie przewidzisz, co znowu wymyśliła. - Niall nie odpowiedział mi. Uciszył mnie czułym pocałunkiem w usta. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam na zegarek była już 16.
J: Wow, ale ten czas pędzi. Już 16.
Ni: Która ? 16 już ? - zerwał się szybko z kanapy.
J: Tak. Umówiłeś się z kimś ?
Ni: Nie..to znaczy tak. Chłopaki mieli na mnie czekać o 16 na plaży. Przepraszam muszę lecieć. A jeszcze jedno masz jakieś plany na wieczór ?
J: Nie.
Ni: To bądź gotowa na 20. Podjadę po ciebie. - krzyknął wsiadając do auta.
Odjechał. Zaskoczył mnie tym pośpiechem. Co było aż tak ważne. No cóż poszłam do kuchni. Podgrzałam obiad.
J: Dziewczyny chcecie obiad ? - zawołałam.
M: No jasne. Padam z głodu. - weszła do kuchni.
J: Mogłaś, przecież sobie wcześniej podgrzać.
M: Nie chciałam wam przeszkadzać.
J: A no tak. Byłaś zajęta podsłuchiwaniem nas.
N: Hihi..ja też poproszę. - do kuchni właśnie weszła Natalia.
J: Okey. Dzisiaj ostatni raz to ja gotuje. Jutro któraś z was się tym zajmie.
M: To może lepiej ja. - popatrzyła krzywym wzrokiem.
N: Czemu ?
M: Nie oszukujmy się. Chcemy przeżyć te wakacje do końca.
N: Ej..nie gotuje aż tak strasznie. - szturchnęła Madzię.
M: Haha..ale i tak ja się tym zajmę.
N: No dobra.
Usiadłyśmy do stołu. Zjadłyśmy.
J: No to Natalia jak tak bardzo chcesz pomóc w kuchni to pozbieraj naczynia ze stołu.
M: O właśnie.
Wyszłyśmy razem z Madzią z kuchni.
N: Ej no dziewczyny. To nie sprawiedliwe.
J: przepraszam, ale lekko mi się spieszy. - pobiegłam na górę. Chciałam wyglądać perfekcyjnie wieczorem, więc wybieraniem stroju i makijażu zajęłam się już teraz.
N: No okey. Ty jesteś usprawiedliwiona, ale Madzia ?
M: Ja jutro będę gotować.
N: Wrrr.. - zaczęła zbierać ze stołu.
J: No dobra co my tu mamy. - mówiłam do siebie, otwierając szafę. Przykładałam do siebie wszystkie sukienki po kolei, szukając tej idealnej.
J: Nie ta za czerwona. Ta za ciemna. Do tej nie mam butów. O zobaczmy tą. - wzięłam do ręki sukienkę, którą dostałam od babci na urodziny. Jeszcze nigdy nie miałam jej na sobie. Stwierdziłam, że będzie ona na specjalną okazję. I oto się taka nadarzyła. Pierwsza randka z Niallem. - pasuje idealnie. Teraz dodatki.
Usiadłam na krześle obok biurka. Wzięłam do ręki szkatułkę. Szukałam biżuterii pasującej do stroju.
J: Wiem. Założę tą bransoletkę. - trzymałam w ręku skórzaną bransoletkę. - O te okularki będą idealnie wyglądały. - na biurku zobaczyłam okrągłe szkła.
J: No to tylko buty. - na buty się nie mogłam zdecydować. Postawiłam przed sobą dwie pary. Koturny i cienkie botki. Długo zajęło mi zdecydowanie się na jedne z nich. W końcu wybrałam botki. Już miałam wyjść pokoju, kiedy z niedomkniętej szafy wyleciała kamizelka. Schyliłam się po nią. Do głowy wpadł mi świetny pomysł.
J: O. w nocy może być chłodno. Założę tą kamizelkę. - powiesiłam ją obok sukienki, po czym zeszłam na dół do dziewczyn. Była już 17:30.
M: Długo ci zajęło wybieranie stroju.
J: Chcę wyglądać perfekcyjnie.
N: Jak zawsze.
Zaśmiałyśmy się. Siadłam obok na kanapie.
J: Co oglądacie.
N: Nie wiem. Osobiście nie skupiam się na telewizji.
M: Myśli o wczorajszej nocy. Haha.- zaśmiałam się z Madzią.
J: Okey. A ty Madzia wiesz co oglądasz czy też jesteś nieobecna.
M: Jakiś serial. Nawet fajny.
J: Aha. Pozwolisz, że dołączę się do ciebie.
M: Jasne.
Zajęłyśmy się telewizją. Natomiast Natalia..no cóż ona żyje teraz w swoim świecie.
J: Znowu przepraszam za nią. Ona tak zawsze. No cóż nigdy nie przewidzisz, co znowu wymyśliła. - Niall nie odpowiedział mi. Uciszył mnie czułym pocałunkiem w usta. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie. Spojrzałam na zegarek była już 16.
J: Wow, ale ten czas pędzi. Już 16.
Ni: Która ? 16 już ? - zerwał się szybko z kanapy.
J: Tak. Umówiłeś się z kimś ?
Ni: Nie..to znaczy tak. Chłopaki mieli na mnie czekać o 16 na plaży. Przepraszam muszę lecieć. A jeszcze jedno masz jakieś plany na wieczór ?
J: Nie.
Ni: To bądź gotowa na 20. Podjadę po ciebie. - krzyknął wsiadając do auta.
Odjechał. Zaskoczył mnie tym pośpiechem. Co było aż tak ważne. No cóż poszłam do kuchni. Podgrzałam obiad.
J: Dziewczyny chcecie obiad ? - zawołałam.
M: No jasne. Padam z głodu. - weszła do kuchni.
J: Mogłaś, przecież sobie wcześniej podgrzać.
M: Nie chciałam wam przeszkadzać.
J: A no tak. Byłaś zajęta podsłuchiwaniem nas.
N: Hihi..ja też poproszę. - do kuchni właśnie weszła Natalia.
J: Okey. Dzisiaj ostatni raz to ja gotuje. Jutro któraś z was się tym zajmie.
M: To może lepiej ja. - popatrzyła krzywym wzrokiem.
N: Czemu ?
M: Nie oszukujmy się. Chcemy przeżyć te wakacje do końca.
N: Ej..nie gotuje aż tak strasznie. - szturchnęła Madzię.
M: Haha..ale i tak ja się tym zajmę.
N: No dobra.
Usiadłyśmy do stołu. Zjadłyśmy.
J: No to Natalia jak tak bardzo chcesz pomóc w kuchni to pozbieraj naczynia ze stołu.
M: O właśnie.
Wyszłyśmy razem z Madzią z kuchni.
N: Ej no dziewczyny. To nie sprawiedliwe.
J: przepraszam, ale lekko mi się spieszy. - pobiegłam na górę. Chciałam wyglądać perfekcyjnie wieczorem, więc wybieraniem stroju i makijażu zajęłam się już teraz.
N: No okey. Ty jesteś usprawiedliwiona, ale Madzia ?
M: Ja jutro będę gotować.
N: Wrrr.. - zaczęła zbierać ze stołu.
J: No dobra co my tu mamy. - mówiłam do siebie, otwierając szafę. Przykładałam do siebie wszystkie sukienki po kolei, szukając tej idealnej.
J: Nie ta za czerwona. Ta za ciemna. Do tej nie mam butów. O zobaczmy tą. - wzięłam do ręki sukienkę, którą dostałam od babci na urodziny. Jeszcze nigdy nie miałam jej na sobie. Stwierdziłam, że będzie ona na specjalną okazję. I oto się taka nadarzyła. Pierwsza randka z Niallem. - pasuje idealnie. Teraz dodatki.
Usiadłam na krześle obok biurka. Wzięłam do ręki szkatułkę. Szukałam biżuterii pasującej do stroju.
J: Wiem. Założę tą bransoletkę. - trzymałam w ręku skórzaną bransoletkę. - O te okularki będą idealnie wyglądały. - na biurku zobaczyłam okrągłe szkła.
J: No to tylko buty. - na buty się nie mogłam zdecydować. Postawiłam przed sobą dwie pary. Koturny i cienkie botki. Długo zajęło mi zdecydowanie się na jedne z nich. W końcu wybrałam botki. Już miałam wyjść pokoju, kiedy z niedomkniętej szafy wyleciała kamizelka. Schyliłam się po nią. Do głowy wpadł mi świetny pomysł.
J: O. w nocy może być chłodno. Założę tą kamizelkę. - powiesiłam ją obok sukienki, po czym zeszłam na dół do dziewczyn. Była już 17:30.
M: Długo ci zajęło wybieranie stroju.
J: Chcę wyglądać perfekcyjnie.
N: Jak zawsze.
Zaśmiałyśmy się. Siadłam obok na kanapie.
J: Co oglądacie.
N: Nie wiem. Osobiście nie skupiam się na telewizji.
M: Myśli o wczorajszej nocy. Haha.- zaśmiałam się z Madzią.
J: Okey. A ty Madzia wiesz co oglądasz czy też jesteś nieobecna.
M: Jakiś serial. Nawet fajny.
J: Aha. Pozwolisz, że dołączę się do ciebie.
M: Jasne.
Zajęłyśmy się telewizją. Natomiast Natalia..no cóż ona żyje teraz w swoim świecie.
[Mina Natalii, gdy ma pozmywać..xD Tylko oczywiście w wydaniu damskim ^^ ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
13
M: Jezu co tu się stało ? Czemu siedzicie na podłodze ?
N: Matko Ola . Nie mów, że to zrobiłaś. - Natalia właśnie zobaczyła plamę krwi.
Ni: Na szczęście wróciłem w porę.
N: Ale czemu ?
Ni: Może usiądziemy na spokojnie przy stole i wam wszystko opowiem. Ola powinna odpocząć.
Zaprowadził mnie na górę do sypialni.
J: Boję się.
Ni: Czego ?
J: Że jak się obudzę to ciebie nie będzie.
Ni: Nigdzie się nie wybieram. Śpij.
J: Możesz siedzieć tu dopóki nie zasnę ?
Ni: Oczywiście. Jeśli tylko ma ci to pomóc.
Po 10 minutach zasnęłam, gdy się obudziłam Nialla nie było w pokoju.
J: Niall.
Ni: Jestem. - właśnie wchodził do sypialni.
J: To dobrze.
Podszedł i usiadł obok. Pochylił się i namiętnie mnie pocałował.
J: Mówiłam ci, że cię kocham.
Ni: Tysiące razy, ale chętnie usłyszę to jeszcze raz.
J: Kocham cię.
Ni: Ja ciebie też.
Niall pomógł mi wstać. Ubrałam się w dżinsowe rurki i luźny T-shirt. Zeszliśmy na dół. Dziewczyny oglądały telewizję.
N: O Ola obudziłaś się. Niall nam wszystko opowiedział. Ola czemu to chciałaś zrobić ? Przecież masz nas.
J: Przepraszam. - podeszłam do zmartwionych dziewczyn i przytuliłam je.
M: No już dobrze. Tylko przyrzeknij, że nigdy więcej nie sięgniesz po żyletkę.
J: Obiecuję.
N: No to jestem spokojniejsza.
Wszyscy usiedliśmy na kanapie. W telewizji leciał jakiś serial.
Ni: Dobra ja będę się zbierać. Chłopaki pewnie czekają.
J: A no tak. A wpadniesz potem ?
Ni: oczywiście.
Pożegnaliśmy się. Niall wyszedł . Przyjechał tu samochodem, więc nie miał problemu z powrotem. Wróciłam do oglądania TV z dziewczynami. Skończył się serial, a zaczęły wiadomości. Leciał właśnie informacja o dziewczynce, która nie umiała poradzić sobie z problemem. Postanowiła załatwić to żyletką. Nie miała takiego szczęścia jak ja. Nikt jej nie zatrzymał, zmarła na miejscu. Nie mogłam tego oglądać.
M: Jezu co tu się stało ? Czemu siedzicie na podłodze ?
N: Matko Ola . Nie mów, że to zrobiłaś. - Natalia właśnie zobaczyła plamę krwi.
Ni: Na szczęście wróciłem w porę.
N: Ale czemu ?
Ni: Może usiądziemy na spokojnie przy stole i wam wszystko opowiem. Ola powinna odpocząć.
Zaprowadził mnie na górę do sypialni.
J: Boję się.
Ni: Czego ?
J: Że jak się obudzę to ciebie nie będzie.
Ni: Nigdzie się nie wybieram. Śpij.
J: Możesz siedzieć tu dopóki nie zasnę ?
Ni: Oczywiście. Jeśli tylko ma ci to pomóc.
Po 10 minutach zasnęłam, gdy się obudziłam Nialla nie było w pokoju.
J: Niall.
Ni: Jestem. - właśnie wchodził do sypialni.
J: To dobrze.
Podszedł i usiadł obok. Pochylił się i namiętnie mnie pocałował.
J: Mówiłam ci, że cię kocham.
Ni: Tysiące razy, ale chętnie usłyszę to jeszcze raz.
J: Kocham cię.
Ni: Ja ciebie też.
Niall pomógł mi wstać. Ubrałam się w dżinsowe rurki i luźny T-shirt. Zeszliśmy na dół. Dziewczyny oglądały telewizję.
N: O Ola obudziłaś się. Niall nam wszystko opowiedział. Ola czemu to chciałaś zrobić ? Przecież masz nas.
J: Przepraszam. - podeszłam do zmartwionych dziewczyn i przytuliłam je.
M: No już dobrze. Tylko przyrzeknij, że nigdy więcej nie sięgniesz po żyletkę.
J: Obiecuję.
N: No to jestem spokojniejsza.
Wszyscy usiedliśmy na kanapie. W telewizji leciał jakiś serial.
Ni: Dobra ja będę się zbierać. Chłopaki pewnie czekają.
J: A no tak. A wpadniesz potem ?
Ni: oczywiście.
Pożegnaliśmy się. Niall wyszedł . Przyjechał tu samochodem, więc nie miał problemu z powrotem. Wróciłam do oglądania TV z dziewczynami. Skończył się serial, a zaczęły wiadomości. Leciał właśnie informacja o dziewczynce, która nie umiała poradzić sobie z problemem. Postanowiła załatwić to żyletką. Nie miała takiego szczęścia jak ja. Nikt jej nie zatrzymał, zmarła na miejscu. Nie mogłam tego oglądać.
J:
Madzia proszę przełącz na inny program.
M: Oh przepraszam. Już przełączam.
Na innym kanale leciały 'Najśmieszniejsze zwierzęta świata'. Uwielbiałyście to oglądać jeszcze jak miałyście po 10 lat. Z radością oglądałyście to jak za dawnych czasów...
M: Ej..Przypomniałam sobie.
J: Co ? Lekko mnie wystraszyłaś.
M: Bo przecież wiemy już jak ci poszło z Niallem. Ale nadal nie wiem co było z Natalią i Zaynem – popatrzyła na nią, a ja się uśmiechnęłam. Też byłam tego ciekawa.
N: No nie patrzcie tak na mnie ! I tak wam nie powiem.
M: No weź. Nie bądź taka. - Madzia uśmiechnęła się łobuzersko w moją stronę. Wiedziałam o co jej chodzi. Uśmiechała się tak jak planowała coś za czyimiś plecami. W tej chwili planowała coś na Natalię. Kiedy podeszła do niej bliżej z wystawionymi rękami wiedziałam o co chodzi. Podeszłam do nich. W jednej chwili zaczęłyśmy gilgotać Natalię. To miał być sposób na to żeby nam wszystko wyśpiewała.
N: No już..hahah...dobra...hahah..konie-e-e-c...hahah...Opowiem wam wszystko..hahah...tylko proszę..hahaha..przestańcie.
M: No dobra. To opowiadaj. - usiadłyśmy tak jak wcześniej.
N: No to tak. Jak wy poszliście – zwróciła się do mnie – zatańczyliśmy jeszcze jednego wolnego. Potem byłam już zmęczona, więc wróciliśmy do stołu. Po paru drinkach postanowiłam wrócić do domu, lecz było to nie wykonalne. Od razu jak wstałam, zachwiałam się i upadłam. Na szczęście złapał mnie Zayn. Potem wyszliśmy z clubu i poszliśmy do ich domu. Zaprowadził mnie do sypialni i ułożył na łóżku. Posłusznie się położyłam, lecz pociągnęłam go za sobą. Wiecie co miałam wtedy na myśli. - zaśmiałyśmy się wszystkie. - Natomiast Zayn stwierdził, że jestem za bardzo pijana i zrobimy to jak naprawdę będę chciała. Miał oczywiście na myśli jak będę trzeźwa.
J: Ale przynajmniej masz pewność, że to gentlemen.
M: Oh przepraszam. Już przełączam.
Na innym kanale leciały 'Najśmieszniejsze zwierzęta świata'. Uwielbiałyście to oglądać jeszcze jak miałyście po 10 lat. Z radością oglądałyście to jak za dawnych czasów...
M: Ej..Przypomniałam sobie.
J: Co ? Lekko mnie wystraszyłaś.
M: Bo przecież wiemy już jak ci poszło z Niallem. Ale nadal nie wiem co było z Natalią i Zaynem – popatrzyła na nią, a ja się uśmiechnęłam. Też byłam tego ciekawa.
N: No nie patrzcie tak na mnie ! I tak wam nie powiem.
M: No weź. Nie bądź taka. - Madzia uśmiechnęła się łobuzersko w moją stronę. Wiedziałam o co jej chodzi. Uśmiechała się tak jak planowała coś za czyimiś plecami. W tej chwili planowała coś na Natalię. Kiedy podeszła do niej bliżej z wystawionymi rękami wiedziałam o co chodzi. Podeszłam do nich. W jednej chwili zaczęłyśmy gilgotać Natalię. To miał być sposób na to żeby nam wszystko wyśpiewała.
N: No już..hahah...dobra...hahah..konie-e-e-c...hahah...Opowiem wam wszystko..hahah...tylko proszę..hahaha..przestańcie.
M: No dobra. To opowiadaj. - usiadłyśmy tak jak wcześniej.
N: No to tak. Jak wy poszliście – zwróciła się do mnie – zatańczyliśmy jeszcze jednego wolnego. Potem byłam już zmęczona, więc wróciliśmy do stołu. Po paru drinkach postanowiłam wrócić do domu, lecz było to nie wykonalne. Od razu jak wstałam, zachwiałam się i upadłam. Na szczęście złapał mnie Zayn. Potem wyszliśmy z clubu i poszliśmy do ich domu. Zaprowadził mnie do sypialni i ułożył na łóżku. Posłusznie się położyłam, lecz pociągnęłam go za sobą. Wiecie co miałam wtedy na myśli. - zaśmiałyśmy się wszystkie. - Natomiast Zayn stwierdził, że jestem za bardzo pijana i zrobimy to jak naprawdę będę chciała. Miał oczywiście na myśli jak będę trzeźwa.
J: Ale przynajmniej masz pewność, że to gentlemen.
M:
Haahahah..
N: Z czego się śmiejesz ?
M: Czyli mój Harry nie jest gentlemanem. Hahah..
J: Aha rozumiem, że wy spędziliście długą i gorącą noc.
M: No przecież znasz mnie. - wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
J: Oj Madzia, Madzia. Ale jakie by to było życie bez ciebie. - zaśmiałyśmy się wszystkie.
Przerwał nam dzwonek.
J: Otworzę. Może to Niall. Miał dzisiaj jeszcze wpaść. - uśmiechnęłam się szeroko.
Powoli otworzyłam duże, dębowe drzwi. Za nimi tak jak sądziłam stał Niall. Trzymał w ręku bukiet czerwonych róż.
J: O Niall. Wejdź. - pocałował mnie w policzek.
M: Cześć Niall.
N: Z czego się śmiejesz ?
M: Czyli mój Harry nie jest gentlemanem. Hahah..
J: Aha rozumiem, że wy spędziliście długą i gorącą noc.
M: No przecież znasz mnie. - wyszczerzyła zęby w uśmiechu.
J: Oj Madzia, Madzia. Ale jakie by to było życie bez ciebie. - zaśmiałyśmy się wszystkie.
Przerwał nam dzwonek.
J: Otworzę. Może to Niall. Miał dzisiaj jeszcze wpaść. - uśmiechnęłam się szeroko.
Powoli otworzyłam duże, dębowe drzwi. Za nimi tak jak sądziłam stał Niall. Trzymał w ręku bukiet czerwonych róż.
J: O Niall. Wejdź. - pocałował mnie w policzek.
M: Cześć Niall.
Niall
przestraszony odsunął się ode mnie.
Ni: O cześć Madzia.
Ni: O cześć Madzia.
M;
Nie, nie przeszkadzajcie sobie gołąbeczki ja chciałam tylko się
przywitać. - uśmiechnęła się.
N: To może my pójdziemy na górę. - skarciła wzrokiem Magdę.
M: No okey. Choć pokaże ci zdjęcia z dysoteki.
Pobiegły na górę.
J: Przepraszam na nią.
Ni: Nie przepraszaj. Chciała się tylko przywitać. - uśmiechnął się, a mi zrobiło się gorąco.
J: Proszę wejdź głębiej. Siadaj na kanapie. Chcesz coś jeść, pić ?
Ni: Nie dziękuje.
J: Przyniosę wodę.
Ni: Nie Ola. Musimy porozmawiać. - przestraszyłam się na te słowa. - Nie bój się. Proszę usiądź koło mnie.
Usiadłam, lecz nie mogłam się uspokoić. Bałam się, że zaraz usłyszę muszę gdzieś wyjechać, czy nie możemy być razem. Delikatnie się do mnie przybliżył.
Ni: Ola znamy się już parę dni, ale odkąd cię znam wiem, że cię kocham. Jesteś całym moim światem, moim życiem. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym cię stracić. Jeszcze raz przepraszam za tą sytuację rano. To dla ciebie. - wręczył mi bukiet róż.
J: Oh..dziękuje. Nie musiałeś. Już dawno o tym zapomniałam, a zresztą to moja wina, to całe nieporozumienie.
Ni: Zapomnijmy o tym. Nie chcę się pokłócić o to, czyja była wina.
J: Okey. Poczekaj wstawię róże do wazonu. - poszłam do kuchni, nalałam wodę do wazonu i wstawiłam do niego bukiet. Położyłam na stole w salonie. Wróciłam do Nialla.
Ni: Mogłabyś jeszcze usiąść. Muszę jeszcze coś powiedzieć.
W tej chwili naprawdę myślałam, że powie mi coś w takim stylu. Czy róże miały być po to, aby złagodzić mój smutek, mój gniew ? Ale przecież powiedział, że mnie kocha. Powiedział ' Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.' - zacytowałam go w myślach. Z rozmyślań obudził mnie, ciepły dotyk jego dłoni. Złapał mnie za rękę.
Ni: Olu. Mówiłem ci to milion razy, ale za każdym razem, kiedy w to zwątpisz i kiedy będziesz tego potrzebowała powiem ci, że cię kocham. Wczoraj w barze przedstawiłem cię kelnerowi jako moją dziewczynę. Skłamałem, przecież cię nawet nie spytałem czy chcesz. - nie wiedziałam do czego zmierza. - W nocy siedząc przy tobie i wierząc w to kłamstwo kelnera. Czułem, że moje życie straciło sens. Karciłem się w duchu, że pokochałem dziewczynę, którą ledwo znam. Za to cię przepraszam, ale zrozum co wtedy przeżywałem. Ale tej nocy zrozumiałem, że cię kocham. - Czy miał mnie zaraz poprosić o rękę, ale ja nie byłam gotowa. Za krótko się znamy, a ja jestem za młoda na ślub. - I przypomniałem sobie, jak się zwróciłem o tobie do kelnera ' Moja dziewczyna'. I przeklinałem się za to, bo może ty wcale nie chciałaś. Może planujesz sobie inne życie. Pewnie teraz myślisz ' Do czego on zmierza.' - zaśmiałam się i twierdząco pokiwałam głową. - No właśnie. Dlatego muszę o to spytać, bo inaczej się nie dowiem. Olu czy zostaniesz moją dziewczyną ? - ulżyło mi. Bałam się, że inaczej dokończy to pytanie.
J: Niall. Kocham cię. Nie mogę bez ciebie żyć. Oczywiście, że tak.- rzuciłam się mu w ramiona.
M: Co za piękna przemowa panie Horan. - zza ściany wyłoniła się Madzia.
J: Magda podsłuchiwałaś ?
M: Nie. Ja przez przypadek usłyszałam.
N: To może my pójdziemy na górę. - skarciła wzrokiem Magdę.
M: No okey. Choć pokaże ci zdjęcia z dysoteki.
Pobiegły na górę.
J: Przepraszam na nią.
Ni: Nie przepraszaj. Chciała się tylko przywitać. - uśmiechnął się, a mi zrobiło się gorąco.
J: Proszę wejdź głębiej. Siadaj na kanapie. Chcesz coś jeść, pić ?
Ni: Nie dziękuje.
J: Przyniosę wodę.
Ni: Nie Ola. Musimy porozmawiać. - przestraszyłam się na te słowa. - Nie bój się. Proszę usiądź koło mnie.
Usiadłam, lecz nie mogłam się uspokoić. Bałam się, że zaraz usłyszę muszę gdzieś wyjechać, czy nie możemy być razem. Delikatnie się do mnie przybliżył.
Ni: Ola znamy się już parę dni, ale odkąd cię znam wiem, że cię kocham. Jesteś całym moim światem, moim życiem. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym cię stracić. Jeszcze raz przepraszam za tą sytuację rano. To dla ciebie. - wręczył mi bukiet róż.
J: Oh..dziękuje. Nie musiałeś. Już dawno o tym zapomniałam, a zresztą to moja wina, to całe nieporozumienie.
Ni: Zapomnijmy o tym. Nie chcę się pokłócić o to, czyja była wina.
J: Okey. Poczekaj wstawię róże do wazonu. - poszłam do kuchni, nalałam wodę do wazonu i wstawiłam do niego bukiet. Położyłam na stole w salonie. Wróciłam do Nialla.
Ni: Mogłabyś jeszcze usiąść. Muszę jeszcze coś powiedzieć.
W tej chwili naprawdę myślałam, że powie mi coś w takim stylu. Czy róże miały być po to, aby złagodzić mój smutek, mój gniew ? Ale przecież powiedział, że mnie kocha. Powiedział ' Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.' - zacytowałam go w myślach. Z rozmyślań obudził mnie, ciepły dotyk jego dłoni. Złapał mnie za rękę.
Ni: Olu. Mówiłem ci to milion razy, ale za każdym razem, kiedy w to zwątpisz i kiedy będziesz tego potrzebowała powiem ci, że cię kocham. Wczoraj w barze przedstawiłem cię kelnerowi jako moją dziewczynę. Skłamałem, przecież cię nawet nie spytałem czy chcesz. - nie wiedziałam do czego zmierza. - W nocy siedząc przy tobie i wierząc w to kłamstwo kelnera. Czułem, że moje życie straciło sens. Karciłem się w duchu, że pokochałem dziewczynę, którą ledwo znam. Za to cię przepraszam, ale zrozum co wtedy przeżywałem. Ale tej nocy zrozumiałem, że cię kocham. - Czy miał mnie zaraz poprosić o rękę, ale ja nie byłam gotowa. Za krótko się znamy, a ja jestem za młoda na ślub. - I przypomniałem sobie, jak się zwróciłem o tobie do kelnera ' Moja dziewczyna'. I przeklinałem się za to, bo może ty wcale nie chciałaś. Może planujesz sobie inne życie. Pewnie teraz myślisz ' Do czego on zmierza.' - zaśmiałam się i twierdząco pokiwałam głową. - No właśnie. Dlatego muszę o to spytać, bo inaczej się nie dowiem. Olu czy zostaniesz moją dziewczyną ? - ulżyło mi. Bałam się, że inaczej dokończy to pytanie.
J: Niall. Kocham cię. Nie mogę bez ciebie żyć. Oczywiście, że tak.- rzuciłam się mu w ramiona.
M: Co za piękna przemowa panie Horan. - zza ściany wyłoniła się Madzia.
J: Magda podsłuchiwałaś ?
M: Nie. Ja przez przypadek usłyszałam.
J:
A gdzie Natalia ?
M: Na górze rozmawia z Zaynem.
J: Jak ?
M: Przez telefon.
M: Na górze rozmawia z Zaynem.
J: Jak ?
M: Przez telefon.
Ni:
Dziękuje. - wreszcie odezwał się mój chłopak.
M: Sam to wymyśliłeś ?
Ni: Tak. - uśmiechnął się z dumą.
M: Aha. To super. Dobra nie przeszkadzam wam. Nacieszcie się sobą. - pobiegła do swojej sypialni.
[ Madzia, Ola i Natalia..Hehe..scena na kanapie ;)) ]M: Sam to wymyśliłeś ?
Ni: Tak. - uśmiechnął się z dumą.
M: Aha. To super. Dobra nie przeszkadzam wam. Nacieszcie się sobą. - pobiegła do swojej sypialni.
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
12
J: Która godzina ?
Z: 00:05.
J: Trochę już późno. Chyba będziemy się zbierać.
N: Madzia chyba nie wybiera się do domu.
J: No masz rację. Ja już dłużej tu nie usiedzę. To wy zostańcie, a ja wracam do domu. -wstałam.
Ni: To ja cię odprowadzę.
J: Nie, nie trzeba. Pewnie chcesz jeszcze posiedzieć, zabawić się.
Ni: Nie puszczę cię samej. A potem wrócę. Chyba, że będziesz chciała żebym został. - uśmiechnął się.
J: No dobra jak tam chcesz.
Ni: Okey. To wezmę tylko bluzę.
J: To ja czekam przed clubem.
Wyszłam na zewnątrz. Uderzyła mnie fala chłodu. Noce były tu dość zimna ja oczywiście zapomniałam nakrycia. Miałam ciarki na całym ciele. Nagle usłyszałam za sobą głos.
K: Zimno ci ? Chcesz może sweter ?
Odwróciłam się. Za mną stał kelner, który nas obsługiwał.
J: Nie trzeba. Czekam na chłopaka, on mi przyniesie sweter. - nie chciałam z nim gadać. Chciałam żeby Niall już wrócił. Ten kelner zdawał się podejrzany. Poczułam jego ręce na moich biodrach.
K: Nie udawaj niedostępnej. Wiem, że pragniesz mnie tak ja ciebie.
J: Nie. Zostaw mnie.
J: Która godzina ?
Z: 00:05.
J: Trochę już późno. Chyba będziemy się zbierać.
N: Madzia chyba nie wybiera się do domu.
J: No masz rację. Ja już dłużej tu nie usiedzę. To wy zostańcie, a ja wracam do domu. -wstałam.
Ni: To ja cię odprowadzę.
J: Nie, nie trzeba. Pewnie chcesz jeszcze posiedzieć, zabawić się.
Ni: Nie puszczę cię samej. A potem wrócę. Chyba, że będziesz chciała żebym został. - uśmiechnął się.
J: No dobra jak tam chcesz.
Ni: Okey. To wezmę tylko bluzę.
J: To ja czekam przed clubem.
Wyszłam na zewnątrz. Uderzyła mnie fala chłodu. Noce były tu dość zimna ja oczywiście zapomniałam nakrycia. Miałam ciarki na całym ciele. Nagle usłyszałam za sobą głos.
K: Zimno ci ? Chcesz może sweter ?
Odwróciłam się. Za mną stał kelner, który nas obsługiwał.
J: Nie trzeba. Czekam na chłopaka, on mi przyniesie sweter. - nie chciałam z nim gadać. Chciałam żeby Niall już wrócił. Ten kelner zdawał się podejrzany. Poczułam jego ręce na moich biodrach.
K: Nie udawaj niedostępnej. Wiem, że pragniesz mnie tak ja ciebie.
J: Nie. Zostaw mnie.
Próbowałam
się wyrwać, ale on był silniejszy. Przyciągnął mnie do siebie.
Zrobiło mi się przed oczami biało. To przez ten wypadek na plaży.
Nie wzięłam proszków. Lekarz ostrzegał, że mogę mieć zawroty
głowy, a nawet omdlenia. Po chwili urwał mi się film.
Obudziłam się w swojej sypialni. Obok mnie siedział załamany Niall.
J: Co się stało ?
Ni: O obudziłaś się. - nie patrzył na mnie. Złapałam go za rękę.
J: Niall.
Ni: Co ?
J: Spójrz na mnie. - podniósł głowę. Miał podpuchnięte oczy. Pomyślałam, że to przez brak snu, ale po chwili zorientowałam się, że to od płaczu. - Niall. Co się stało ?
Ni: Nie pamiętasz ?
J: Nie. Dlatego się pytam. Odpowiesz mi ?
Ni: Tak...
J: Czekam.
Ni: A pamiętasz jak byliśmy w clubie.
J: Tak.
Ni: A do kiedy pamiętasz ?
J: Wyszłam z clubu. Czekałam na ciebie. Nagle koło mnie stanął ten kelner. I chciał mi dać sweter. Ale ja go próbowałam spławić. Nie podziałało i..
Ni: I co ? - krzyknął. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Zabolał mnie jego krzyk. - Odpowiedz jak się pytam.
J: i on..
Obudziłam się w swojej sypialni. Obok mnie siedział załamany Niall.
J: Co się stało ?
Ni: O obudziłaś się. - nie patrzył na mnie. Złapałam go za rękę.
J: Niall.
Ni: Co ?
J: Spójrz na mnie. - podniósł głowę. Miał podpuchnięte oczy. Pomyślałam, że to przez brak snu, ale po chwili zorientowałam się, że to od płaczu. - Niall. Co się stało ?
Ni: Nie pamiętasz ?
J: Nie. Dlatego się pytam. Odpowiesz mi ?
Ni: Tak...
J: Czekam.
Ni: A pamiętasz jak byliśmy w clubie.
J: Tak.
Ni: A do kiedy pamiętasz ?
J: Wyszłam z clubu. Czekałam na ciebie. Nagle koło mnie stanął ten kelner. I chciał mi dać sweter. Ale ja go próbowałam spławić. Nie podziałało i..
Ni: I co ? - krzyknął. Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Zabolał mnie jego krzyk. - Odpowiedz jak się pytam.
J: i on..
Ni:
Aha. Dalej to wiem co się stało. Wtedy właśnie wyszedłem.
J:
No właśnie. Nie rozumiem czemu płakałeś.
Ni: Nie rozumiesz ? Zobaczyłem dziewczynę, którą kocham jak obściskuje się z innym.
J: Co ? - nie mogłam uwierzyć w to co powiedział.
Ni: Dobrze usłyszałaś. Nie próbuj się tłumaczyć. - wstał. Chciał wyjść, ale zatrzymałam go.
J: Niall. Co ty gadasz ? Między mną, a nim nic nie zaszło. Po prostu złapał mnie za biodra. Próbowałam się wyrwać, ale on był silniejszy. I wtedy zrobiło mi się przed oczami biało. Musiałam zemdleć, bo nie pamiętam co było dalej.
Ni: A jak wytłumaczysz to. Jak wyszedłem on cię obejmował i namiętnie całował. Gdy podszedłem wleciałaś mi w ramiona. Pomyślałem, że za szybko tobą szarpnął, gdy mnie zobaczył i zemdlałaś.
J: Nie. Ja ci mówię prawdę. Uwierz mi.
Ni: Przepraszam cię, ale ja mam czy i widziałem.
J: Ale on to zrobił specjalnie. Ja nie wzięłam proszków od lekarza i... i zemdlałam. Ale wcześniej. On musiał to wykorzystać i złapał mnie tak żeby wyglądało to realistycznie. Proszę uwierz mi. Kocham tylko ciebie. - nie patrzył na mnie. Czułam, że mi nie ufa. Ale ja mówiłam prawdę. Właśnie traciłam osobę, którą kocham. Znowu. Nie mogłam tego znieść. Rozpłakałam się.
Ni: Czemu płaczesz ?
J: Bo historia się powtarza. Znowu przez nie porozumienie tracę osobę, która kocham. - mówiłam przez łzy. - Wiedziałam, że tak będzie. Po co ja się pchałam. Trzeba było zostać z tyłu. - tym razem mówiłam do siebie.
Ni: Nie płacz. Proszę.
J: Jak mam nie płakać w takiej sytuacji ? Najlepiej jak stąd zniknę. Zniknę na zawsze.
Ni: Nie mów tak ! Przecież masz rodzinę, przyjaciółki.
J: Jak masz odejść do odejdź teraz póki czuję, że za tobą nie pobiegnę. - nie chciałam żeby odchodził, ale nie wytrzymam dłużej przy nim, aby się do niego nie przytulić.
Ni: Żegnaj. - wyszedł. Zostałam sama z problemami. Zeszłam na dół dziewczyn nie było. Pewnie zostały na noc u chłopaków, bo w pokojach ich też nie było. Czyli jestem sama w domu. Postanowiłam zjeść śniadanie. Miałam ochotę na płatki. Szukając czystej łyżki znalazłam żyletkę. Pierwsza myśl jaka mi przyszła to ' Żyletka – ucieczka od moich problemów.' Natomiast druga ' Ale co z moją rodziną, przyjaciółmi ? Nie mogę im tego zrobić.' Jednak pierwsza myśl zwyciężyła. Usiadłam na podłodze w salonie. Zrobiłam sobie pierwszą, lekką ranę. Przystawiłam żyletkę do żyły głównej. Już miałam pociągnąć żyletkę wzdłuż żyły, kiedy drzwi się otworzyły. Usłyszałam krzyk.
Ni: Nie nie rób tego. Ola zostaw tą żyletkę. - był to Niall. Podbiegł i wyrwał mi narzędzie.
Ni: Nie rozumiesz ? Zobaczyłem dziewczynę, którą kocham jak obściskuje się z innym.
J: Co ? - nie mogłam uwierzyć w to co powiedział.
Ni: Dobrze usłyszałaś. Nie próbuj się tłumaczyć. - wstał. Chciał wyjść, ale zatrzymałam go.
J: Niall. Co ty gadasz ? Między mną, a nim nic nie zaszło. Po prostu złapał mnie za biodra. Próbowałam się wyrwać, ale on był silniejszy. I wtedy zrobiło mi się przed oczami biało. Musiałam zemdleć, bo nie pamiętam co było dalej.
Ni: A jak wytłumaczysz to. Jak wyszedłem on cię obejmował i namiętnie całował. Gdy podszedłem wleciałaś mi w ramiona. Pomyślałem, że za szybko tobą szarpnął, gdy mnie zobaczył i zemdlałaś.
J: Nie. Ja ci mówię prawdę. Uwierz mi.
Ni: Przepraszam cię, ale ja mam czy i widziałem.
J: Ale on to zrobił specjalnie. Ja nie wzięłam proszków od lekarza i... i zemdlałam. Ale wcześniej. On musiał to wykorzystać i złapał mnie tak żeby wyglądało to realistycznie. Proszę uwierz mi. Kocham tylko ciebie. - nie patrzył na mnie. Czułam, że mi nie ufa. Ale ja mówiłam prawdę. Właśnie traciłam osobę, którą kocham. Znowu. Nie mogłam tego znieść. Rozpłakałam się.
Ni: Czemu płaczesz ?
J: Bo historia się powtarza. Znowu przez nie porozumienie tracę osobę, która kocham. - mówiłam przez łzy. - Wiedziałam, że tak będzie. Po co ja się pchałam. Trzeba było zostać z tyłu. - tym razem mówiłam do siebie.
Ni: Nie płacz. Proszę.
J: Jak mam nie płakać w takiej sytuacji ? Najlepiej jak stąd zniknę. Zniknę na zawsze.
Ni: Nie mów tak ! Przecież masz rodzinę, przyjaciółki.
J: Jak masz odejść do odejdź teraz póki czuję, że za tobą nie pobiegnę. - nie chciałam żeby odchodził, ale nie wytrzymam dłużej przy nim, aby się do niego nie przytulić.
Ni: Żegnaj. - wyszedł. Zostałam sama z problemami. Zeszłam na dół dziewczyn nie było. Pewnie zostały na noc u chłopaków, bo w pokojach ich też nie było. Czyli jestem sama w domu. Postanowiłam zjeść śniadanie. Miałam ochotę na płatki. Szukając czystej łyżki znalazłam żyletkę. Pierwsza myśl jaka mi przyszła to ' Żyletka – ucieczka od moich problemów.' Natomiast druga ' Ale co z moją rodziną, przyjaciółmi ? Nie mogę im tego zrobić.' Jednak pierwsza myśl zwyciężyła. Usiadłam na podłodze w salonie. Zrobiłam sobie pierwszą, lekką ranę. Przystawiłam żyletkę do żyły głównej. Już miałam pociągnąć żyletkę wzdłuż żyły, kiedy drzwi się otworzyły. Usłyszałam krzyk.
Ni: Nie nie rób tego. Ola zostaw tą żyletkę. - był to Niall. Podbiegł i wyrwał mi narzędzie.
J:
Po co wróciłeś ?
Ni: Bo zrozumiałem, że cię kocham. I moje życie bez ciebie nie ma sensu. - na te słowa rozpłakałam się. - Proszę nie płacz.
J: Ale ja..
Ni: Cicho. Już jestem przy tobie. - uspokajał mnie. Przytulił mnie mocno do siebie. Zobaczył jak po moim nadgarstku spływa krew. - Nie. Przecięłaś się? Przyszedłem za późno ?
J: To tylko mała rana.
Niall wziął kawałek szmaty i owinął mi wokół rany.
Ni: Czemu to chciałaś zrobić ?
Ni: Bo zrozumiałem, że cię kocham. I moje życie bez ciebie nie ma sensu. - na te słowa rozpłakałam się. - Proszę nie płacz.
J: Ale ja..
Ni: Cicho. Już jestem przy tobie. - uspokajał mnie. Przytulił mnie mocno do siebie. Zobaczył jak po moim nadgarstku spływa krew. - Nie. Przecięłaś się? Przyszedłem za późno ?
J: To tylko mała rana.
Niall wziął kawałek szmaty i owinął mi wokół rany.
Ni: Czemu to chciałaś zrobić ?
J:
Bo nie mogłam żyć bez ciebie.
Ni: Przepraszam. Nie powinienem cię zostawiać samej w takim stanie. Przepraszam. Nigdy sobie tego nie wybaczę. - Przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował w czoło.
J: Czyli zostajesz przy mnie ?
Ni: Już na zawsze.
Ni: Przepraszam. Nie powinienem cię zostawiać samej w takim stanie. Przepraszam. Nigdy sobie tego nie wybaczę. - Przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował w czoło.
J: Czyli zostajesz przy mnie ?
Ni: Już na zawsze.
Płakałam,
ale tym razem ze szczęścia. Nienawidziłam się za to co chciałam
zrobić. Gdy pomyślę, że Niall przyszedłby za późno to..nie
mogłam o tym myśleć.
J: Kocham cię wiesz ?
Ni: Ja ciebie też. - pocałował mnie czule w usta.
Siedzieliśmy nadal na podłodze w salonie. Obok mnie była plama krwi. Do domu właśnie wróciły dziewczyny. Nie zdawały sobie sprawy co tu przed chwilą się wydarzyło.
J: Kocham cię wiesz ?
Ni: Ja ciebie też. - pocałował mnie czule w usta.
Siedzieliśmy nadal na podłodze w salonie. Obok mnie była plama krwi. Do domu właśnie wróciły dziewczyny. Nie zdawały sobie sprawy co tu przed chwilą się wydarzyło.
[ O tak ! Szczęśliwe zakończenie ^^ ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ
11
Weszłam
do domu. Dziewczyny siedziały w kuchni i rozmawiały. Podeszłam do
nich.
J: o czym tak dyskutujecie ?
M: Jak to o czym ? O tym jak spędziłyśmy czas z chłopakami. O właśnie. A jak tam ty z Niallem.
J: Na pewno chcecie wiedzieć ?
N: Gadaj !
Opowiedziałam im wszystko od początku do końca. Po mnie opowiedziała Madzia. Następna była Natalia.
J: Teraz ty Natalka.
N: E tam nie ma nic do opowiadania.
M: Gadaj !
N :No dobra.
Gdy Natalia skończyła zaczęłyśmy przygotowywać kolacje. A tak w zasadzie to był dla nas obiad, gdyż od śniadania zjadłyśmy tylko jakieś przekąski u chłopaków.
J: o czym tak dyskutujecie ?
M: Jak to o czym ? O tym jak spędziłyśmy czas z chłopakami. O właśnie. A jak tam ty z Niallem.
J: Na pewno chcecie wiedzieć ?
N: Gadaj !
Opowiedziałam im wszystko od początku do końca. Po mnie opowiedziała Madzia. Następna była Natalia.
J: Teraz ty Natalka.
N: E tam nie ma nic do opowiadania.
M: Gadaj !
N :No dobra.
Gdy Natalia skończyła zaczęłyśmy przygotowywać kolacje. A tak w zasadzie to był dla nas obiad, gdyż od śniadania zjadłyśmy tylko jakieś przekąski u chłopaków.
M:
Może po kolacji gdzieś wyskoczymy ?
J: No nie wiem jak to z ta moją głową.
M: E tam. Już dawno przestała cie boleć. Gdyby cię bolała chyba byś nie obściskiwała się z Niallem.
N: Hahah..no właśnie. Nie daj się prosić. Nawet ja mam ochotę potańczyć.
J: No dobra. Skoro tak nalegacie nie dam się prosić.
Dokończyłyśmy kolacje i każda poszła się wystroić do siebie. Weszłam, otworzyłam szafę. Planowałam ubrać swoją nowo zakupioną sukienkę. Teraz tylko co do tego. W końcu założyłam ten komplet. Zeszłam na dół. Jak zwykle stroiłam się najdłużej. Dziewczyny już stały ubrane w salonie. Natalia miała na sobie taką stylówkę. Natomiast Madzia tak samo jak ja postawiła na suknie. Wyglądała ona tak, do tego miała założone takie szpilki, taką torebkę i taką biżuterię. Wyszłyśmy na dyskotekę. Bardzo nam się podobało na tej co ostatnio, więc uzgodniłyśmy, że znowu idziemy tam. Gdy weszłyśmy dużo ludzi już tańczyło. Zajęłyśmy stolik, zamówiłyśmy drinki i poszłyśmy tańczyć. Po paru tańcach byłyśmy zmęczone i wróciłyśmy do stolika. Z ulga usiadłyśmy i zamówiłyśmy kolejne drinki. Nagle zrobiło mi się przed oczami czarno. Ktoś zasłonił mi rękami oczy. Słyszałam jak rozchichotane dziewczyny witają się z kimś. Wtedy poznałam głosy Zayna i Harrego. Czyli oczy zasłaniał mi Niall.
J: No nie wiem jak to z ta moją głową.
M: E tam. Już dawno przestała cie boleć. Gdyby cię bolała chyba byś nie obściskiwała się z Niallem.
N: Hahah..no właśnie. Nie daj się prosić. Nawet ja mam ochotę potańczyć.
J: No dobra. Skoro tak nalegacie nie dam się prosić.
Dokończyłyśmy kolacje i każda poszła się wystroić do siebie. Weszłam, otworzyłam szafę. Planowałam ubrać swoją nowo zakupioną sukienkę. Teraz tylko co do tego. W końcu założyłam ten komplet. Zeszłam na dół. Jak zwykle stroiłam się najdłużej. Dziewczyny już stały ubrane w salonie. Natalia miała na sobie taką stylówkę. Natomiast Madzia tak samo jak ja postawiła na suknie. Wyglądała ona tak, do tego miała założone takie szpilki, taką torebkę i taką biżuterię. Wyszłyśmy na dyskotekę. Bardzo nam się podobało na tej co ostatnio, więc uzgodniłyśmy, że znowu idziemy tam. Gdy weszłyśmy dużo ludzi już tańczyło. Zajęłyśmy stolik, zamówiłyśmy drinki i poszłyśmy tańczyć. Po paru tańcach byłyśmy zmęczone i wróciłyśmy do stolika. Z ulga usiadłyśmy i zamówiłyśmy kolejne drinki. Nagle zrobiło mi się przed oczami czarno. Ktoś zasłonił mi rękami oczy. Słyszałam jak rozchichotane dziewczyny witają się z kimś. Wtedy poznałam głosy Zayna i Harrego. Czyli oczy zasłaniał mi Niall.
J: Niall czy to ty ?
Ni: Zgadłaś. - odsłonił mi oczy. Nadal go nie widziałam, bo stał za mną. Wreszcie zdecydował się siąść obok mnie. Mogłam go zobaczyć. Wyglądał jak anioł. A dokładnie tak. Pocałował mnie na powitanie. Madzia i Harry tańczyli już na parkiecie przytulańca.
Z: Wiedzieliśmy, że was tu znajdziemy. - uśmiechnął się patrząc na Natalie.
J : Ale skąd ?
Ni: Madzia zostawiła ulotkę tego clubu w sypialni Harrego.
J: Aaa. To dlatego tak ją tu ciągnęło.
Zaśmialiśmy się wszyscy.
Ni: A nie cieszysz się z mojego widoku ?
Ni: Zgadłaś. - odsłonił mi oczy. Nadal go nie widziałam, bo stał za mną. Wreszcie zdecydował się siąść obok mnie. Mogłam go zobaczyć. Wyglądał jak anioł. A dokładnie tak. Pocałował mnie na powitanie. Madzia i Harry tańczyli już na parkiecie przytulańca.
Z: Wiedzieliśmy, że was tu znajdziemy. - uśmiechnął się patrząc na Natalie.
J : Ale skąd ?
Ni: Madzia zostawiła ulotkę tego clubu w sypialni Harrego.
J: Aaa. To dlatego tak ją tu ciągnęło.
Zaśmialiśmy się wszyscy.
Ni: A nie cieszysz się z mojego widoku ?
J:
Oczywiście, że się cieszę. Nawet nie wiesz jak bardzo. -
pocałowałam go w usta.
Ni: To dobrze. Bałem się, że miałaś inne plany.
J: A jakie ?
Ni: To dobrze. Bałem się, że miałaś inne plany.
J: A jakie ?
Ni:
No nie wiem. Może chciałaś kogoś poznać.
J :A jaką płeć masz na myśli ?
Ni: Mężczyznę. - powiedział nieśmiało.
J: O ty mój głuptasku. Nawet jakbym kogoś poznała, myślałabym tylko o tobie. - uśmiechnęłam się uroczo.
Ni: Kocham ten twój uśmiech. - Na te słowa uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.- No nie rób mi tego, bo pragnę cię jeszcze bardziej.
J: Hihi..To może żeby cię zaspokoić zatańczymy ?
J :A jaką płeć masz na myśli ?
Ni: Mężczyznę. - powiedział nieśmiało.
J: O ty mój głuptasku. Nawet jakbym kogoś poznała, myślałabym tylko o tobie. - uśmiechnęłam się uroczo.
Ni: Kocham ten twój uśmiech. - Na te słowa uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.- No nie rób mi tego, bo pragnę cię jeszcze bardziej.
J: Hihi..To może żeby cię zaspokoić zatańczymy ?
Ni:
Okey. - porwał mnie na parkiet.
Akurat leciała wolna piosenka, więc byliśmy zmuszeni zatańczyć przytulańca. Objął mnie w pasie i zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki.
Ni: Masz idealne ciało. Wcale mnie to nie zaspokoiło, a wręcz przeciwnie. - szepnął mi do ucha.
J: Oh czyli wracamy do stołu ?
Ni: Nie. Bardzo mi to odpowiada. - uśmiechnął się.
Wróciliśmy do tańca. Niedaleko nas tańczyli również Madzia z Harrym i Natalia z Zaynem. Następna piosenka dla odmiany była bardzo szybka i wesoła. Gdy się skończyła byłam już zmęczona.
J: Niall może odpoczniemy ?
Ni: Z przyjemnościom.
Dołączyliśmy do siedzących Natalii i Zayna.
Z: Chcecie może coś do picia ? - zwrócił się do nas.
Ni: Chętnie napije się piwa.
Z: Okey. Czyli tak 2 piwa. Drink 'zielona fantazja', a ty Ola co chcesz ?
J: Hmm..może też spróbuje tego drinka.
Akurat leciała wolna piosenka, więc byliśmy zmuszeni zatańczyć przytulańca. Objął mnie w pasie i zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki.
Ni: Masz idealne ciało. Wcale mnie to nie zaspokoiło, a wręcz przeciwnie. - szepnął mi do ucha.
J: Oh czyli wracamy do stołu ?
Ni: Nie. Bardzo mi to odpowiada. - uśmiechnął się.
Wróciliśmy do tańca. Niedaleko nas tańczyli również Madzia z Harrym i Natalia z Zaynem. Następna piosenka dla odmiany była bardzo szybka i wesoła. Gdy się skończyła byłam już zmęczona.
J: Niall może odpoczniemy ?
Ni: Z przyjemnościom.
Dołączyliśmy do siedzących Natalii i Zayna.
Z: Chcecie może coś do picia ? - zwrócił się do nas.
Ni: Chętnie napije się piwa.
Z: Okey. Czyli tak 2 piwa. Drink 'zielona fantazja', a ty Ola co chcesz ?
J: Hmm..może też spróbuje tego drinka.
Z:
Okey. Kelner !
K: Tak ?
Z: Poprosimy 2 razy drink 'zielona fantazja' i 2 piwa.
K: Dobrze. Zaraz przyniosę. - odszedł.
Po 8 minutach kelner przyszedł z zamówieniami.
K: Proszę. Jak się domyślam drinki dla tych pięknych pań. - uśmiechnął się do mnie i Natalii. Chłopakom się to nie spodobało.
Z: Dobra, dobra. Dawaj te piwa i pożegnamy się.
K: Proszę. - podał napoje.
Ni: Dziękujemy.
K: Jakbyście czegoś potrzebowali to służę pomocą. - miałam wrażenie, że patrzy się na mnie. Ale to może tylko złudzenie.
Ni: Ej nie patrz się na moją dziewczynę. Możesz już wracać do baru. - Niall utrzymał mnie w przekonaniu, że facet gapił się na mnie.
K: Już idę. Ale jeślibyście czegoś..
Z: ..potrzebowali to służę pomocą. Tak wiemy.
Kelner odszedł, ale za nim doszedł do baru to 3 razy się odwrócił i patrzył w naszą stronę.
Właśnie dołączyli do nas Harry i Madzia.
Z: Widzę, że dobrze się bawicie.
M: No a jak może być inaczej.
Ni: Harry chyba wysiada. - spojrzał na niego. - Dajesz mu niezły wycisk na parkiecie – tym razem spojrzał na Magde.
Z: Nigdy nie widziałem jeszcze żeby Harry tańczył cały wieczór.
H: Nie przesadzaj. Na pewno kiedyś mi się zdarzyło. - Zayn i Niall spojrzeli na niego spod łba.
M: Dobra koniec dyskusji wracamy na parkiet. - uśmiechnęła się do Harrego.
K: Tak ?
Z: Poprosimy 2 razy drink 'zielona fantazja' i 2 piwa.
K: Dobrze. Zaraz przyniosę. - odszedł.
Po 8 minutach kelner przyszedł z zamówieniami.
K: Proszę. Jak się domyślam drinki dla tych pięknych pań. - uśmiechnął się do mnie i Natalii. Chłopakom się to nie spodobało.
Z: Dobra, dobra. Dawaj te piwa i pożegnamy się.
K: Proszę. - podał napoje.
Ni: Dziękujemy.
K: Jakbyście czegoś potrzebowali to służę pomocą. - miałam wrażenie, że patrzy się na mnie. Ale to może tylko złudzenie.
Ni: Ej nie patrz się na moją dziewczynę. Możesz już wracać do baru. - Niall utrzymał mnie w przekonaniu, że facet gapił się na mnie.
K: Już idę. Ale jeślibyście czegoś..
Z: ..potrzebowali to służę pomocą. Tak wiemy.
Kelner odszedł, ale za nim doszedł do baru to 3 razy się odwrócił i patrzył w naszą stronę.
Właśnie dołączyli do nas Harry i Madzia.
Z: Widzę, że dobrze się bawicie.
M: No a jak może być inaczej.
Ni: Harry chyba wysiada. - spojrzał na niego. - Dajesz mu niezły wycisk na parkiecie – tym razem spojrzał na Magde.
Z: Nigdy nie widziałem jeszcze żeby Harry tańczył cały wieczór.
H: Nie przesadzaj. Na pewno kiedyś mi się zdarzyło. - Zayn i Niall spojrzeli na niego spod łba.
M: Dobra koniec dyskusji wracamy na parkiet. - uśmiechnęła się do Harrego.
Poszli
tańczyć, natomiast my wróciliśmy do rozmowy.
[ Dyskoteka !!! :D ]
[ Dyskoteka !!! :D ]
______________________________________________________
ROZDZIAŁ 10
Ni: Co się śmiejecie ? Każdemu się mogło zdarzyć.
Dziewczyny zaczęły się śmiać jeszcze głośniej.
Ni: A zwłaszcza jak się ma przed sobą taką piękność – przyciągnął mnie do siebie.
J: Niall.
Ni: Tak kochanie ?bratka we włosach...Hihi.
Ni: Co się śmiejecie ? Każdemu się mogło zdarzyć.
Dziewczyny zaczęły się śmiać jeszcze głośniej.
Ni: A zwłaszcza jak się ma przed sobą taką piękność – przyciągnął mnie do siebie.
J: Niall.
Ni: Tak kochanie ?bratka we włosach...Hihi.
Ni: Oh. Mogłabyś go
wyjąć
? - uśmiechnął
się uroczo.
Wyciągnęłam rękę po kwiatka. Miał tak miękkie i milutkie w dotyku włosy. Szybkim ruchem pozbyłam się kwiatka.
Ni: Dziękuje. - złożył delikatny całus na moim policzku.
M; Dobra koniec tych okazów miłosnych. Chyba musimy iść.
J; No niestety.
Ni; Mam świetny pomysł. Zapraszam was do nas. Chłopaki się ucieszą.
Wyciągnęłam rękę po kwiatka. Miał tak miękkie i milutkie w dotyku włosy. Szybkim ruchem pozbyłam się kwiatka.
Ni: Dziękuje. - złożył delikatny całus na moim policzku.
M; Dobra koniec tych okazów miłosnych. Chyba musimy iść.
J; No niestety.
Ni; Mam świetny pomysł. Zapraszam was do nas. Chłopaki się ucieszą.
M;
Dobry pomysł. To za ile jedziemy ?
Ni; Nawet zaraz. - uśmiechnął się.
Poszliśmy w stronę samochodu Nialla. Po kolei wsiedliśmy. Podróż zajęła nam 15 minut.
Ni: No to zapraszam do środka.- pokazał gestem drzwi, abyście pierwsze weszły.
M: O nie ! Znam te męskie sztuczki. Wpuszczacie dziewczyny pierwsze, aby pogapić się na ich tyłki. Wejdź pierwszy.
Ni; Nawet zaraz. - uśmiechnął się.
Poszliśmy w stronę samochodu Nialla. Po kolei wsiedliśmy. Podróż zajęła nam 15 minut.
Ni: No to zapraszam do środka.- pokazał gestem drzwi, abyście pierwsze weszły.
M: O nie ! Znam te męskie sztuczki. Wpuszczacie dziewczyny pierwsze, aby pogapić się na ich tyłki. Wejdź pierwszy.
Ni:
Haha..nie słyszałem o tej sztuczce, ale warto zapamiętać na
przyszłość. - wyszczerzył się.
M: To wchodzisz czy nie ?
Ni: Skoro nalegasz. - wszedł do środka, a za nim my.
H: Kupiłeś te bułki. - krzyknął właśnie wchodząc do salonu. - O przyprowadziłeś dziewczyny.
Ni: Tak. A o bułkach zapomniałem. - zasmucił się.
H: E tam. Zapomnijmy o nich. - uśmiechnął się w kierunku Madzi.
Ni: No okey.
H: To może pokaże ci nasz dom. - mówił już tylko do Magdy.
M: Ja bym wolała od razu skierować się do twojej sypialni. - uśmiechnęła się, po czym wyszli razem z Harrym.
Z: Niall kupiłeś mi gumy ? - po schodach właśnie zbiegał Zayn.
Ni: Tak. Masz. - rzucił paczką gum w jego stronę. Lecz Zayn zapatrzony w Natalię nie złapał ich.
Natalia i ja zaśmiałyśmy się.
Z: Nie wiedziałem, że mamy gości. Pokazałeś dziewczyną dom ?
Ni: Nie. Możesz oprowadzić Natalię. - mrugnął do niego okiem.
Z: Jeśli tylko ze chce. - podszedł do Natalii.
N: Z chęcią.- Zayn złapał ją za rękę i poszli do jego pokoju.
Ni: No to zostaliśmy sami.
M: To wchodzisz czy nie ?
Ni: Skoro nalegasz. - wszedł do środka, a za nim my.
H: Kupiłeś te bułki. - krzyknął właśnie wchodząc do salonu. - O przyprowadziłeś dziewczyny.
Ni: Tak. A o bułkach zapomniałem. - zasmucił się.
H: E tam. Zapomnijmy o nich. - uśmiechnął się w kierunku Madzi.
Ni: No okey.
H: To może pokaże ci nasz dom. - mówił już tylko do Magdy.
M: Ja bym wolała od razu skierować się do twojej sypialni. - uśmiechnęła się, po czym wyszli razem z Harrym.
Z: Niall kupiłeś mi gumy ? - po schodach właśnie zbiegał Zayn.
Ni: Tak. Masz. - rzucił paczką gum w jego stronę. Lecz Zayn zapatrzony w Natalię nie złapał ich.
Natalia i ja zaśmiałyśmy się.
Z: Nie wiedziałem, że mamy gości. Pokazałeś dziewczyną dom ?
Ni: Nie. Możesz oprowadzić Natalię. - mrugnął do niego okiem.
Z: Jeśli tylko ze chce. - podszedł do Natalii.
N: Z chęcią.- Zayn złapał ją za rękę i poszli do jego pokoju.
Ni: No to zostaliśmy sami.
J:
No tak.
Ni: Proszę usiądź na kanapie.
J: O chętnie odpocznę po zakupach.
N: Chcesz może coś zjeść.
J: Ja to bym wolała schrupać ciebie. - uśmiechnęłaś się uroczo.
Ni: To może pokaże ci moją sypialnie.
J: Chętnie ją zobaczę.
Pokój mieścił się na piętrze. Był duży w kolorze zielonym. Na środku stało wielkie, dwuosobowe łóżko.
Ni: Proszę rozgość się. - zaprosił cię do środka.
J: Ślicznie tu.
Ni: Dzięki. Zielony to mój ulubiony kolor.
J: O też go bardzo lubię.
Ni: Mamy dużo wspólnego. - uśmiechnął się. - Usiądź. Chciałaś odpocząć. Wolisz na krześle czy łóżku ?
J: A co wygodniejsze ?
Ni: Ja osobiście wolę łóżko. - rzucił się na materac.
J: Jeśli pozwolisz to też wybiorę łóżko.
Ni: Oczywiście. Zapraszam. Jest dużo miejsca. Zmieścimy się.
Położyłam się obok chłopaka. Czułam jak powoli się do mnie przybliża. Zamknęłam oczy i napawałam się jego zapachem. Nagle poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Już po chwili
delikatnie całował mnie po szyi. Obróciłam się tak, aby widzieć jego oczy. Nasze usta dzieliło parę milimetrów. Powoli przybliżył się do mnie, tak aby między naszymi ustami nie było wolnej przestrzeni. Zaczął mnie namiętnie całować. Nie stawiałam oporu, odwzajemniłam pocałunek. Obydwoje chcieliśmy więcej, ale widzieliśmy, że nie jesteśmy sami i usłyszeli by nas. Także skończyło się na pocałunkach. Odsunęliśmy się od siebie. Usiadłam na rogu łóżka. Niall przysunął się i usiadł obok mnie.
Ni: Coś się stało ?
J: Nie. Czemu pytasz ?
Ni: Bo tak szybko się odsunęłaś.
J: po prostu jestem zmęczona. - wymusiłam uśmiech.
Ni: A przepraszam.
J: Za co ?
Ni: Wymusiłem ten pocałunek.
J: Nie prawda. Pragnęłam tego.- spuściłaś głowę.
Ni: To czemu uciekasz wzrokiem.
J: Bo ja po prostu...ja pragnę więcej.
Ni: Oh. Ja też..
J: Ale nie jesteśmy sami. Przepraszam.
Ni: Nie przepraszaj. Mi to bardzo pochlebia. - przytulił mnie.
J: Kocham cię. - pierwszy raz wyznałam mu miłość.
Ni: Ja ciebie też. - przytulił mnie mocniej. Ujął moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował.
J: Dziękuje.
Ni: Za co ?
J: Za to, że jesteś. Za to jak się starasz. Za to jak na mnie patrzysz, jak całujesz, jak przytulasz, jak..kochasz. - spojrzałam na niego. Uśmiechał się. Nic nie mówił. Po prostu jeszcze raz mnie pocałował.
Usłyszałam jak po schodach na dół ktoś schodzi.
J: Ktoś schodzi. To pewnie któraś z dziewczyn. Zrobiło się późno. Musimy wracać.
Ni: Proszę usiądź na kanapie.
J: O chętnie odpocznę po zakupach.
N: Chcesz może coś zjeść.
J: Ja to bym wolała schrupać ciebie. - uśmiechnęłaś się uroczo.
Ni: To może pokaże ci moją sypialnie.
J: Chętnie ją zobaczę.
Pokój mieścił się na piętrze. Był duży w kolorze zielonym. Na środku stało wielkie, dwuosobowe łóżko.
Ni: Proszę rozgość się. - zaprosił cię do środka.
J: Ślicznie tu.
Ni: Dzięki. Zielony to mój ulubiony kolor.
J: O też go bardzo lubię.
Ni: Mamy dużo wspólnego. - uśmiechnął się. - Usiądź. Chciałaś odpocząć. Wolisz na krześle czy łóżku ?
J: A co wygodniejsze ?
Ni: Ja osobiście wolę łóżko. - rzucił się na materac.
J: Jeśli pozwolisz to też wybiorę łóżko.
Ni: Oczywiście. Zapraszam. Jest dużo miejsca. Zmieścimy się.
Położyłam się obok chłopaka. Czułam jak powoli się do mnie przybliża. Zamknęłam oczy i napawałam się jego zapachem. Nagle poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Już po chwili
delikatnie całował mnie po szyi. Obróciłam się tak, aby widzieć jego oczy. Nasze usta dzieliło parę milimetrów. Powoli przybliżył się do mnie, tak aby między naszymi ustami nie było wolnej przestrzeni. Zaczął mnie namiętnie całować. Nie stawiałam oporu, odwzajemniłam pocałunek. Obydwoje chcieliśmy więcej, ale widzieliśmy, że nie jesteśmy sami i usłyszeli by nas. Także skończyło się na pocałunkach. Odsunęliśmy się od siebie. Usiadłam na rogu łóżka. Niall przysunął się i usiadł obok mnie.
Ni: Coś się stało ?
J: Nie. Czemu pytasz ?
Ni: Bo tak szybko się odsunęłaś.
J: po prostu jestem zmęczona. - wymusiłam uśmiech.
Ni: A przepraszam.
J: Za co ?
Ni: Wymusiłem ten pocałunek.
J: Nie prawda. Pragnęłam tego.- spuściłaś głowę.
Ni: To czemu uciekasz wzrokiem.
J: Bo ja po prostu...ja pragnę więcej.
Ni: Oh. Ja też..
J: Ale nie jesteśmy sami. Przepraszam.
Ni: Nie przepraszaj. Mi to bardzo pochlebia. - przytulił mnie.
J: Kocham cię. - pierwszy raz wyznałam mu miłość.
Ni: Ja ciebie też. - przytulił mnie mocniej. Ujął moją twarz w dłonie i czule mnie pocałował.
J: Dziękuje.
Ni: Za co ?
J: Za to, że jesteś. Za to jak się starasz. Za to jak na mnie patrzysz, jak całujesz, jak przytulasz, jak..kochasz. - spojrzałam na niego. Uśmiechał się. Nic nie mówił. Po prostu jeszcze raz mnie pocałował.
Usłyszałam jak po schodach na dół ktoś schodzi.
J: Ktoś schodzi. To pewnie któraś z dziewczyn. Zrobiło się późno. Musimy wracać.
Niall
posmutniał, ale zgodził się ze mną. Otworzył drzwi i zeszliśmy
na dół. Tak jak myślałam to Natalia z Zaynem przed chwilą szli.
J: Gdzie Madzia ?
Z: pewnie obściskuje się z Harrym w jego sypialni. - wszyscy się zaśmiali.
H: My wcale nie obściskiwaliśmy się tylko przytulaliśmy.
Po schodach właśnie na dół schodzili Harry i Madzia. Pewnie usłyszeli jak my wychodziliśmy i postanowili podążyć za nami. Przy okazji usłyszeli żarty o nich.
Z: Nazywajcie sobie to jak chcecie.
H: Zresztą słyszeliśmy jak sobie z Natalią szeptaliście słodkie słówka.
Z: Podsłuchiwaliście nas ?
H: Nie. Nasz pokój dzieli tylko ściana. Haha..i to na dodatek bardzo cienka ściana.
Ni: Dobrze, że ja mam pokój z daleka od nich. - uśmiechnął się do mnie.
Z: Ale po waszych minach, gdy schodziliście na dół mogę wywnioskować, że też nie próżnowaliście. - pokazał język Niallowi czego on nie zignorował i też pokazał język swojemu koledze.
J: Dobra chłopaki przestańcie się kłócić. - ktoś musiał ich uspokoić. Oczywiście byłam to ja.
N: Będziemy się już zbierać.
J: No właśnie.
J: Gdzie Madzia ?
Z: pewnie obściskuje się z Harrym w jego sypialni. - wszyscy się zaśmiali.
H: My wcale nie obściskiwaliśmy się tylko przytulaliśmy.
Po schodach właśnie na dół schodzili Harry i Madzia. Pewnie usłyszeli jak my wychodziliśmy i postanowili podążyć za nami. Przy okazji usłyszeli żarty o nich.
Z: Nazywajcie sobie to jak chcecie.
H: Zresztą słyszeliśmy jak sobie z Natalią szeptaliście słodkie słówka.
Z: Podsłuchiwaliście nas ?
H: Nie. Nasz pokój dzieli tylko ściana. Haha..i to na dodatek bardzo cienka ściana.
Ni: Dobrze, że ja mam pokój z daleka od nich. - uśmiechnął się do mnie.
Z: Ale po waszych minach, gdy schodziliście na dół mogę wywnioskować, że też nie próżnowaliście. - pokazał język Niallowi czego on nie zignorował i też pokazał język swojemu koledze.
J: Dobra chłopaki przestańcie się kłócić. - ktoś musiał ich uspokoić. Oczywiście byłam to ja.
N: Będziemy się już zbierać.
J: No właśnie.
Chłopaki
posmutnieli.
Ni: Już ?
H: Możecie zostaniecie na noc ?
M: Dobry pomysł. Co wy na to dziewczyny ?
J :Może kiedy indziej.
Ni: Już ?
H: Możecie zostaniecie na noc ?
M: Dobry pomysł. Co wy na to dziewczyny ?
J :Może kiedy indziej.
Ni:
No dobrze. To was odwiozę.
Pożegnaliśmy się. Natalia i Zayn jak zwykle nieśmiało, ale z uczuciem. Harry i Madzia oczywiście nie wstydzili się i bardzo czule się pożegnali. Natomiast ja z Niallem nie musiałam się jeszcze żegnać to w końcu on nas miał odwieźć. Niall jechał 80 km/h. W ciągu 15 minut byłyśmy pod domem. Dziewczyny d razu poleciały do domu, natomiast ja czule pożegnałam się z Niallem..
Pożegnaliśmy się. Natalia i Zayn jak zwykle nieśmiało, ale z uczuciem. Harry i Madzia oczywiście nie wstydzili się i bardzo czule się pożegnali. Natomiast ja z Niallem nie musiałam się jeszcze żegnać to w końcu on nas miał odwieźć. Niall jechał 80 km/h. W ciągu 15 minut byłyśmy pod domem. Dziewczyny d razu poleciały do domu, natomiast ja czule pożegnałam się z Niallem..
[Kanapa chłopaków..xD ]
Ps. Nie wiedziałam jakie zdjęcie dodać :D
_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 9
J: Dziewczyny patrzcie jaka boska sukienka !
M: No zajebista.
N: Chodź ! Musisz ją przymierzyć.
Weszłyśmy do sklepu. Wzięłam swój rozmiar i podążyłam do przymierzalni. Sukienka leżała idealnie.
J: Dziewczyny !
M: Taak ?
J: Chodźcie zobaczyć.
N: Wow. Wyglądasz niebiańsko. Powalisz każdego mężczyznę w tym mieście.
M: Zgadzam się.
J: Czyli mam ją sobie kupić ?
M: No jasne. Wyglądasz jak anioł.
J: Okey. To przebiorę się.
N: Kupujesz ?
ROZDZIAŁ 9
J: Dziewczyny patrzcie jaka boska sukienka !
M: No zajebista.
N: Chodź ! Musisz ją przymierzyć.
Weszłyśmy do sklepu. Wzięłam swój rozmiar i podążyłam do przymierzalni. Sukienka leżała idealnie.
J: Dziewczyny !
M: Taak ?
J: Chodźcie zobaczyć.
N: Wow. Wyglądasz niebiańsko. Powalisz każdego mężczyznę w tym mieście.
M: Zgadzam się.
J: Czyli mam ją sobie kupić ?
M: No jasne. Wyglądasz jak anioł.
J: Okey. To przebiorę się.
N: Kupujesz ?
J; Taak.
Wyszłam z przymierzalni. Spojrzałam na cenę. Suknia kosztowała równe 159 zł. 'Na szczęście wzięłam kartę' – pomyślałam. Poszłam do kasy zapłacić, po czym wyszłyśmy ze sklepu.
M: No to teraz musisz sobie dokupić do niej buty. Patrz jakie cudne. - wskazała szpilki na wystawie.
J: Ale śliczne. Muszę je mieć. Chodźmy. Obiecuję, że to już ostatni sklep.
Przymierzyłam, pasowały idealnie. Po chwili namysłu kupiłam je. Przy okazji i Natalia kupiła sobie prześliczne koturny. Wyszłyśmy ze sklepu.
N: To wracamy do domu ?
M: Gdzie ci się spieszy ? Ja muszę sobie jeszcze coś zakupić. - uśmiechnęła się.
Szłyśmy dalej, aż wreszcie Madzia wypatrzyła na manekinie bluzkę, która tak jej się spodobała, że musiała ją mieć. Ja już miałam wszystko, więc żeby mnie nie kusiło zaczekałam na zewnątrz.
Ni: Ola ! Co za spotkanie. Co ty tu robisz ?
J: O Niall. Wybrałyśmy się z dziewczyny na zakupy.
Ni: Aha. A gdzie one są.
J: W środku. Madzia wypatrzyła bluzkę.
Ni: A ty czemu tu stoisz ?
J: Bo jak bym weszła coś by mi się spodobało, a nic już nie potrzebuję. - uśmiechnęłam się uroczo.
Ni: A no tak. - zaśmiał się. - Nawet w podartych ciuchach ślicznie wyglądasz. - pochylił się, aby mnie pocałować.
M: Weszłyśmy tylko na chwile, a tu...
Od razu oderwaliśmy się od siebie.
Ni: O cześć dziewczyny.
N: Hej. Co ty tu robisz ?
Ni: Spacerowałem w pobliżu i zobaczyłem Olę i..
M: Podszedłeś się przywitać tak ?
Ni: Skąd wiedziałaś ? - zaśmiał się uroczo.
M: Kobieca intuicja. - Zaśmialiśmy się wszyscy.
Wyszłam z przymierzalni. Spojrzałam na cenę. Suknia kosztowała równe 159 zł. 'Na szczęście wzięłam kartę' – pomyślałam. Poszłam do kasy zapłacić, po czym wyszłyśmy ze sklepu.
M: No to teraz musisz sobie dokupić do niej buty. Patrz jakie cudne. - wskazała szpilki na wystawie.
J: Ale śliczne. Muszę je mieć. Chodźmy. Obiecuję, że to już ostatni sklep.
Przymierzyłam, pasowały idealnie. Po chwili namysłu kupiłam je. Przy okazji i Natalia kupiła sobie prześliczne koturny. Wyszłyśmy ze sklepu.
N: To wracamy do domu ?
M: Gdzie ci się spieszy ? Ja muszę sobie jeszcze coś zakupić. - uśmiechnęła się.
Szłyśmy dalej, aż wreszcie Madzia wypatrzyła na manekinie bluzkę, która tak jej się spodobała, że musiała ją mieć. Ja już miałam wszystko, więc żeby mnie nie kusiło zaczekałam na zewnątrz.
Ni: Ola ! Co za spotkanie. Co ty tu robisz ?
J: O Niall. Wybrałyśmy się z dziewczyny na zakupy.
Ni: Aha. A gdzie one są.
J: W środku. Madzia wypatrzyła bluzkę.
Ni: A ty czemu tu stoisz ?
J: Bo jak bym weszła coś by mi się spodobało, a nic już nie potrzebuję. - uśmiechnęłam się uroczo.
Ni: A no tak. - zaśmiał się. - Nawet w podartych ciuchach ślicznie wyglądasz. - pochylił się, aby mnie pocałować.
M: Weszłyśmy tylko na chwile, a tu...
Od razu oderwaliśmy się od siebie.
Ni: O cześć dziewczyny.
N: Hej. Co ty tu robisz ?
Ni: Spacerowałem w pobliżu i zobaczyłem Olę i..
M: Podszedłeś się przywitać tak ?
Ni: Skąd wiedziałaś ? - zaśmiał się uroczo.
M: Kobieca intuicja. - Zaśmialiśmy się wszyscy.
Ni: Okey to ja już
pójdę.
M: Gdzie się tak spieszysz ? Może nam doradzisz ?
Ni: Myślę, że lepiej poradzicie sobie same. - mrugnął do nas okiem. - A zresztą chłopaki na mnie czekają.
Madzia chciała coś powiedzieć, ale Natalia jej przerwała.
N: okey to cię nie zatrzymujemy. Do zobaczenia.
M: Do zobaczenia. - niechętnie się pożegnała.
Ni: Pa kochanie. - pocałował mnie delikatnie.
J: Pa. - pomachałam mu na pożegnanie.
Odwrócił się, aby jeszcze raz na mnie spojrzeć. I wtedy wydarzyło się coś nie przyjemnego. Zapatrzony we mnie nie zauważył stojącego tam straganu z kwiatami. Wszedł na niego i przewrócił się razem z nim. Dziewczyny zaczęły się śmiać, natomiast ja próbowałam się powstrzymać. Podbiegłam do niego.
J: Niall. Nic ci nie jest.
M: Gdzie się tak spieszysz ? Może nam doradzisz ?
Ni: Myślę, że lepiej poradzicie sobie same. - mrugnął do nas okiem. - A zresztą chłopaki na mnie czekają.
Madzia chciała coś powiedzieć, ale Natalia jej przerwała.
N: okey to cię nie zatrzymujemy. Do zobaczenia.
M: Do zobaczenia. - niechętnie się pożegnała.
Ni: Pa kochanie. - pocałował mnie delikatnie.
J: Pa. - pomachałam mu na pożegnanie.
Odwrócił się, aby jeszcze raz na mnie spojrzeć. I wtedy wydarzyło się coś nie przyjemnego. Zapatrzony we mnie nie zauważył stojącego tam straganu z kwiatami. Wszedł na niego i przewrócił się razem z nim. Dziewczyny zaczęły się śmiać, natomiast ja próbowałam się powstrzymać. Podbiegłam do niego.
J: Niall. Nic ci nie jest.
Wstał powoli. Uśmiechnął
się i wręczył mi czerwoną różę. Zarumieniłam się.
Ni: Nie. Ja jestem cały, gorzej ze straganem.
J: Hihi..dziękuje. - pocałowałam go w policzek.
Ni: Nie ma za co.
J: A z jakiej to okazji ?
Ni: Tak od serca..- przerwała mu roztargniona właścicielka straganu.
K: Jak pan chodzi ? Co ja teraz zrobię ?
Ni: Spokojnie. Jakoś to załatwimy. Ile kosztuje taki stragan ?
K: Stragan 300 zł plus kwiaty 250 zł. Razem 550 zł.
Ni: Okey nie ma problemu. - wręczył kobiecie pieniądze.
K: Dziękuje, że mogliśmy to spokojnie załatwić.
Ni: Ja też.
Podeszliśmy do rozchichotanych dziewczyn. …
Ni: Nie. Ja jestem cały, gorzej ze straganem.
J: Hihi..dziękuje. - pocałowałam go w policzek.
Ni: Nie ma za co.
J: A z jakiej to okazji ?
Ni: Tak od serca..- przerwała mu roztargniona właścicielka straganu.
K: Jak pan chodzi ? Co ja teraz zrobię ?
Ni: Spokojnie. Jakoś to załatwimy. Ile kosztuje taki stragan ?
K: Stragan 300 zł plus kwiaty 250 zł. Razem 550 zł.
Ni: Okey nie ma problemu. - wręczył kobiecie pieniądze.
K: Dziękuje, że mogliśmy to spokojnie załatwić.
Ni: Ja też.
Podeszliśmy do rozchichotanych dziewczyn. …
[W coś takiego wpadł Niall :D ]
_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 8
J: Madzia. Co ty tu robisz
?
Weszłam pod kołdrę, a Niall schował się za łóżkiem.
M: Usłyszałam twój krzyk, przestraszyłam się, więc przyszłam.
J: Oh. Nic się nie stało. Po prostu przestraszyłam się pajączka na moim łóżku.
M: Dość duży ten pajączek..Hihi. Niall nie musisz się chować. Wiem, że tam jesteś.
N: Nie jestem dobry w chowanego.
Zaczęliśmy się śmiać.
Weszłam pod kołdrę, a Niall schował się za łóżkiem.
M: Usłyszałam twój krzyk, przestraszyłam się, więc przyszłam.
J: Oh. Nic się nie stało. Po prostu przestraszyłam się pajączka na moim łóżku.
M: Dość duży ten pajączek..Hihi. Niall nie musisz się chować. Wiem, że tam jesteś.
N: Nie jestem dobry w chowanego.
Zaczęliśmy się śmiać.
J: Duży, ale za to jaki
uroczy.
M: Nom. Nawet ci trochę zazdroszczę.
N: Wiesz pracuję 24h na dobę. Jutro mogę do ciebie wpaść.
M: Nom. Nawet ci trochę zazdroszczę.
N: Wiesz pracuję 24h na dobę. Jutro mogę do ciebie wpaść.
J: Ejj ! - rzuciłaś w
niego poduszką, a on rzucił się do ciebie na łóżko i zaczął
cię na namiętnie całować.
M: To ja wam nie przeszkadzam. Dobranoc. Gorącej nocy..Hihi. - wyszła.
N: Z pewnością ta noc będzie gorąca. - Uśmiechnął się łobuzersko, po czym znów przyssał się do moich ust. Wróciliśmy do zdzierania z siebie kolejnych części garderoby. Kiedy byliśmy zupełnie nadzy zaczęła się zabawa.
Rano, gdy się obudziłam Nialla już nie było. Zeszłam na dół. Dziewczyny już nie spały.
M: O nasza królewna się obudziła.
N: Hihi..Cześć Olu. Chcesz herbatę ?
J: Witajcie. Chętnie się napije.
M: I jak noc ?
J: Znakomicie.
M: Czyli Niall spisał się na medal ?
J: A jakże inaczej.
M: Czyli opłaca mi się wypożyczyć go na dziś wieczór ? Haha
J: No nie wiem czy znajdzie czas. Tak mi się spodobało, że zajęłam wszystkie wolne terminy w najbliższym czasie. Ale mogę cię skontaktować z równie boskim jego kolegą. Nazywa się Harry.
M: Ooo..Chętnie skorzystam. - wybuchnęłyśmy śmiechem.
N: A ja zostanę sama ? - zasmuciła się Natalia.
J: Dla ciebie też mam brytyjskie ciacho. Ma na imię Zayn. Kojarzysz ?
N: E tam. Nie żartuj. Ja z nim ?
M: Nawet nie mów, że ci się nie podoba.
N: Oczywiście, że mi się podoba. Ale ja mu raczej nie.
J: Nie widziałaś jak na ciebie wczoraj patrzył ?
M: Rozbierał cię wzrokiem. Hahaha...
N: No może trochę.
J: Trochę. On cię pożerał wzrokiem.
N: No macie racje. Hahaha.
Zjadłyśmy śniadanie. Następnie postanowiłam iść się przebrać. Dziewczyny już dawno zdążyły się ogarnąć. Niestety ja wolałam dłużej pospać. Może też winne temu jest to, że poszłam później spać. Weszłam do pokoju, otworzyłam szafę i rozpoczął się największy problem. W co mam się ubrać ? Po długim namyśleniu postanowiłam ubrać dżinsowe szorty, koszulę w kratkę, a do tego koturny i biżuterię : kolczyki oraz bransoletkę. Ubrana zeszłam na dół do dziewczyn.
M: To ja wam nie przeszkadzam. Dobranoc. Gorącej nocy..Hihi. - wyszła.
N: Z pewnością ta noc będzie gorąca. - Uśmiechnął się łobuzersko, po czym znów przyssał się do moich ust. Wróciliśmy do zdzierania z siebie kolejnych części garderoby. Kiedy byliśmy zupełnie nadzy zaczęła się zabawa.
Rano, gdy się obudziłam Nialla już nie było. Zeszłam na dół. Dziewczyny już nie spały.
M: O nasza królewna się obudziła.
N: Hihi..Cześć Olu. Chcesz herbatę ?
J: Witajcie. Chętnie się napije.
M: I jak noc ?
J: Znakomicie.
M: Czyli Niall spisał się na medal ?
J: A jakże inaczej.
M: Czyli opłaca mi się wypożyczyć go na dziś wieczór ? Haha
J: No nie wiem czy znajdzie czas. Tak mi się spodobało, że zajęłam wszystkie wolne terminy w najbliższym czasie. Ale mogę cię skontaktować z równie boskim jego kolegą. Nazywa się Harry.
M: Ooo..Chętnie skorzystam. - wybuchnęłyśmy śmiechem.
N: A ja zostanę sama ? - zasmuciła się Natalia.
J: Dla ciebie też mam brytyjskie ciacho. Ma na imię Zayn. Kojarzysz ?
N: E tam. Nie żartuj. Ja z nim ?
M: Nawet nie mów, że ci się nie podoba.
N: Oczywiście, że mi się podoba. Ale ja mu raczej nie.
J: Nie widziałaś jak na ciebie wczoraj patrzył ?
M: Rozbierał cię wzrokiem. Hahaha...
N: No może trochę.
J: Trochę. On cię pożerał wzrokiem.
N: No macie racje. Hahaha.
Zjadłyśmy śniadanie. Następnie postanowiłam iść się przebrać. Dziewczyny już dawno zdążyły się ogarnąć. Niestety ja wolałam dłużej pospać. Może też winne temu jest to, że poszłam później spać. Weszłam do pokoju, otworzyłam szafę i rozpoczął się największy problem. W co mam się ubrać ? Po długim namyśleniu postanowiłam ubrać dżinsowe szorty, koszulę w kratkę, a do tego koturny i biżuterię : kolczyki oraz bransoletkę. Ubrana zeszłam na dół do dziewczyn.
M: Wow. Ola, ale się odstawiłaś.
N: Zarąbiście wyglądasz.
J: Dzięki. Wy też wyglądacie cudnie.
Natalia miała na sobie : szorty, koszulę, do tego obcasy i biżuterię : kolczyki oraz bransoletkę. Natomiast Magda miała na sobie : spódnicę, bluzkę, a do tego koturny i biżuterię : kolczyki i bransoletkę. Tak ubrane wyszłyśmy na miasto.
[ Natalia, Magda i Ola (od lewej) ]

Ps. Przepraszam, że na zdjęciu kolor włosów się nie zgadza, ale nie było innego :(
_______________________________________________________ N: Zarąbiście wyglądasz.
J: Dzięki. Wy też wyglądacie cudnie.
Natalia miała na sobie : szorty, koszulę, do tego obcasy i biżuterię : kolczyki oraz bransoletkę. Natomiast Magda miała na sobie : spódnicę, bluzkę, a do tego koturny i biżuterię : kolczyki i bransoletkę. Tak ubrane wyszłyśmy na miasto.
[ Natalia, Magda i Ola (od lewej) ]
Ps. Przepraszam, że na zdjęciu kolor włosów się nie zgadza, ale nie było innego :(
ROZDZIAŁ 7
J: Otworzę. - krzyknęłam
do dziewczyn.
M: Okey.
N: Kto to może być ?
Za wielkimi, drewnianymi drzwiami stała cała 5 zespołu 1D. Zaskoczyła cię ta wizyta. Poznałaś Nialla, ale nie przypuszczałaś, że poznasz cały zespół.
Ni: Hej. Możemy wejść.
J: No pewnie wchodźcie. Zaraz zawołam dziewczyny.
Niall przedstawił mnie chłopakom. Po czym ja zawołałam dziewczyny i poznałam je z całą 5. Widać było po ich minach, że są zachwycone. Od razu było widać, że Natalia wpadła w oko Zaynowi. Przez cały wieczór wpatrywał się w nią jak w obrazek. Natomiast Magda i Harry już po 5 minutach od ich przyjścia znaleźli temat do rozmowy. Spędzili na gadaniu cały wieczór.
M: Okey.
N: Kto to może być ?
Za wielkimi, drewnianymi drzwiami stała cała 5 zespołu 1D. Zaskoczyła cię ta wizyta. Poznałaś Nialla, ale nie przypuszczałaś, że poznasz cały zespół.
Ni: Hej. Możemy wejść.
J: No pewnie wchodźcie. Zaraz zawołam dziewczyny.
Niall przedstawił mnie chłopakom. Po czym ja zawołałam dziewczyny i poznałam je z całą 5. Widać było po ich minach, że są zachwycone. Od razu było widać, że Natalia wpadła w oko Zaynowi. Przez cały wieczór wpatrywał się w nią jak w obrazek. Natomiast Magda i Harry już po 5 minutach od ich przyjścia znaleźli temat do rozmowy. Spędzili na gadaniu cały wieczór.
Li: Dobra chłopaki.
Musimy się zbierać. Jest już 23:00.
Lo: Zgadzam się. Dziewczyny muszą odpocząć.
Pożegnaliśmy się. Niall oczywiście dał mi buziaka, ale zdziwiło mnie to co wyszeptał mi na ucho.
Ni: My się jeszcze nie żegnamy.
Zobaczyłam kątem oka, jak Zayn składa delikatnego buziaka na policzku Natalii. Natomiast Harry i Madzia nie kryli się z uczuciami. Na pożegnanie dali sobie czułego buziaka w usta. Chłopaki poszli. Każda z nas wróciła do swojego pokoju. Ja najpierw poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Następnie zmęczona weszłam do sypialni. Marzyłam tylko, aby zatonąć w poduszkach na moim łóżku. Zdjęłam koc. Zaczęłam piszczeć. Pod nim leżał jakiś mężczyzna. Zatkał mi usta swoją dłonią. I wtedy poznałam ten zapach. Był to ten sam, który otulał mnie na plaży, w szpitalu i przed chwilą na dole. Mężczyzną okazał się Niall.
Ni: Nie krzycz. Dziewczyny się przestraszą.
J: Jak na razie to ty przestraszyłeś mnie.
Ni: Przepraszam. Chciałem ci zrobić niespodziankę.
J: Oj ty mój romantyku. - uśmiechnęłam się.
Ni: Nie podoba ci się niespodzianka ? - zrobił smutną minkę.
J: Oczywiście, że podoba. - wskoczyłam na niego.
Zaczął mnie czule całować. Po czym powoli zdjął ze mnie szlafrok, który jeszcze miałam na sobie. Rzucił go na podłogę obok łóżka. Następnie zaczął rozpinać guziki przy swojej koszuli. Pomogłam mu, po czym zsunęłam ją po jego ramionach i rzuciłam niedaleko mojego szlafroka. Potem zajęliśmy się dolna częścią jego garderoby. Gdy został w samych bokserkach, wrócił do mnie. Już był gotowy zedrzeć ze mnie koszulkę, gdy do pokoju weszła zmartwiona Magda..
[ Niespodzianka ! Hahaha...Niall w łóżku Oli :D ]
Lo: Zgadzam się. Dziewczyny muszą odpocząć.
Pożegnaliśmy się. Niall oczywiście dał mi buziaka, ale zdziwiło mnie to co wyszeptał mi na ucho.
Ni: My się jeszcze nie żegnamy.
Zobaczyłam kątem oka, jak Zayn składa delikatnego buziaka na policzku Natalii. Natomiast Harry i Madzia nie kryli się z uczuciami. Na pożegnanie dali sobie czułego buziaka w usta. Chłopaki poszli. Każda z nas wróciła do swojego pokoju. Ja najpierw poszłam do łazienki się przebrać i umyć. Następnie zmęczona weszłam do sypialni. Marzyłam tylko, aby zatonąć w poduszkach na moim łóżku. Zdjęłam koc. Zaczęłam piszczeć. Pod nim leżał jakiś mężczyzna. Zatkał mi usta swoją dłonią. I wtedy poznałam ten zapach. Był to ten sam, który otulał mnie na plaży, w szpitalu i przed chwilą na dole. Mężczyzną okazał się Niall.
Ni: Nie krzycz. Dziewczyny się przestraszą.
J: Jak na razie to ty przestraszyłeś mnie.
Ni: Przepraszam. Chciałem ci zrobić niespodziankę.
J: Oj ty mój romantyku. - uśmiechnęłam się.
Ni: Nie podoba ci się niespodzianka ? - zrobił smutną minkę.
J: Oczywiście, że podoba. - wskoczyłam na niego.
Zaczął mnie czule całować. Po czym powoli zdjął ze mnie szlafrok, który jeszcze miałam na sobie. Rzucił go na podłogę obok łóżka. Następnie zaczął rozpinać guziki przy swojej koszuli. Pomogłam mu, po czym zsunęłam ją po jego ramionach i rzuciłam niedaleko mojego szlafroka. Potem zajęliśmy się dolna częścią jego garderoby. Gdy został w samych bokserkach, wrócił do mnie. Już był gotowy zedrzeć ze mnie koszulkę, gdy do pokoju weszła zmartwiona Magda..
[ Niespodzianka ! Hahaha...Niall w łóżku Oli :D ]
_____________________________________________________
ROZDZIAŁ 6
Obudziłam się w szpitalu. Nie wiedziałam co się stało. Obok siedziały twoje najlepsze przyjaciółki Madzia i Natalia.
J: Dziewczyny co się stało ?
N: No obudziłaś się. Madzia zawołaj Nialla. Pewnie tam umiera ze strachu.
J: Co Nialla ? Co on tu robi ?
N: Widział całą sytuacje, gdy cię podwiózł nie wrócił do domu. Siedział cały czas w samochodzie, gdy zobaczył cię leżącą i krwawiącą podleciał i przywiózł cię tutaj.
J: A co mi się stało ?
N: Biegłaś do morze, kiedy nagle potknęłaś się o korzeń i upadłaś. Uderzyłaś głową w kamień i straciłaś przytomność. - właśnie do sali wszedł Niall i Magda.
Ni: Ola. Kotku. Jak się czujesz ? Boli cie coś ? - podbiegł do mojego łózka, złapał mnie za rękę i ucałował.
J: Dobrze. Tylko trochę boli mnie głowa.
M: To przez to uderzenie w kamień.
N: Zawołam lekarza.
Ni: Tylko głowa ?
J: Tak.
Właśnie przyszedł lekarz. Podszedł do mnie, zbadał po czym powiedział.
L: Nic pani nie dolega. Niech pani przez 3 dni zażywa te tabletki rano i wieczorem, a ból minie. Może pani już wrócić do domu. Tylko niech pani pamięta o tabletkach.
N: My ją przypilnujemy. - uśmiechnęła się przekonywająco.
M: Dobra to ja cię spakuje, a ty Niall pomóż jej wstać.
Ni: A tak już.
Podałam mu ręke,lecz on ją zignorował i wziął mnie na ręce i postawił na podłodze. Wzięłam parę ubrań i podążyłam do łazienki. Zobaczyłam, że cała 3 ma zamiar iść ze mną.
J: Ej dam radę sama się przebrać.
Ni; No nie wiem, a jak się przewrócisz ?
J: Nie jestem kaleką.
N: Lekarz zalecił, żeby cię teraz pilnować, bo możesz mieć zawroty głowy.
J: No dobra, ale tylko jedna osoba idzie ze mną.
Cała trójka popatrzyła
po sobie.
M: No to kto idzie ?
N: Ja.
M: Nie. Natalia na pewno nie ty. Tobie często zdarza się potknąć itp.
N: A no tak. To ja odpadam. - ze smutkiem stwierdziła Natalia.
M: No to ja czy ty. - powiedziała do Nialla.
Ni: Nie wiem.
M: Chyba mi bardziej pasuje, bo wiesz kobieta z kobietą.
Ni: A no tak. Ola by się przy mnie krępowała.
M: Okey. Czyli idę ja. No to chodźmy Ola.
Z przebieraniem poszło 'nam' szybko'. Gdy byłam już gotowa zeszliśmy na parking do samochodu. Przyjechaliśmy tu oczywiście autem Nialla, żadna z nas nie miała tu samochodu. Niall odwiózł nas do domu. Po czym on sam pojechał do mieszkania. Musiał być bardzo zmęczony dzisiejszym dniem.
J: Nareszcie w domu. Która godzina ?
N: 18:00
J: Trochę późno.
M: To ja podgrzeje obiad.
J: okey. Dzisiaj na pewno nie idziemy na żadną dyskotekę.
N: Zgadzam się.
M: No cóż. Dziś się nie będę sprzeczać – zrobiła smutną minkę.
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Obiad już był gotowy, gdy zjadłyśmy chciałyśmy ten dzień spędzić do końca w ciszy i spokoju, same. Lecz nagle rozległ się dzwonek do drzwi..
[ Scena w szpitalu xD ]

M: No to kto idzie ?
N: Ja.
M: Nie. Natalia na pewno nie ty. Tobie często zdarza się potknąć itp.
N: A no tak. To ja odpadam. - ze smutkiem stwierdziła Natalia.
M: No to ja czy ty. - powiedziała do Nialla.
Ni: Nie wiem.
M: Chyba mi bardziej pasuje, bo wiesz kobieta z kobietą.
Ni: A no tak. Ola by się przy mnie krępowała.
M: Okey. Czyli idę ja. No to chodźmy Ola.
Z przebieraniem poszło 'nam' szybko'. Gdy byłam już gotowa zeszliśmy na parking do samochodu. Przyjechaliśmy tu oczywiście autem Nialla, żadna z nas nie miała tu samochodu. Niall odwiózł nas do domu. Po czym on sam pojechał do mieszkania. Musiał być bardzo zmęczony dzisiejszym dniem.
J: Nareszcie w domu. Która godzina ?
N: 18:00
J: Trochę późno.
M: To ja podgrzeje obiad.
J: okey. Dzisiaj na pewno nie idziemy na żadną dyskotekę.
N: Zgadzam się.
M: No cóż. Dziś się nie będę sprzeczać – zrobiła smutną minkę.
Wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Obiad już był gotowy, gdy zjadłyśmy chciałyśmy ten dzień spędzić do końca w ciszy i spokoju, same. Lecz nagle rozległ się dzwonek do drzwi..
[ Scena w szpitalu xD ]
_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 5Całował tak namiętnie. Otulało mnie jego ciepło i cudowny zapach perfum. Czułam się jak księżniczka. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie całuję się z jedną z największych gwiazd, która przed chwilą wyznała mi miłość. I to na dodatek mój idol Niall Horan z ulubionego zespołu One Direction. Wreszcie po długich, czułych pocałunkach przerwaliśmy.
J: O już późno. Muszę wracać do przyjaciółek. Pewnie się nie mogą doczekać jak im zdam sprawozdanie. - mrugnęłaś do niego.
Ni: A no tak. Odwiozę cię.
Za 5 min. byłam już pod plażą. Na pożegnanie Niall dał mi buziaka i do kieszeni włożył mi karteczkę z numerem telefonu. Tak jak myślałam na złocistym piasku leżały i czekały na mnie podekscytowane dziewczyny. Pierwsze zobaczyła mnie Natalia.
N: Ola ! Wreszcie jesteś ! Co wy robiliście, że cię tak długo nie było.
Madzie się zaśmiała. Wiedziałam co jej chodziło po głowie.
J: Nie Madziu nie martw się. Skończyło się tylko na pocałunkach.
M: Haha..jak ty mnie dobrze znasz.
J: W końcu przyjaźnimy się już kawałek.
Roześmiałyśmy się
wszystkie.
N: No dobra chodź tu i opowiedz nam wszystko.
Siadłyśmy na kocu i opowiedziałam im wszystko od początku do końca.
M: O ja pierdziele. Czyli gorąca miłość.
J: Nie nazwałabym tego tak.
N: A jak ? Namiętna ?
J; Haha..raczej chwilowa – posmutniałam.
N: Czemu ?
J: Przecież przyjechaliśmy tu tylko na wakacje. Zaraz po on wróci do życia wielkiej gwiazdy, a ja do życia szalonej licealistki.
N: No dobra chodź tu i opowiedz nam wszystko.
Siadłyśmy na kocu i opowiedziałam im wszystko od początku do końca.
M: O ja pierdziele. Czyli gorąca miłość.
J: Nie nazwałabym tego tak.
N: A jak ? Namiętna ?
J; Haha..raczej chwilowa – posmutniałam.
N: Czemu ?
J: Przecież przyjechaliśmy tu tylko na wakacje. Zaraz po on wróci do życia wielkiej gwiazdy, a ja do życia szalonej licealistki.
M: Nie mów hop do przodu.
Przecież ci powiedział, że cię kocha. Może poświęci się dla
ciebie i przyjedzie raz w czas do Polski, a raz ty do niego.
J: Wiesz, że związki na odległość nie mają sensu.
N: Oj tam oj tam. Nie możesz martwić się tym co będzie, tylko żyć tym co jest. A potem się zobaczy co będzie potem. - uśmiechnęła się wesoło.
J: No dobra. Obiecuję, że przestane martwić się na zapas. A teraz chodźmy do wody ! - krzyknęłaś biegnąc w stronę morza. Nagle potknęłam się, upadłam i straciłam przytomność.
[ Ola, Natalia i Madzia (od lewej) xDD ]
J: Wiesz, że związki na odległość nie mają sensu.
N: Oj tam oj tam. Nie możesz martwić się tym co będzie, tylko żyć tym co jest. A potem się zobaczy co będzie potem. - uśmiechnęła się wesoło.
J: No dobra. Obiecuję, że przestane martwić się na zapas. A teraz chodźmy do wody ! - krzyknęłaś biegnąc w stronę morza. Nagle potknęłam się, upadłam i straciłam przytomność.
[ Ola, Natalia i Madzia (od lewej) xDD ]
_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 4
Całował tak delikatnie. Ale równocześnie tak romantycznie. Nie mogłam oprzeć się jego ustom. Nagle usłyszałam piski. To fanki, które wypatrzyły Nialla za skałą.
Ni: No cholera ! W takim momencie ? Ola chodź szybko.
Niedaleko stało jego auto, właśnie w jego kierunku teraz biegliśmy. Szybko znaleźliśmy się w środku. Niall odpalił silnik i odjechaliśmy.
Ni: Przepraszam za to !
Całował tak delikatnie. Ale równocześnie tak romantycznie. Nie mogłam oprzeć się jego ustom. Nagle usłyszałam piski. To fanki, które wypatrzyły Nialla za skałą.
Ni: No cholera ! W takim momencie ? Ola chodź szybko.
Niedaleko stało jego auto, właśnie w jego kierunku teraz biegliśmy. Szybko znaleźliśmy się w środku. Niall odpalił silnik i odjechaliśmy.
Ni: Przepraszam za to !
J: Nic się nie stało. To
nie twoja wina.
Ni: Ale i tak przepraszam. No i straciłem swój cichy kącik. - zrobił smutną minkę.
J: Nie smuć się. Znajdziemy ci nową. - uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił go.
Ni: Ale i tak przepraszam. No i straciłem swój cichy kącik. - zrobił smutną minkę.
J: Nie smuć się. Znajdziemy ci nową. - uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił go.
Auto się zatrzymało.
Niall pochylił się tak jak tam na plaży. Wiedziałam co chciał
zrobić. Tylko nie wiedziałam czy ja tego chce. Odwróciłaś się w
druga stronę.
Ni: Przepraszam. Myślałem, że tego chcesz. Coś się stało ?
J: Nie nic. Nie przepraszaj. To ja powinnam przeprosić ciebie, za to że się tak zachowuje. Po prostu dla to się dzieje za szybko. Po prostu..
Ni: Oh. Przepraszam. Coś się stało ?
J: Nie, nie.
Ni: Widzę, że coś jest nie tak.
J: po prostu niedawno miałam złamane serce i nie chce żeby to się powtórzyło.
Ni: Czemu twierdzisz, że ja go złamie ?
J: Nie ja wcale nie miałam tego na myśli. Po prostu nie mam ochoty na przelotny związek.
Ni: Ale przecież wcale nie musi to być przelotny związek.
Nie wiedziałam co powiedzieć, przecież ja przyjechałam tu tylko na wakacje i on też. Potem on wróci do swojego życia. Życia wielkiej gwiazdy, a ja do zwykłego życia szalonej licealistki.
Ni: Ola. Posłuchaj. Od razu, gdy cię zobaczyłem na plaży wiedziałem, że nie jesteś jak reszta. Reszta dawno by się na mnie rzuciła i zdarła ubrania. Ale nie ty. Owszem lubisz mnie jako gwiazdę, ale nie zachowujesz się jak idiotka. Jak cię ujrzałem od razu wiedziałem o tym i zakochałem się w tobie. Potem cię pocałowałem. Wtedy czułem, że żyje. Wiem, że to głupie, bo znam cię dopiero parę godzin. Ale kocham cię. I chciałbym żebyś i ty mnie tak pokochała.
J: Wow. Nie wiem co powiedzieć. Właśnie wielka gwiazda popu wyznała mi miłość. Uszczypnijcie mnie, bo nie wierze.- W tej chwili Niall mnie uszczypnął.- Ałł..żartowałam.- zaczęłaś się śmiać, a razem z tobą Niall.
Ni: Przepraszam. Myślałem, że tego chcesz. Coś się stało ?
J: Nie nic. Nie przepraszaj. To ja powinnam przeprosić ciebie, za to że się tak zachowuje. Po prostu dla to się dzieje za szybko. Po prostu..
Ni: Oh. Przepraszam. Coś się stało ?
J: Nie, nie.
Ni: Widzę, że coś jest nie tak.
J: po prostu niedawno miałam złamane serce i nie chce żeby to się powtórzyło.
Ni: Czemu twierdzisz, że ja go złamie ?
J: Nie ja wcale nie miałam tego na myśli. Po prostu nie mam ochoty na przelotny związek.
Ni: Ale przecież wcale nie musi to być przelotny związek.
Nie wiedziałam co powiedzieć, przecież ja przyjechałam tu tylko na wakacje i on też. Potem on wróci do swojego życia. Życia wielkiej gwiazdy, a ja do zwykłego życia szalonej licealistki.
Ni: Ola. Posłuchaj. Od razu, gdy cię zobaczyłem na plaży wiedziałem, że nie jesteś jak reszta. Reszta dawno by się na mnie rzuciła i zdarła ubrania. Ale nie ty. Owszem lubisz mnie jako gwiazdę, ale nie zachowujesz się jak idiotka. Jak cię ujrzałem od razu wiedziałem o tym i zakochałem się w tobie. Potem cię pocałowałem. Wtedy czułem, że żyje. Wiem, że to głupie, bo znam cię dopiero parę godzin. Ale kocham cię. I chciałbym żebyś i ty mnie tak pokochała.
J: Wow. Nie wiem co powiedzieć. Właśnie wielka gwiazda popu wyznała mi miłość. Uszczypnijcie mnie, bo nie wierze.- W tej chwili Niall mnie uszczypnął.- Ałł..żartowałam.- zaczęłaś się śmiać, a razem z tobą Niall.
Ni: Nie przesadzaj. Nie
jestem aż taki sławny.
J: Haha..Co ty nie czytasz gazet, portali społecznościowych ? Każda dziewczyna o tobie marzy.
Ni: Czytam i to za dużo. Każda ? Co do wyjątku ?
J: Taak.
Ni: Czyli ty też ? - zarumieniłam się.
J: Yyy..tak. - Niall wyszczerzył się do ciebie.
Ni: Czyli jest szansa żebyś mnie pokochała tak jak ja ciebie?
J: Niall. Ja już cię kocham.
Ni: Wow. Czy mogę cię pocałować ?
J: Pewnie...
[Nie mogłam znależć innego xD Takie..niby Ola (ja) i Niall na plaży ^.^ ]

J: Haha..Co ty nie czytasz gazet, portali społecznościowych ? Każda dziewczyna o tobie marzy.
Ni: Czytam i to za dużo. Każda ? Co do wyjątku ?
J: Taak.
Ni: Czyli ty też ? - zarumieniłam się.
J: Yyy..tak. - Niall wyszczerzył się do ciebie.
Ni: Czyli jest szansa żebyś mnie pokochała tak jak ja ciebie?
J: Niall. Ja już cię kocham.
Ni: Wow. Czy mogę cię pocałować ?
J: Pewnie...
[Nie mogłam znależć innego xD Takie..niby Ola (ja) i Niall na plaży ^.^ ]
_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 3
Rano, gdy się obudziłam, no dobra w południe czułam się makabrycznie. Zeszłam na dół, aby zażyć
Rano, gdy się obudziłam, no dobra w południe czułam się makabrycznie. Zeszłam na dół, aby zażyć
środki na ból głowy.
Zagotowałam wodę na herbatę.
N: O cześć Ola. Jak się czujesz ?
J: Makabrycznie. Za dużo alkoholu.
N: No racja. Podaj mi proszki na ból głowy.
M: No hej laski ! Co wy takie obolałe ? - do pokoju wpadła Magda.
J: Nie krzycz. Strasznie boli mnie głowa.
M: Za dużo alkoholu..
N: O cześć Ola. Jak się czujesz ?
J: Makabrycznie. Za dużo alkoholu.
N: No racja. Podaj mi proszki na ból głowy.
M: No hej laski ! Co wy takie obolałe ? - do pokoju wpadła Magda.
J: Nie krzycz. Strasznie boli mnie głowa.
M: Za dużo alkoholu..
J: Zdecydowanie.
N: Ja tez przesadziłam, a miałam nie pić.
M: Nie panikujcie do wieczora wam przejdzie.
J: O nie ! Ja dzisiaj nigdzie nie idę.
N: W żadnym wypadku.
M: Co wy dziewczyny, a nie pamiętacie co wczoraj mówiłyście ?
J i N: Nie !
M: No dobra. Pogadamy później. Jak na razie wchodzić w kostiumy i idziemy na plaże.
N: Na plaże owszem mogę iść.
J: Może tam poznamy tych tutejszych przystojniaków, bo wczoraj żadnych nie widziłam.
M: No cóż. Trzeba się cieszyć tym co jest.
Poszłyśmy do pokoi przebrać się i spakować na plażę. O 14 byłyśmy gotowe.
M: No to ruszamy na podbój Hiszpańskich serc.
Zaśmiałyśmy się wszystkie. Do plaży było nie daleko. Dojście do niej zajęło nam jedynie 10 min.
N: Chodźcie tu jest świetne miejsce do plażowania.
Rozłożyłyśmy koce. Od razu rozebrałyśmy się do kostiumów. Ja z Natalią położyłyśmy się na kocu, aby odpocząć i poopalać się. Natomiast Madzia miała inne plany.
M: No co wy dziewczyny. Chyba nie będziecie leżeć? No już wstawać. Idziemy do wody.
J: Potem.
M:No dobra jak chcecie ja idę się schłodzić.
Zostałam sama z Natalią.
J: Natalia patrz !
N: Gdzie ?
J: No tam. Patrz ! Chłopak bardzo podobny do Nialla.
N: No rzeczywiście !
M: No to na co czekasz ? Idź go wyrwij ! - właśnie z morza wróciła Magda.
J: No nie wiem. Na pewno?
N: No dawaj. Możesz mieć swojego Nialla, no podróbkę. Ale zawsze coś – uśmiechnęła się zachęcająco. Nagle usłyszałam za moimi plecami dobrze mi znany, męski głos.
Ni: A może wolałabyś oryginał ? - zapytał.
Zatkało cię. Właśnie przed tobą stał twój idol Niall Horan. Stałaś jak wryta nie wiedziałaś co powiedzieć.
M: No jasne, że by wolała ! - uratowała sytuacje Madzia.
J: No ta-a-ak. - wyjąkałaś.
Ni: To może się przejdziemy ?
J: Okey.
Wstałam. Za sobą słyszałam jak moje podekscytowane przyjaciółki zaczęły gadać o tym co się właśnie stało. Niall prowadził mnie przez plaże, gdzieś daleko. Nie widziałam, gdzie on może iść. Jestem tu dopiero od wczoraj, nie znam jeszcze za dobrze okolicy.
J: Niall gdzie idziemy ?
Ni: Zobaczysz. To takie moje tajne miejsce. Przychodzę tu zawsze, gdy chcę pobyć sam, a zwłaszcza uciec od fanek.
J: Ohh.
Zobaczyłam przed sobą cudny widok na morze. Byłam w najpiękniejszym miejscu w tym kraju z najpiękniejszym mężczyzną świata
Ni: Usiądź. Proszę.
Delikatnie usiadłaś.
Ni: Domyślam się, że to twoje przyjaciółki.
J: O tak.
N: Ja tez przesadziłam, a miałam nie pić.
M: Nie panikujcie do wieczora wam przejdzie.
J: O nie ! Ja dzisiaj nigdzie nie idę.
N: W żadnym wypadku.
M: Co wy dziewczyny, a nie pamiętacie co wczoraj mówiłyście ?
J i N: Nie !
M: No dobra. Pogadamy później. Jak na razie wchodzić w kostiumy i idziemy na plaże.
N: Na plaże owszem mogę iść.
J: Może tam poznamy tych tutejszych przystojniaków, bo wczoraj żadnych nie widziłam.
M: No cóż. Trzeba się cieszyć tym co jest.
Poszłyśmy do pokoi przebrać się i spakować na plażę. O 14 byłyśmy gotowe.
M: No to ruszamy na podbój Hiszpańskich serc.
Zaśmiałyśmy się wszystkie. Do plaży było nie daleko. Dojście do niej zajęło nam jedynie 10 min.
N: Chodźcie tu jest świetne miejsce do plażowania.
Rozłożyłyśmy koce. Od razu rozebrałyśmy się do kostiumów. Ja z Natalią położyłyśmy się na kocu, aby odpocząć i poopalać się. Natomiast Madzia miała inne plany.
M: No co wy dziewczyny. Chyba nie będziecie leżeć? No już wstawać. Idziemy do wody.
J: Potem.
M:No dobra jak chcecie ja idę się schłodzić.
Zostałam sama z Natalią.
J: Natalia patrz !
N: Gdzie ?
J: No tam. Patrz ! Chłopak bardzo podobny do Nialla.
N: No rzeczywiście !
M: No to na co czekasz ? Idź go wyrwij ! - właśnie z morza wróciła Magda.
J: No nie wiem. Na pewno?
N: No dawaj. Możesz mieć swojego Nialla, no podróbkę. Ale zawsze coś – uśmiechnęła się zachęcająco. Nagle usłyszałam za moimi plecami dobrze mi znany, męski głos.
Ni: A może wolałabyś oryginał ? - zapytał.
Zatkało cię. Właśnie przed tobą stał twój idol Niall Horan. Stałaś jak wryta nie wiedziałaś co powiedzieć.
M: No jasne, że by wolała ! - uratowała sytuacje Madzia.
J: No ta-a-ak. - wyjąkałaś.
Ni: To może się przejdziemy ?
J: Okey.
Wstałam. Za sobą słyszałam jak moje podekscytowane przyjaciółki zaczęły gadać o tym co się właśnie stało. Niall prowadził mnie przez plaże, gdzieś daleko. Nie widziałam, gdzie on może iść. Jestem tu dopiero od wczoraj, nie znam jeszcze za dobrze okolicy.
J: Niall gdzie idziemy ?
Ni: Zobaczysz. To takie moje tajne miejsce. Przychodzę tu zawsze, gdy chcę pobyć sam, a zwłaszcza uciec od fanek.
J: Ohh.
Zobaczyłam przed sobą cudny widok na morze. Byłam w najpiękniejszym miejscu w tym kraju z najpiękniejszym mężczyzną świata
Ni: Usiądź. Proszę.
Delikatnie usiadłaś.
Ni: Domyślam się, że to twoje przyjaciółki.
J: O tak.
Ni: Bardzo miłe. A co wy
tu robicie. Pewnie na wakacjach co ?
J: Tak. Postanowiłyśmy spędzić to 'niezapomniane' wakacje.
NI; Ooo. Ciekawy pomysł. I jak ? Zapowiadają się na takie.
J: Jesteśmy tu dopiero od wczoraj. Ale raczej tak – uśmiechnęłaś się, a on go odwzajemnił.
J: Tak. Postanowiłyśmy spędzić to 'niezapomniane' wakacje.
NI; Ooo. Ciekawy pomysł. I jak ? Zapowiadają się na takie.
J: Jesteśmy tu dopiero od wczoraj. Ale raczej tak – uśmiechnęłaś się, a on go odwzajemnił.
Ni: To super.
J: A ty jesteś sam na plaży czy z chłopakami ? - nie mogłam się skupić. Niall cały czas patrzył w moje oczy.
Ni: Sam. Chłopaki postanowili zostać w domu. Nie wiem co oni tam robią. Ja bym się zanudził. Z początku nie chciało mi się iść samemu na plażę, ale coś mi mówiło idź. A tu taka niespodzianka. Spotkałem taką śliczną i na dodatek miłą dziewczynę. - czułam, że się rumienię.
J: E tam. A tak w ogóle to jestem Ola – uśmiechnęłaś się.
Ni: Piękne imię tak jak twoje oczy.- uśmiechnął się łobuzersko.
Nagle przybliżył się do mnie, aby pokazać mi w oddali wyspę. Czułam jego ciepło i ten cudowny zapach jego perfum. Niall odwrócił się do mnie, by zobaczyć czy patrze tam gdzie wskazał. W tym momencie nasze usta dzieliło parę milimetrów. Miał tak piękne, głębokie, niebieskie oczy. Zatonęłam w nich. Lecz z rozmyślań obudził mnie delikatny pocałunek w usta..
[A tak wyglądał Niall, gdy pytał się Oli (mnie) czy wolałaby oryginał. ^.^ ]

_______________________________________________________
J: A ty jesteś sam na plaży czy z chłopakami ? - nie mogłam się skupić. Niall cały czas patrzył w moje oczy.
Ni: Sam. Chłopaki postanowili zostać w domu. Nie wiem co oni tam robią. Ja bym się zanudził. Z początku nie chciało mi się iść samemu na plażę, ale coś mi mówiło idź. A tu taka niespodzianka. Spotkałem taką śliczną i na dodatek miłą dziewczynę. - czułam, że się rumienię.
J: E tam. A tak w ogóle to jestem Ola – uśmiechnęłaś się.
Ni: Piękne imię tak jak twoje oczy.- uśmiechnął się łobuzersko.
Nagle przybliżył się do mnie, aby pokazać mi w oddali wyspę. Czułam jego ciepło i ten cudowny zapach jego perfum. Niall odwrócił się do mnie, by zobaczyć czy patrze tam gdzie wskazał. W tym momencie nasze usta dzieliło parę milimetrów. Miał tak piękne, głębokie, niebieskie oczy. Zatonęłam w nich. Lecz z rozmyślań obudził mnie delikatny pocałunek w usta..
[A tak wyglądał Niall, gdy pytał się Oli (mnie) czy wolałaby oryginał. ^.^ ]
ROZDZIAŁ 2
Skończyłam się rozpakowywać. Wyszłam zobaczyć jak dziewczyną idzie.
J: Hej dziewczyny. Jak wam idzie ? Ja już skończyłam.
N: No poszło szybko. Też skończyłam.
J: A to dobrze. A Madzia ?
M: Poczekajcie mi zejdzie jeszcze chwilkę.
N: Okey. To może my pójdziemy na dół i zrobimy kawę.
M: No spoko.
Poszłyśmy z Natalią na dół, kiedy Magda kończyła się rozpakowywać.
Skończyłam się rozpakowywać. Wyszłam zobaczyć jak dziewczyną idzie.
J: Hej dziewczyny. Jak wam idzie ? Ja już skończyłam.
N: No poszło szybko. Też skończyłam.
J: A to dobrze. A Madzia ?
M: Poczekajcie mi zejdzie jeszcze chwilkę.
N: Okey. To może my pójdziemy na dół i zrobimy kawę.
M: No spoko.
Poszłyśmy z Natalią na dół, kiedy Magda kończyła się rozpakowywać.
J: Dobra to ja włączę
wodę.
N: A ja przygotuje kubki.
Co chcesz kawę czy herbatę ?
J: A wiesz chętnie po podróży napiję się kawy.
N: Okey czyli 3 razy kawa.
M: No skończyłam – krzyknęła Magda schodząc po schodach.
Usiadłyśmy przy stole i w spokoju piłyśmy kawę.
J: To dziewczyny może po kawie wyskoczymy na miasto. Jest dopiero 16. Zwiedzimy okolicę.
N: Świetny pomysł. Piszę się na to.
M: Super.
Przebrałyśmy się i wyszłyśmy na spacer po mieście.
M: Patrzcie ! - Magda pokazywała nam jakąś ulotkę.
J: Co to ?
M: Patrz tu ! Jakaś dyskoteka w clubie niedaleko nas. - uśmiechnęła się zachęcająco.
N: Ty chcesz tam iść ?
M: No a czemu by nie ?
J: A wiesz chętnie po podróży napiję się kawy.
N: Okey czyli 3 razy kawa.
M: No skończyłam – krzyknęła Magda schodząc po schodach.
Usiadłyśmy przy stole i w spokoju piłyśmy kawę.
J: To dziewczyny może po kawie wyskoczymy na miasto. Jest dopiero 16. Zwiedzimy okolicę.
N: Świetny pomysł. Piszę się na to.
M: Super.
Przebrałyśmy się i wyszłyśmy na spacer po mieście.
M: Patrzcie ! - Magda pokazywała nam jakąś ulotkę.
J: Co to ?
M: Patrz tu ! Jakaś dyskoteka w clubie niedaleko nas. - uśmiechnęła się zachęcająco.
N: Ty chcesz tam iść ?
M: No a czemu by nie ?
N: Już pierwszego dnia ?
Nie jesteś zmęczona podróżą ?
M: Ani trochę. Trzeba poznać tutejszych przystojniaków. - mrugnęła do nas okiem.
M: Ani trochę. Trzeba poznać tutejszych przystojniaków. - mrugnęła do nas okiem.
J: Zgadzam się z Madzią.
Nie można marnować ani jednego wieczoru.
N: No dobra niech wam będzie.
Wesołe wróciłyście do domu. Była już 19, a o 20 zaczynała się dyskoteka. Zaczęłyśmy się szykować. Na 19:40 byłyśmy już gotowe. Z domu wyszłyśmy o 19:50. W clubie byłyśmy idealnie na 20:00.
M: No to zabawę czas zacząć. - powiedziała wesoło Magda.
J: No to chodźmy się zabawić.
N: Ja na razie posiedzę. Potem do was dołączę.
N: No dobra niech wam będzie.
Wesołe wróciłyście do domu. Była już 19, a o 20 zaczynała się dyskoteka. Zaczęłyśmy się szykować. Na 19:40 byłyśmy już gotowe. Z domu wyszłyśmy o 19:50. W clubie byłyśmy idealnie na 20:00.
M: No to zabawę czas zacząć. - powiedziała wesoło Magda.
J: No to chodźmy się zabawić.
N: Ja na razie posiedzę. Potem do was dołączę.
J: No chodź ! -
zamrugałam słodko oczkami.
N: No nie pacz tak na mnie
! No dobra idę.
Przetańczyłyśmy cały wieczór. Do domu zmęczone wróciłyśmy o 00:00.
J: Ja idę spać. Jestem wykończona.
N: Ja też.
M: Ja to bym mogła jeszcze potańczyć. - Zaczęła się kołysać.
J: Dobranoc.
Nie wiem co działo się dalej. Od razu, gdy położyłam się w łóżku zasnęłam...
Przetańczyłyśmy cały wieczór. Do domu zmęczone wróciłyśmy o 00:00.
J: Ja idę spać. Jestem wykończona.
N: Ja też.
M: Ja to bym mogła jeszcze potańczyć. - Zaczęła się kołysać.
J: Dobranoc.
Nie wiem co działo się dalej. Od razu, gdy położyłam się w łóżku zasnęłam...
[Zabawa w dyskotece :D]

_______________________________________________________
ROZDZIAŁ 1
O godzinie 8:00 obudził
mnie budzik. Wstałam umyłam się, ubrałam, zjadłam śniadanie i
spakowałam ostatnie, potrzebne rzeczy. Już o 10 byłam gotowa. Na
lotnisku miałam być dopiero o 10:30, więc miałam jeszcze chwile
czasu. Jak zwykle nie mogłam go spędzić w ciszy i spokoju. Moi
kochani rodzice zaczęli mi prawić wykład co mi wolno, a czego
nie.
M: Córciu pamiętaj nie pij za dużo alkoholu. Wiem jesteś pełnoletnia i możesz robić co ci się podoba, ale proszę uważaj.
J: Mamo, przecież wiesz, że nie piję. Ewentualnie kieliszek wina.
T: Najważniejsze. Uważaj na przypadkowych typków. Po mogą cię zapędzić w jakiś kąt i wiesz..
J: Tatoo. Proszę cię tylko nie to.
Ta: Zawsze trzeba uważać. Nie oglądasz telewizji ? Co tu się ostatnio dzieje.
J: Dobrze już dobrze. Będę uważać.
Gdy rodzice skończyli swój wykład, poszłam jeszcze sprawdzić czy wszystko spakowałam.
T: Myślę, że to wszystko. Jak coś to dokupię na miejscu.- pomyślałam.
Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Była strasznie ciężka, więc pomógł mi tata. Pojechaliśmy na lotnisko. Na miejscu czekały już na mnie, moje dwie przyjaciółki – Natalia i Magda.
N i M: Olaa ! No jesteś wreszcie. - Krzyknęły równocześnie i podbiegły do mnie.
J: No jestem, jestem. Z lekkim opóźnieniem, rodzice oczywiście musieli mi wyprawić wykład.
N: Mi wyprawili wczoraj.
M: Ja specjalnie wcześniej wstałam, aby ich wysłuchać. - zaczęłyśmy się śmiać.
M: Córciu pamiętaj nie pij za dużo alkoholu. Wiem jesteś pełnoletnia i możesz robić co ci się podoba, ale proszę uważaj.
J: Mamo, przecież wiesz, że nie piję. Ewentualnie kieliszek wina.
T: Najważniejsze. Uważaj na przypadkowych typków. Po mogą cię zapędzić w jakiś kąt i wiesz..
J: Tatoo. Proszę cię tylko nie to.
Ta: Zawsze trzeba uważać. Nie oglądasz telewizji ? Co tu się ostatnio dzieje.
J: Dobrze już dobrze. Będę uważać.
Gdy rodzice skończyli swój wykład, poszłam jeszcze sprawdzić czy wszystko spakowałam.
T: Myślę, że to wszystko. Jak coś to dokupię na miejscu.- pomyślałam.
Wzięłam walizkę i zeszłam na dół. Była strasznie ciężka, więc pomógł mi tata. Pojechaliśmy na lotnisko. Na miejscu czekały już na mnie, moje dwie przyjaciółki – Natalia i Magda.
N i M: Olaa ! No jesteś wreszcie. - Krzyknęły równocześnie i podbiegły do mnie.
J: No jestem, jestem. Z lekkim opóźnieniem, rodzice oczywiście musieli mi wyprawić wykład.
N: Mi wyprawili wczoraj.
M: Ja specjalnie wcześniej wstałam, aby ich wysłuchać. - zaczęłyśmy się śmiać.
Wzięłyśmy bagaże i
poszłyśmy kolejno do : sali odpraw, po czym do samolotu.
Siedziałyśmy wszystkie obok siebie. Natalia oczywiście jak zawsze
w środku. Lot minął nam spokojnie i przyjemnie. Całą podróż
spędziłyśmy na gadaniu, głównie o tegorocznych wakacjach. Na
miejscu byłyśmy o 14. Zadzwoniłyśmy po taksówkę i pojechałyśmy
do naszego domku letniskowego.
J: Aaa...Jak tu pięknie – krzyknęłam.
M: Nom na maxa.
N: Zarąbiście.
Weszłyśmy do środka. Tam było jeszcze piękniej niż na dworze. Najpierw obejrzałyśmy cały dom, a potem każda wybrała sobie pokój.
N: Ja biorę ten !
J: Okey. A ty Madzia który ?
M: Nie wiem. Ty wybieraj.
J: Jak zwykle. Hmm..dobra to mój jest ten.
M: Spoko. Czyli ten zostaje mój.
Każda weszła rozpakować się do swojego pokoju. Mój był w kolorze zieleni. Łóżko było duże, dwuosobowe. Obok stała mała półeczka z lampką nocną. W rogu pokoju mieści się małe, opustoszałe biurko. A niedaleko niego drewniana szafa. Zaczęłam się rozpakowywać..
[Tak wyglądał dom letniskowy dziewczyn.]
J: Aaa...Jak tu pięknie – krzyknęłam.
M: Nom na maxa.
N: Zarąbiście.
Weszłyśmy do środka. Tam było jeszcze piękniej niż na dworze. Najpierw obejrzałyśmy cały dom, a potem każda wybrała sobie pokój.
N: Ja biorę ten !
J: Okey. A ty Madzia który ?
M: Nie wiem. Ty wybieraj.
J: Jak zwykle. Hmm..dobra to mój jest ten.
M: Spoko. Czyli ten zostaje mój.
Każda weszła rozpakować się do swojego pokoju. Mój był w kolorze zieleni. Łóżko było duże, dwuosobowe. Obok stała mała półeczka z lampką nocną. W rogu pokoju mieści się małe, opustoszałe biurko. A niedaleko niego drewniana szafa. Zaczęłam się rozpakowywać..
[Tak wyglądał dom letniskowy dziewczyn.]
_______________________________________________________
PROLOG
Nie mogłam uwierzyć. To
już jutro 8 lipca lecę z moimi przyjaciółkami do Hiszpanii. A
najlepsze, że przeczytałam na jakimś portalu społecznościowym,
że właśnie tam wakacje spędza mój ulubiony zespół One
Direction. Może ich spotkamy. No cóż każdemu wolno marzyć. Tak
czy inaczej te wakacje będą 'niezapomniane'..
_______________________________________________________
BOHATEROWIE :
Ola
Ma osiemnaście lat. Zawsze uśmiechnięta. W grupce swoich przyjaciół pełni rolę wesołka. Mieszka w Polsce. Od zawsze przyjaźni się z Natalią i Magdą. Kocha zespół One Direction. Marzy, żeby ich poznać. I jej trochę mniej realne marzenie to poślubić Nialla Horana.
Natalia
Przyjaciółka Oli i Magdy. Również osiemnastolatka, mieszkająca w Polsce. Szalona, ale zawsze służy pomocą. Jej ulubiony zespół to One Direction. Razem z przyjaciólkami śmieją się, że Zayn Malik to jej mąż.
Magda
Najbardziej zakręcona z dziewczyn. Według Oli i Natalii jest nieobliczalna. Swoim pozytywnym nastawieniem do życia potrafi zarazić każdego. Na zabój zakochana w One Direction, a szczególnie Harrym Stylesie.
Niall Horan
Dziewietnastoletni członek zespołu One Direction. Uwielbia jedzenie. Reszta zespołu z tego powodu się z niego śmieje. Gra na gitarze.
Zayn Malik
Ma dziewietnaście lat. Również członek zespołu 1D. Chłopcy śmieją się z niego, że potrafi spędzić przed lustrem cały dzień. Jest w tym trochę prawdy, ponieważ Zayn kocha świetnie wyglądać i ma bzika na jego punkcie. Jak to chłopcy mówia ' Nikt nie kocha bardziej Zayna niż on sam.'
Harry Styles
Szalony osiemnastolatek. Najmłodszy członek zespołu One Direction. Uwielbia koty. Pojawia się dużo żartów na temat jego miłości do tych zwierząt. Lubi wszystkich członków zespołu, jednak najbardziej przyjaźni się z Louisem.
Louis Tomlinson
Najstarszy członek zespołu 1D. Ma dwadzieścia jeden lat. Jego dziewczyną jest Eleanor Calder. Jak to kiedyś stwierdził uwielbia marchewki. Zawsze wesoły i uśmiechnięty.
Liam Payne
Ma dziewiętnaście lat. Członek zespołu One Direction. jego dziewczyna Danielle Peazer jest tancerką. Chyba najspokojniejszy chłopak w zespole. Jest romantykiem.








Opowiadanie zaczyna się bardzo ciekawie i wakacyjnie. Czekam na nn.<3333
OdpowiedzUsuńKaruzela-zwana-zyciem.blogspot.com zapraszam do siebie. :p
2 rozdział- świetny.♥
OdpowiedzUsuńUważam, że lepiej byłoby przenieść to opowiadanie na innego bloga.xD
Ale to tylko moja propozycja, gdyż łatwiej by się czytało i komentowało.;p
Czekam na nn.♥
Dzięki. Świetny pomysł, ale nie chcę mi się nowego stwarzać. :D Dziś o 14 wstawię 3 roz. ;))
UsuńWow. *.*
OdpowiedzUsuńDawaj następny.♥
Bardzo fajne ;)
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie.
OdpowiedzUsuńKiedy dodasz nastepny rozdzial?
OdpowiedzUsuńJutro. Przepraszam, ale dodaje co dwa dni, bo mi rozdziałów zabraknie xxD Dzisiaj sporo napisałam, ale i tak mało :(
UsuńKiedy kolejny rozdział?? ;)
OdpowiedzUsuńJuż dodałam ;))
Usuńkiedy kolejny rozdział
OdpowiedzUsuńW weekend ;)
Usuńten blog jest fajny tylko ten blog podobno jest o one direction a teraz wogóle nie dajesz nic o nich
OdpowiedzUsuńA bo ja teraz nie pisze rozdziałów, bo szkoła i wgl. I daje jakieś stare, które odbiegły od 1D, ale już kończę ten wątek i będzie 1D ;P
Usuńdaj teraz coś o one direction
OdpowiedzUsuńJuż kończę wątek z Davide, więc będę brała się za pisanie nowego roz. gdzie pojawią się 1D : )
Usuńczemu dałaś 2 rozdziały te same
OdpowiedzUsuńA przepraszam zaszła pomyłka, bo problem z netem był i nawet nie wiem czemu tak :C Zaraz poprawie : )
Usuńten blog jest zajebisty
OdpowiedzUsuńDziękooować <3
Usuńfajne to opowiadanie jak narazie przeczytałam wszystkie 38 rozdziałów ;D kiedy nastepny?????
OdpowiedzUsuńA dziękuje ;* Zaraz dodam :)
UsuńCudowny. *.* juz nie mg doczekac sie 40 rozdzialu :) . kiedy sie mozna. go spodziewac
OdpowiedzUsuńDziękować ;* W ten weekend na pewno będzie :)
Usuń♥ świetne ♥
OdpowiedzUsuńŚwietny *.*
OdpowiedzUsuńMam do cb 2 pytania
1.Kiedy następny rozdział ?
2.Czy Ola i Niall będą razem ?